temat Ludzie wyżsi
die höheren Menschen
Nieudane, zrozpaczone typy, które zbierają się w jaskini Zaratustry w części IV: mosty, nie cel; nie są nadczłowiekiem.
Rozdziały, które głównie o niej mówią
W książce · fragmenty: 52
Część pierwsza
— Tak jest, w zło! — wykrzyknął młodzieniec. — Jakimże to cudem odkryłeś mą duszę? Zaratustra uśmiechnął się i odparł: — Niejednej duszy nigdy się nie odkrywa, chyba że się ją wprzódy wymyśli. — Tak jest, w zło! —…
Jest wczesnym szkicem nieudanego wspinacza: pogardliwy, zmienny, zawstydzony i znużony na wyżynie.
Czytaj w książce →
Tu zamilkł młodzieniec. A Zaratustra, spoglądając na drzewo, przy którym stali, rzekł tymi słowy: — To drzewo stoi samotnie na wzgórzu, wyrosło ono wysoko ponad głowami ludzi i zwierząt. A gdyby mówić zapragnęło, nie…
Młodzieniec rozpoznaje siebie w drzewie i wyznaje, że zawiść wobec Zaratustry go zniszczyła.
Czytaj w książce →
Lecz na miłość i nadzieję moją zaklinam cię, bracie: nie wyrzucaj bohatera z twej duszy! Dzierżyj święcie twą najwyższą nadzieję! —
Końcowe wezwanie do młodzieńca: niech zachowa bohatera w swej duszy, zamiast pogrążać się w rozkoszy i szyderstwie.
Czytaj w książce →
Część czwarta i ostatnia
Osobliwie świat człowieczy, morze ludzkie: — w jego to wody zanurzam swą złotą różdżkę wędkową i mówię: roztwórz się, ludzka ty przepaści! Roztwórz się i wyrzuć mi swe ryby i raki błyskotliwe! Najlepszą nętą wabię dziś…
„Ryby ludzkie”, które chce złowić, zapowiadają ludzi wyższych, którzy przybędą do jego jaskini.
Czytaj w książce →
Zaratustra milczał, zmieszany i wzburzony do głębi, wreszcie zapytał, jak ten, co się z postanowieniem waha: „I któż to jest, co mnie tam woła?” „Wszak ty sam wiesz o tym, odparł wróżbiarz, czemu się ukrywasz? *Wyższy…
Wyższy człowiek pojawia się jako ten, czyja niedola wzywa Zaratustrę w dół.
Czytaj w książce →
Tako wzdychał wróżbiarz; przy ostatnim jego westchnieniu rozjaśniał Zaratustra i stał się znowuż pewnym siebie, jak ktoś, co z głębokiego podziemia na światło nagle wyjrzy. — Nie! nie! Po trzykroć nie! — wołał głosem…
Postanawia szukać wyższego człowieka w lesie, we własnym państwie.
Czytaj w książce →
Zaratustra nie bawił jeszcze godziny w swych górach i lasach, gdy spostrzegł nagle dziwny pochód. Po tej drodze, którą zejść właśnie zamierzał, wchodzili dwaj królowie, w korony i pasy purpurowe strojni i barwni, jak…
Dwaj królowie, idący na poszukiwanie wyższego człowieka, są pierwszymi z ludzi wyższych, którzy pojawiają się w części IV.
Czytaj w książce →
Zaratustra, który na tę królów rozmowę oczy i uszy rozwierał, podniósł się czym prędzej ze swego ukrycia, wystąpił przed króli i rzekł: — Kto was podsłuchuje, kto rad was podsłuchuje, o królowie, zowie się Zaratustra.…
Królowie mówią, że wiodą osła w darze dla człowieka wyższego od nich samych, a Zaratustra mówi, że szuka tego samego człowieka.
Czytaj w książce →
Gdy królowie tak oto o szczęściu ojców swych mówili i gawędzili, opadła Zaratustrę chętka zadrwić z ich gorliwości: gdyż najoczywiściej byli to pokojowo usposobieni królowie o starych i wytwornych obliczach. Przemógł…
Zaratustra kieruje ludzi wyższych do swej jaskini, gdzie się zgromadzą, i mówi, że muszą tam czekać.
Czytaj w książce →
— Jak o tym poucza oczywistość — wpadł mu Zaratustra w słowa; gdyż krew ociekała wciąż jeszcze z nagiego ramienia człowieka sumiennego. Dziesięć pijawek wpiło się weń. O, człeku ty dziwaczny, jakże wiele poucza mnie ta…
Sumienny z ducha jest pierwszą z postaci, które Zaratustra zaprasza do swej jaskini w części IV.
Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra minął skałę na zboczu, ujrzał nieopodal na pochyłości drogi człowieka miotającego się jak opętany i powalającego się wreszcie twarzą na ziemię. „Baczność! — rzekł Zaratustra do swego serca, snadź ten jest…
Zaratustra biegnie do człowieka, którego bierze za wyższego człowieka, od którego dobiegało wołanie na ratunek.
Czytaj w książce →
— Tu jednak Zaratustra dłużej pohamować się nie zdołał, pochwycił kij i począł z całych sił bić biadającego. „Zaprzestań! — wołał z jadowitym śmiechem,— zaprzestań, ty aktorze! Ty fałszerzu! Ty łgarzu z głębi duszy!…
Człowiek, któremu Zaratustra chciał pomóc, okazuje się fałszerzem, aktorem niedoli.
Czytaj w książce →
— Przebieglejszych ode mnie mogłeś był oszukiwać,— odparł twardo Zaratustra.— Ja nie mam się na baczności przed oszustami, ja muszę być bez ostrożności: tak chce dola ma. Ty wszakże — *musisz* oszukiwać: na tyle znam…
Szczere załamanie czarownika — „nie jestem wielki” — jest jedyną prawdziwą chwilą, którą Zaratustra czci.
Czytaj w książce →
Czyż nie wiesz o tym, o Zaratustro? *Ja szukam Zaratustry*.
Czarownik nazywa swe poszukiwanie wielkiego, rzetelnego człowieka — tęsknotę ludzi wyższych.
Czytaj w książce →
— Tu nastało długie między nimi milczenie; Zaratustra zatonął w myślach tak głęboko, że aż oczy przymknął. Po czym, zwróciwszy się do wiły, pochwycił jego rękę i rzekł pełen ugrzecznienia i przebiegłości: Dobrze więc!…
Odsyła czarownika do swej jaskini, lecz mówi, że wielkiego człowieka jeszcze nie widział.
Czytaj w książce →
Pozbywszy się wiły, ujrzał Zaratustra niebawem znowuż kogoś na drodze, po której szedł. Nieopodal siedział czarny, smukły człowiek o chudej bladej twarzy: *ten* przygnębiał swoją postacią. „Biada, rzekł Zaratustra do…
Kolejny z chybionych, zrozpaczonych typów, których Zaratustra spotyka w drodze do jaskini — tu kapłan w ukrytym utrapieniu.
Czytaj w książce →
— Kimkolwiek jesteś, wędrowcze, rzekł, pomóż zbłąkanemu i szukającemu starcowi, któremu tu łatwo coś złego przytrafić się może! Obcy mi świat ten i daleki, słyszę też i zwierząt dzikich poryki; zaś ten, kto by mi…
Jest sługą bez pana, a jednak nie wolnym, który teraz szuka Zaratustry, najpobożniejszego z niewierzących.
Czytaj w książce →
— Amen! Niech się tak stanie! — rzekł Zaratustra w wielkim zdumieniu — tędy górą wiedzie droga do jaskini Zaratustry. Chętnie, czcigodny, zawiódłbym cię sam, gdyż kocham wszystkich ludzi pobożnych. Wszakże teraz wołanie…
Odsyła kolejnego zrozpaczonego poszukiwacza do swej jaskini, gdzie zgromadzą się ludzie wyżsi.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra i chciał odejść precz; lecz owo niewypowiedzialne pochwyciło go za brzeg szaty, poczęło znów bełkotać i szukać słów. „Pozostań!” — rzekło wreszcie — — pozostań! Nie mijaj mnie! Zgadłem, jaka to…
Jest pierwszym z chybionych, samowygnanych typów, które Zaratustra spotka w drodze do jaskini.
Czytaj w książce →
Tak oto mówił najszpetniejszy człowiek. Zaratustra wszakże powstał w zamiarze odejścia: gdyż mroziło go aż do głębi trzew. — Ty niewypowiedzialny — rzekł — ostrzegasz mnie przed swoją drogą. W podzięce za to sławię ci…
Najszpetniejszy człowiek zostaje zaproszony do jaskini, gdzie zgromadzą się ludzie wyżsi.
Czytaj w książce →
„Jakże ubogi jest człowiek! myślał w swym sercu, jakże szpetny, bełkotliwy i jakże pełen ukrytego wstydu! Powiadają mi, że człowiek samego siebie kocha: och, jakże wielka musi być ta miłość siebie! Ileż wzgardy ma ona…
Zaratustra zastanawia się, czy ten gardziciel samego siebie jest owym wyższym człowiekiem, którego krzyk słyszał.
Czytaj w książce →
— Daruj, — odparł cień — że ja to jestem; a jeślim ci się nie spodobał, wiedzże, Zaratustro, chwalę za to ciebie i dobry twój smak. Pielgrzymem jestem, który z dawna już wędruje śladem twoich stóp: zawszem ja w podróży,…
Cień jest typem chybionym — duchem wolnym, który poszedł za Zaratustrą w każde zakazane miejsce i pozostał wyczerpany.
Czytaj w książce →
Zbyt wiele wyjaśniło mi się: obecnie nic już mnie nie obchodzi. Nie żyje już nic, co bym kochał, — jakżebym miał samego siebie jeszcze kochać? „Żyć wedle swych chęci, lub wcale nie żyć”: tego pragnę, nawet najświętszy…
Cień ukazuje zrozpaczonego wędrowca, który zgubił swój cel i samego siebie.
Czytaj w książce →
Tak oto mówił cień, a Zaratustry oblicze wydłużyło się przy tych słowach. — Ty jesteś mym cieniem! — rzekł wreszcie, ze smutkiem. — Niemałe jest twe niebezpieczeństwo, duchu ty wolny i pielgrzymi! Zły miałeś dzień,…
Zaratustra ofiarowuje zagubionemu wędrowcy schronienie w swej jaskini, choć sam biegnie dalej samotnie.
Czytaj w książce →
Na podwieczerz dopiero po długim szukaniu i błądzeniu daremnym powrócił Zaratustra do swej jaskini. Lecz gdy znalazł się naprzeciw niej o niespełna dwadzieścia kroków, stało się coś, czego najmniej oczekiwał: usłyszał…
Zrozpaczeni goście, których Zaratustra szukał przez cały dzień, okazują się zgromadzeni w jego jaskini.
Czytaj w książce →
— Wy rozpaczający! Dziwni wy ludzie! Więc to *wasz* krzyk słyszałem? Teraz wiem wreszcie, gdzie szukać tego, któregom daremnie dzień cały poszukiwał: gdzie szukać *wyższego człowieka* —: — w mej własnej jaskini siedzi…
Rozpoznaje w zrozpaczonych gościach wyższego człowieka, którego szukał, przywabionego jego własnym wabieniem.
Czytaj w książce →
— Po tym, o Zaratustro, jakeś podaniem dłoni i ukłonem powitał, poznajemy, żeś Zaratustra. Poniżyłeś się przed nami; nieomal, że zadrasnąłeś naszą pokorę —: — któż by jednak zdołał z taką, jak ty, poniżyć się dumą? Tym…
Król przemawia w imieniu gości, którzy w wysokiej, silnej woli Zaratustry widzą pokrzepienie dla zrozpaczonych.
Czytaj w książce →
Jesteście tylko pomostami: niechże wyżsi po was kroczą! Oznaczacie stopnie: nie złorzeczcież temu, co się po was na *swoją* wyżynę wspina!
Zaratustra mówi gościom, że nie są dość silni ani dość dobrze urodzeni, by być jego wojownikami czy dziedzicami.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra i zatrzymał się nagle w swej mowie: gdyż owładnęła nim tęsknota, zamknął oczy i usta w poruszeniu serdecznym. I goście jego milczeli również: stali niemowni i zmieszani: tylko stary wróżbiarz…
Goście stoją zmieszani, gestykuluje jedynie wróżbiarz.
Czytaj w książce →
Przy tej sposobności, gdy wróżbiarz dopominał się wciąż o wino, stało się, że przemówił także król po lewej, najbardziej ze wszystkich milczący. — O wino — rzekł — dbaliśmy już razem z moim bratem, z królem po prawej:…
Goście muszą wziąć udział w przygotowaniu posiłku; nawet królowie mają pomagać przy kuchni.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra; zaś król po prawej odparł: — Szczególne! Słyszał kto kiedy tak rozsądne słowa z ust mędrca? I zaprawdę, rzeczą najszczególniejszą w mędrcu jest to, gdy bywa w dodatku nawet i rozsądnym, i nie…
Zaczyna się uczta, a rozmowa obraca się całkowicie wokół wyższego człowieka, tematu tej części.
Czytaj w książce →
Gdym po raz pierwszy do ludzi przyszedł, szaleństwo pustelnika popełniłem wówczas, wielkie szaleństwo: ustawiłem się na rynku. I przemawiając do wszystkich, nie mówiłem do nikogo. Pod wieczór zaś linoskocy byli…
Zaratustra rozpoczyna mowę do ludzi wyższych od tego, czego nauczyło go własne szaleństwo na rynku.
Czytaj w książce →
Najtroskliwsi pytają dziś: „jak zachować człowieka?” Zaratustra wszakże pyta, jako pierwszy i jedyny: „jak *przezwyciężyć* człowieka? Nadczłowiek leży mi na sercu, *on* jest mą pierwszą i jedyną rzeczą, — a *nie*…
Ludzie wyżsi są kochani za swą wzgardę i rozpacz, które nie pozwalają im ulegać.
Czytaj w książce →
Mniemacie wy może, ludzie wyżsi, żem na to jest, by poprawiać, coście licho zdziałali? Lub że pragnę wam cierpiącym, wygodniej na przyszłość słać? Wam niestatecznym, zbłąkanym, na górnych drogach zaprzepaszczonym nowe…
Zaratustra odmawia leczenia ludzi wyższych i ulżenia im, mówiąc, że jeszcze za mało cierpią.
Czytaj w książce →
Bądźcie dobrej myśli, bo cóż na tym zależy! Ileż bo możliwości pozostaje jeszcze! Uczcie się śmiać z samych siebie, jako śmiać się należy!
Ludzie wyżsi wszyscy są nieudani, lecz w nich dąży i zmaga się przyszłość człowieka.
Czytaj w książce →
Czyńcie mi jako wicher, gdy się z górskich czeluści rwie: w takt własnych dud pląsać on rad, a morza drżą i skaczą pod jego tąpaniem. Który osłom skrzydła daje, a lwice doi, sławiony niech będzie ten dobry niepohamowany…
Ich największą wadą jest to, że nie nauczyli się w pląsach wybiegać poza siebie, i Zaratustra rzuca im koronę.
Czytaj w książce →
Zaledwie jednak Zaratustra opuścił swą jaskinię, podniósł się stary wiła, obejrzał się chytrze naokoło siebie i rzekł: — Już wyszedł! I zaledwie to uczynił, o ludzie wyżsi — gdyż chcę wam tym samym schlebiać imieniem i…
Czarownik wylicza miana zgromadzonych („wolnymi duchy”, „pokutnikami ducha”, „wielkimi marzycielami”) i mówi, że jego zły duch skłonny jest wszystkim, którzy cierpią na wielki wstręt.
Czytaj w książce →
Tak śpiewał wiła; zaś wszyscy obecni wplątali się niepostrzeżenie, jak ptaki, w sieć jego chytrej i posępnej rozpusty. Tylko sumienny z ducha nie dał się omotać: czym prędzej odebrał wile harfę i wołał: — Powietrza!…
Wszyscy zgromadzeni ludzie wyżsi wplątują się niepostrzeżenie w sieć czarownika, co pokazuje, jak łatwo dają się złowić.
Czytaj w książce →
— Pochwalasz mnie tym odłączeniem od siebie, — odparł sumienny — rad o tym słyszę! Lecz tu obecni, — co widzę? Wszak wy wszyscy macie wciąż jeszcze lubieżne oczy —: Dusze wolne, gdzież się wasza wolność podziała!…
Sumienny z ducha mówi, że ludzie wyżsi tęsknią za niebezpieczeństwem i za zwodzicielami, a to różni się od jego własnego szukania pewności.
Czytaj w książce →
„*Zaratustra*”! zawołali wszyscy obecni, jakby jednymi usty i wszczęli przy tym wielki śmiech, który wszakże oderwał się od nich jako ciężka chmura. Nawet wiła śmiał się i rzekł przezornie: — Niechże i tak będzie! Już…
Ludzie wyżsi dają czarownikowi poklask, co znów ukazuje ich chwiejność.
Czytaj w książce →
— Nie odchodź, — rzekł wówczas pielgrzym, zwący siebie cieniem Zaratustry — pozostań z nami, — gdyż dawna głucha żałość gotowa nas znów ogarnąć. Już stary wiła swym najgorszym zadrwił z nas w najlepsze i spojrzyj tylko,…
Cień przemawia w imieniu zgromadzonych gości, którzy boją się, że ledwie Zaratustra ich opuści, znów popadną w żałość i posępek.
Czytaj w książce →
*Pustynia rośnie: biada, w kim się kryje*! — Ha! uroczyście! W rzeczy samej uroczyście! Godny początek! Afrykańsko uroczysty! Godny lwa co najmniej Lub moralnego wyjca — — lecz nie dla was to, Przyjaciółki me najmilsze,…
Europejski wędrowiec, siedzący wśród dziewcząt, ukazuje bezdomnego wolnego ducha, który zgubił cel i szuka wygodnej oazy.
Czytaj w książce →
Po pieśni pielgrzyma i cienia rozbrzmiała nagle jaskinia wrzawą i śmiechem; a że wszyscy zebrani goście mówili równocześnie, że i osieł wobec takiej zachęty nie pozostawał milczący, ogarnęła Zaratustrę nieznaczna…
Ludzie wyżsi są uleczeni tylko połowicznie: śmieją się, lecz nie śmiechem Zaratustry.
Czytaj w książce →
Nagle przeraziło się ucho Zaratustry: w jaskini, dotychczas pełnej wrzawy i krzyku, zapanowała martwa cisza; — nos jego węszył błogo wonne dymy i kadzidła jakby tlących się szyszek piniowych. — Cóż się dzieje tam? Co…
Ludzie wyżsi popadają z powrotem w pobożność i pokazują, że jeszcze nie wyrośli z potrzeby boga.
Czytaj w książce →
W tym miejscu litanii nie mógł się Zaratustra dłużej pohamować, krzyknął sam „tak!” jeszcze głośniej, niźli osieł, i poskoczył między swych oszalałych gości. — Ludzie, cóż wy tu wyrabiacie? — wołał, podnosząc klęczących…
Ludzie wyżsi okazują się tylko pomostami, popadając w dawną pobożność, ledwie zostaną pozostawieni sami sobie.
Czytaj w książce →
I raz jeszcze jął przemawiać Zaratustra. — O przyjaciele moi, — rzekł — dziwni wy ludzie wyżsi, jakże podobacie mi się teraz, — — od czasu gdyście się znowuż radośni stali! Zaprawdę, rozkwitliście mi wszyscy: zda mi…
Cieszy się, że ludzie wyżsi rozkwitli i znów stali się radośni.
Czytaj w książce →
Tymczasem jeden gość za drugim wymykał się z jaskini w chłodną i zadumy pełną noc; Zaratustra zaś wiódł pod ramię najszpetniejszego człowieka, aby mu pokazać swe królestwo nocy, wielki krągły księżyc i srebrne siklawy…
Ludzie wyżsi, pocieszeni i przeistoczeni, dziękują Zaratustrze jako sprawcy swego ozdrowienia.
Czytaj w książce →
O, ludzie wyżsi, północ się zbliża; chcę wam coś na ucho rzec, jak ten stary dzwon, co mi nieraz w ucho szepcze, — — tak tajemnie, tak okrutnie, tak serdecznie, jak przemawia ten północy dzwon, co przeżył więcej, niż…
Zaratustra mówi ludziom wyższym, że nie wzlecieli dość wysoko: „noga skrzydłem jeszcze nie jest”.
Czytaj w książce →
Gdyż rozkosz wszelka chce wieczności rzeczy wszelkich, chce miodu, chce drożdży, chce upojnej północy, chce grobów, chce ukojenia łez nagrobnych, zorzy chce pozłocistej — — *czegóż* rozkosz bo nie pragnie! bardziej ona…
Rozkosz tęskni za bólem ludzi wyższych: „za nieudanym tęskni wszelka rozkosz wieczna”.
Czytaj w książce →
Rankiem po owej nocy skoczył Zaratustra z łoża, opasał lędźwie i wystąpił ze swej jaskini, płomienny i potężny, jako słońce poranne, gdy zza ciemnych wschodzi gór. — Jasności ty olbrzymia — rzekł, jako niegdyś już…
Zaratustra widzi w śpiących gościach nie swych prawych towarzyszy; brak im ucha posłusznego.
Czytaj w książce →
Działo się to czas długi lub czas krótki: gdyż, mówiąc po prawdzie, dla takowych rzeczy *nie masz* czasu na ziemi —. Tymczasem jednak ludzie wyżsi w jaskini Zaratustry obudzili się wreszcie i ustawiwszy się do pochodu,…
Ludzie wyżsi pierzchają przerażeni przed lwem, co pokazuje, że to nie oni mają nadejść.
Czytaj w książce →
— *Współczucie*! *Współczucie z człowiekiem wyższym*! wykrzyknął i oblicze jego przeistoczyło się w spiż. Hejże! Temu — minął już czas!
Ich wołanie na ratunek było pokusą, która miała odciągnąć go od jego dzieła.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Mencken opisuje Zaratustrę jako odległego mędrca w towarzystwie węża i orła, którego mowy przypominają biblijnych rapsodów, i dowodzi, że pod koniec Nietzsche oddaje się bluźnierstwu: parodii ostatniej wieczerzy, oddawaniu czci osłu przez uczniów, a Wagner i inni wrogowie pojawiają się pod przejrzystą maską błaznów.
Traktuje towarzystwo z części IV jako odstępujących uczniów Zaratustry.
Mencken dowodzi, że Nietzsche nigdy nie dał określonego obrazu nadczłowieka i że komentatorzy, którzy biorą go za brutala, „jasnowłosą bestię”, mylą się, co pokazują trzy przemiany: wielbłąd to człowiek dźwigający moralność, lew to człowiek wyższy, który ją zrzuca i wyzwala wolę mocy, a dziecię, niewinne i idealnie przystosowane, to nadczłowiek.
Traktuje człowieka wyższego jako lwa, most między człowiekiem a nadczłowiekiem.
Ludovici dowodzi, że ważąc rozkosz, żądzę władzy i samolubstwo, Nietzsche chciał zwrócić zdrowym ludziom niewinność i czyste sumienie w ich pragnieniach, a nie dać przyzwolenia pospolitym czy słabym, i że jego nauka jest ezoteryczna, ma bowiem uchronić ludzi wyższych przed kompromitowaniem swego geniuszu tradycyjnymi wartościami.
Poza dobrem i złem ma jedynie wyzwolić ludzi wyższych ku wielkości.
Ludovici dowodzi, że pozbawienie człowieka wyższego jego tak zwanej niegodziwości może zadać gwałt temu, co w nim największe, i że najszlachetniejsza niegodziwość, niegodziwość odwagi i stanowczości, zanika pod rządami moralności niewolniczych, dlatego Nietzsche wołał, że najgorsze w człowieku jest tak małe i że dobrze jest być dzielnym.
Pełni ludzi wyższych zagraża odcinanie ich zła.
Ludovici dowodzi, że część IV wyznaje, iż cała filozofia Nietzschego została złożona u stóp ludzi wyższych: nie chciał on zbawić świata, lecz ustalić, kto ma być jego panem, wyzwalając ludzi wyższych, by osiągnęli swój zenit, a jego najsilniejszą pokusą do litości jest ich wołanie o pomoc w niebezpiecznym nowoczesnym środowisku.
Cała filozofia ma na celu ocalenie i wyzwolenie ludzi wyższych.
Ludovici broni maksymy „Stań się tym, kim jesteś”, podkreślając, że nauka Nietzschego jest ezoteryczna, jest prawem tylko dla jego własnych: zastosowana do wszystkich byłaby zgubna, lecz ludzkość potrzebuje, by jej najwyższe jednostki osiągnęły pełny rozwój, bo tylko przez swoich bohaterów rasa jest prowadzona w górę.
Maksyma przeznaczona jest wyłącznie dla jednostek najwyższych.
Ludovici utożsamia wróżbiarza z rozdziału „Krzyk trwogi” z Schopenhauerem, którego pesymistyczna etyka stawia litość najwyżej, i odczytuje tę scenę jako kuszenie Nietzschego przez Schopenhauera do ostatniego grzechu poprzez jego najgłębsze uczucie, współczucie dla ludzi wyższych.
Kuszący krzyk jest krzykiem człowieka wyższego.
Ludovici odczytuje sumiennego z ducha jako uczciwego naukowego specjalistę, takiego jak Darwin, który opanowuje piędź wiedzy i jest w niej rygorystyczny, a poza nią ślepy; to człowiek wyższy, którego Zaratustra szanuje.
Specjalista zaliczony zostaje do ludzi wyższych, których trzeba ocalić.
Ludovici dowodzi, że czarownikiem jest Wagner, opowiadając o młodzieńczej idealizacji go przez Nietzschego i o gorzkim zerwaniu, i odczytuje dialog jako obnażenie tego, czym Nietzsche zaczął się w Wagnerze brzydzić: jego aktorstwa, próżności, dwuznaczności i fałszu, choć Zaratustra wciąż traktuje go jako człowieka wyższego, złamanego przez nowoczesne wartości.
Artysta jako człowiek wyższy złamany przez nowoczesne wartości.
Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.
Wielki wzgardziciel zostaje uczczony jako człowiek wyższy.
Ludovici odczytuje cień jako śmiałego, krnąbrnego wolnego ducha, który podąża za każdym zuchwałym ruchem swojej epoki, aż traci wszelki cel i dom, woła „Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone” i staje się wrakiem, podatnym na pochwycenie przez ciasną wiarę.
Najodważniejsi i najbardziej otwarci ludzie epoki jako typ nieudany.
Ludovici utrzymuje, że powitanie Zaratustry potwierdza jego tezę, iż filozofia ta ma dać ludziom wyższym wielką nadzieję, lecz surowo: Nietzsche chce być dla ludzi wyższych twardym łożem, czynić ich twardszymi, a nie ułatwiać im drogę.
Ludzi wyższych należy hartować, nie pocieszać.
Ludovici uznaje za bardzo ważną zasadę Nietzschego, że im wyższy typ, tym rzadziej się udaje: najbardziej opłakane marnotrawstwo dotyczy jednostek wyższych, bo istoty wysoko zorganizowane rzadko osiągają pełny rozwój, więc ślepa wola mocy w naturze potrzebuje kierownictwa człowieka.
Wyjaśnia, dlaczego ludzie wyżsi tak często ponoszą porażkę.
Ludovici odczytuje cześć, jaką ludzie wyżsi oddają osłu, jako przestrogę, że myśliciele, którzy odzyskują zaufanie do wiary jako takiej, padają ofiarą najciaśniejszych zabobonów, z aluzją do pogańskich oskarżeń, że chrześcijanie czczą osła, i do średniowiecznych asinaria festa.
Ozdrowiali ludzie wyżsi nadużywają odzyskanej wiary.
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.
Ludzie wyżsi uciekają przed lwem i zostają w tyle.