Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
temat

Trzoda, hołota, zbyt wielu

Herde, Gesindel

Masa, rynek, muchy; dobrzy i sprawiedliwi; owi zbyt wielu, dla których wynaleziono państwo.

Idee pokrewne

Rozdziały, które głównie o niej mówią

W książce · fragmenty: 53

Część pierwsza

Ostatni człowiekPrzedmowa Zaratustry
Gdy Zaratustra wyrzekł te słowa, spojrzał na lud wokół i zamilkł. „Oto stoją głusi, — rzekł do swego serca, — i oto śmieją się: nie rozumieją mnie. Jam nie jest językiem dla tych uszu. Czyżby należało wprzódy uszy im…

„Żadnego pasterza, sama trzoda!” Wszyscy chcą tego samego i wszyscy są równi.

Czytaj w książce →
Tymczasem wieczór nadszedł i ciemność zaległa rynek; wonczas rozbiegł się lud, gdyż nawet i ciekawość wraz z przerażeniem nużą się wreszcie. Zaratustra jednak, zatopiony w myślach, siedział przy trupie na ziemi;…

Błazen ostrzega, że dobrzy i sprawiedliwi oraz prawowierni nienawidzą Zaratustry.

Czytaj w książce →
Kazanie mędrca o cnocie i śnieII. O kazalnicach cnoty
Cześć dla snu i wstyd przed nim! To jest rzecz główna! Poza tym schodzić z drogi wszystkim, co źle sypiają i po nocach czuwają. Wstydliwy jest złodziej wobec snu: cicho zakrada się wśród nocy. Bezwstydny jest jednak…

Ideałem jest wygodne dostosowanie się do sąsiadów, zwierzchności, dobrego imienia i skromnego towarzystwa — wszystko dla spokoju.

Czytaj w książce →
Twa własna cnota jest bezimienna i ziemskaV. O radości i namiętnościach
Bracie mój, jeśli cnotę posiadasz, a jest ona twoją cnotą, masz ją nie społem z kimkolwiek, lecz dla siebie wyłącznie. Lecz, — oczywiście! — ty pragniesz ją po imieniu nazywać, pieścić, za uszy ją psotnie targać i z nią…

Nazwać cnotę wspólnym imieniem to stać się tłumem i trzodą.

Czytaj w książce →
Wstręt do dobrych i poręczVI. O bladym przestępcy
Lecz to się w uszy wasze mieścić nie chce: waszemu dobru to szkodzi, powiadacie mi. Lecz czymże mi wasze „dobro”! Wiele z waszego dobra budzi we mnie wstręt, i zaprawdę nie ich zło. Chciałem wszak, abyście mieli obłęd,…

„Dobrzy” praktykują cnotę tylko po to, by długo żyć w nędznym zadowoleniu z siebie.

Czytaj w książce →
Szlachetny wobec dobrychVIII. O drzewie na wzgórzu
Szlachetnym czujesz się jeszcze, szlachetnym czują cię jeszcze i ci nawet, co głuchą niechęć i złe spojrzenia ślą za tobą. Wiedz, iż wszystkim stoi szlachetny na zawadzie. Nawet i dobrym stoi szlachetny na zawadzie: a…

Dobrzy i liczni mają szlachetnemu za złe, że stoi im na zawadzie.

Czytaj w książce →
Ziemia pełna zbytecznychIX. O kaznodziejach śmierci
Bywają kaznodzieje śmierci: a ziemia jest przepełniona takimi, których by należało nawoływać do odwrotu od życia. Pełna jest ziemia zbytecznych, zepsute jest powietrze od tych nader licznych. Niechże ich „żywotem…

„Nader liczni” i „zbyteczni” zostają wskazani jako ci, dla których istnieje kazanie o śmierci.

Czytaj w książce →
Gorączkowa praca jako ucieczka od siebieIX. O kaznodziejach śmierci
Lecz i wy, dla których życie jest wściekłą pracą i niepokojem: czyście wy nie umęczeni życiem? Czyście wy nie dojrzeli do kaznodziejstwa o śmierci? Wy, coście umiłowali pracę gwałtowną oraz wszystko, co prędkie, nowe,…

Liczni, którzy nie umieją czekać ani próżnować, należą do tych, którym trzeba głosić śmierć.

Czytaj w książce →
Aż nazbyt wielu rodzi się: dla tych zbytecznych wynaleziono państwo! Spojrzyjcież mi, jak ono ich przynęca tych nader licznych! Jak ono ich chłonie, żuje i przeżuwa! „Nie masz na ziemi nic większego nade mnie: jam palec…

Państwo wynaleziono dla zbytecznych, nader licznych, których ono chłonie i przeżuwa.

Czytaj w książce →
Patrzcież mi na tych zbytecznych! Kradną sobie wszystkie dzieła wynalazców, wszystkie skarby mędrców: wykształceniem zwą tę kradzież swą — a wszystko staje się w nich chorobą i dolegliwością! Patrzcież mi na tych…

Portret zbytecznych jako chorych, chciwych i wdrapujących się po sobie nawzajem ku tronowi.

Czytaj w książce →
Uciekaj z rynku do samotniXII. O muchach na rynku
Uciekaj, przyjacielu, do samotni twej. Widzę, żeś ogłuszony hałasem wielkich ludzi i żądłem małych. Godnie umieją milczeć wraz z tobą las i skała. Upodobnij się znów drzewu, które ukochałeś, drzewu gałęzistemu: ciche i…

Rynek to królestwo hałasu, wielkich aktorów i much jadowitych.

Czytaj w książce →
Aktorzy a odkrywcy nowych wartościXII. O muchach na rynku
Niczym są na świecie najlepsze nawet rzeczy bez tego, który je na widownię wywiedzie: wielkimi ludźmi zwie lud tych wystawców. Mało pojmuje lud wszystko, co wielkie, to jest: twórcze. Ma on jednak zmysł ku wszelkim…

Lud podziwia wystawców i aktorów, którzy wierzą w to, co innych najsilniej skłania do wiary.

Czytaj w książce →
Uciekaj, przyjacielu, do samotni twej: widzę, żeć pokąsały jadowite muchy. Umykaj tam, gdzie wieje ostre i tęgie powietrze! Uciekaj do samotni! Żyłeś zbyt blisko małych i mizernych. Uciekaj od ich zemsty niewidocznej!…

Niezliczeni mali i mizerni niszczą dumną budowę jak krople deszczu i chwasty.

Czytaj w książce →
Najpierw ludy, jednostka najpóźniejXV. O tysiącu i jednym celu
Twórcze były przede wszystkim ludy, znacznie później dopiero jednostki; zaprawdę, jednostka jest sama tworem najmłodszym. Narody zawiesiły niegdyś tablice dobra ponad sobą: miłość, co chce panować, oraz miłość, co…

Radość z trzody jest starsza niż radość z własnego „ja”, a wyrachowane „ja” jest zgubą trzody, nie jej źródłem.

Czytaj w książce →
Uczty pełne aktorówXVI. O miłości bliźniego
Nie lubię was, ani uczt waszych: zbyt wielu aktorów zastawałem przy nich i zbyt wielu widzów nawet o zachowaniu aktorskim.

Nawet widzowie zachowują się jak aktorzy — obraz pozoru, w którym żyje tłum.

Czytaj w książce →
Odejście od trzody w osamotnienieXVII. O drogach twórcy
Chcesz więc, bracie mój, w osamotnienie iść? Chcesz drogi ku samemu sobie szukać? Uczyń zwłokę krótką i posłuchaj mnie. „Kto szuka, łatwo sam się gubi. Każde osamotnienie jest przewinieniem”: tak oto mawia trzoda. A tyś…

Trzoda potępia wszelkie osamotnienie, a jej sumienie trwa w tym, kto ją opuszcza.

Czytaj w książce →
Dziś jeszcze cierpisz z powodu wielu, ty jeden: dziś jeszcze masz całkowitą otuchę i nadzieje wszystkie. Lecz przyjdzie czas, gdy cię umęczy samotność, gdy się twa duma nagnie, a otucha trzeszczeć pocznie. Wówczas…

Liczni mają za złe temu, kto wznosi się ponad nich, a Zaratustra każe mu mimo to im świecić.

Czytaj w książce →
A strzeż się dobrych i sprawiedliwych! Oni zawsze radzi ukrzyżować tych, co własną sobie wynajdują cnotę, — nienawidzą samotnika. Miej się na baczności przed świętą prostodusznością. Wszystko, co nie prostoduszne, jest…

Dobrzy i sprawiedliwi oraz święta prostoduszność nienawidzą i karzą tych, którzy wynajdują sobie własną cnotę.

Czytaj w książce →
Przeciw małżeństwom zbytecznychXX. O dziecku i o małżeństwie
To niechaj będzie treścią i prawdą twego małżeństwa. Lecz co ci nader liczni, ci zbyteczni małżeństwem zowią, — och, jakże bym ja to nazwać miał? O, to ubóstwo dusz we dwoje! Ten brud dusz we dwoje! Ta żałosna błogość…

To nader liczni, zbyteczni, nazywają swe nędzne związki małżeństwem.

Czytaj w książce →

Część druga

Wstyd i wstydliwy poznającyXXV. O litościwych
Przyjaciele moi, głos mowy szyderczej dobiegł do waszego druha: „patrzcież na Zaratustrę! czyż nie obcuje on z nami, jako ze zwierzętami?” Lecz tak oto słuszniej rzec by należało: „poznający przebywa pośród ludzi, jako…

Człowiek jest zwierzęciem o czerwonych policzkach, którego dzieje są wstydem.

Czytaj w książce →
Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody poprzez swoją ścieżkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec! Małe duchy a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz,…

Pasterze pędzą swe trzody jedną kładką i sami wciąż należą do owiec.

Czytaj w książce →
Katalog fałszywych cnótXXVII. O cnotliwych
Bywają wprawdzie i tacy, których cnotą jest kurcz pod biczem: baczyliście mi zanadto na krzyk takich cnotliwców! Bywają i tacy, którzy cnotą zwą zleniwienie swych nałogów: a gdy ich zemsta oraz ich zawiść członki swe…

Siedzący w bagnie i wierzący w policjantów idą za gotowymi opiniami i konformizmem.

Czytaj w książce →
Życie jest krynicą rozkoszy; lecz gdzie i hołota pija, tam wszystkie studnie są zatrute. Sprzyjam wszystkiemu, co schludne; ale tych wyszczerzonych pysków ścierpieć nie mogę, nie znoszę pragnienia niechlujnych. Rzucili…

Hołota kazi wszystko, czego dotknie, studnię, płomień i owoc, i niektórych skłania do odwrócenia się od samego życia.

Czytaj w książce →
Lecz, żem się pytał samego siebie i dusił nieomal mym pytaniem: czyżby? czyżby życie *potrzebowało* nawet i hołoty?

Widzi hołotę we władzy, w pisaninie i w rozkoszy, i unika jej całej.

Czytaj w książce →
Wichry ponad niechlujnymiXXVIII. O hołocie
Gdyż to jest *nasza* wyżyna i nasza ojczyzna: za wysoko i zbyt stromo mieszkamy dla wszystkich niechlujnych oraz dla ich pragnienia. Czyste oczy wasze, przyjaciele, niechże wejrzą w krynicę mojej rozkoszy! Jakżeby się…

Hołota zostaje wykluczona, a obiecany jej jest wicher, który kiedyś odbierze jej tchnienie.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, wichrem jest Zaratustra dla wszelkich nizin; i tą radą radzę wrogom moim oraz wszystkiemu, co tam pluje i śliną miota: „strzeżcie się plucia *pod wiatr*!” —

Ujmuje w jednym obrazie jego postawę wobec plującej hołoty.

Czytaj w książce →
Lecz tarantule pragną oczywiście inaczej. „To właśnie niech nam będzie sprawiedliwością, że świat się wypełnia burzami zemsty naszej” — tak oto mawiają między sobą. „Darzmy zemstą i spotwarzaniem tych wszystkich, którzy…

Zrównująca wola równości jest ślubowaniem zemsty wobec wszystkich, którzy nie są im równi albo mają władzę.

Czytaj w książce →
Słudzy ludowych przesądówXXX. O sławnych mędrcach
Ludowi służyliście i ludu przesądom, mędrcy wy wszyscy sławni! — a *nie* prawdzie! I za to właśnie hołdowano wam w pokorze. I dlatego też cierpiano i waszą niewiarę, gdyż była ona wybiegiem i wykrętem w stronę ludu.…

Lud czci swych mędrców i szczuje ducha wolnego, wierząc, że prawda jest tam, gdzie jest lud.

Czytaj w książce →
Dobrzy słudzy, lecz wciąż ludXXX. O sławnych mędrcach
Dobra to bywała nieraz służba i ceny swej warta. Gdyż tak mówi cnota: „skoro masz być sługą, szukajże takiego, komu twa służba największą przyniesie korzyść! Duch i cnota twego pana winny wzrastać przez to, że tyś jest…

Nawet gdy dobrze służą i wzrastają duchem i cnotą ludu, mędrcy pozostają ludem o głupawych oczach, który nie wie, czym jest duch.

Czytaj w książce →
Ludzie jednakowymi nie sąXXXVIII. O uczonych
Gdyż ludzie jednakowymi *nie są*: tak mówi sprawiedliwość. I czego ja chcę, tego im chcieć nie wolno.

Wbrew zrównywaniu twierdzi, że sama sprawiedliwość mówi, iż ludzie są nierówni i że czego on chce, tego uczonym chcieć nie wolno.

Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra przechodził pewnego dnia przez most, otoczyli go kalecy i żebracy, a pewien garbaty zagadnął go tymi słowy: Spojrzyj, Zaratustro! Oto i lud uczy się od ciebie i zaczyna ufać twej nauce: lecz aby…

Zaratustra nie chce schlebiać żądaniu cudu przez tłum i szydzi z jego czci dla „wielkich ludzi”.

Czytaj w książce →
Pobłażliwość wobec próżnychXLIII. O roztropności ludzkiej
Lecz oto ma druga roztropność ludzka: oszczędzam *próżnych* bardziej niźli dumnych. Czyż urażona próżność nie jest matką wszelkich tragedii? Lecz gdzie duma urażona bywa, tam zwykło wyrastać jeszcze i coś lepszego niźli…

Próżni, mali ludzie żyjący cudzymi spojrzeniami, cenieni są jako aktorzy, którzy przywiązują go do człowieka.

Czytaj w książce →
Dobrzy i lęk najszczytniejszychXLIII. O roztropności ludzkiej
Zaprawdę, wy dobrzy i sprawiedliwi! Wiele w was śmiechu jest godne, a osobliwie wasz lęk przed tym, co się dotychczas „diabłem” zwało! Tak dalecy jesteście w duszach swoich wszelkiej wielkości, że nawet nadczłowiek w…

Dobrzy i sprawiedliwi budzą śmiech swym lękiem przed „diabłem” i obcością wobec wszelkiej wielkości.

Czytaj w książce →

Część trzecia

Nienawiść do rozwłóczonych chmurXLVIII. Przed wschodem słońca
I czegóżem ja bardziej nienawidził ponad rozwłóczone chmury i wszystko, co ciebie plami? I swą nienawiść nienawidziłem ponadto, iże ona ciebie kalała! Dla tych rozwłóczonych chmur złobym ja pełen, dla tych pełzających…

Ludzie stąpający miękko i pośrednicy są ludzkim odpowiednikiem chmur.

Czytaj w książce →
Obcy wśród małych i ich pochwałXLIX. O cnocie zmniejszającej
Chadzam ja pośród tego ludu i otwartymi spoglądam oczyma: nie wybaczą mi tego nigdy, żem nie jest zazdrosny o ich cnoty. Gryźć mnie chcą za to, że pouczam: dla małych ludzi potrzebne są małe cnoty, — oraz że z trudem…

Mali ludzie plotkują, lękają się go jak posępnej chmury, pokasłują na niego i nie mają dla niego czasu.

Czytaj w książce →
Wygoda, obłuda, tchórzostwo i miernotaXLIX. O cnocie zmniejszającej
Albowiem i w cnocie nawet skromni są, — gdyż pragną lube uczucia niecić. Z lubością wszakże godzi się wyłącznie skromna cnota. Uczą się wprawdzie i oni kroczyć na swój sposób, kroczyć naprzód: *chromaniem* zwę to u…

Oswojeni, okrągli i względni jak ziarnka piasku, uczynili z człowieka jego własne najlepsze zwierzę domowe.

Czytaj w książce →
Zginiecie od małych cnót swoichXLIX. O cnocie zmniejszającej
— od tych wielu małych cnót swoich, od wielu swoich małych zaniechań, od wielu małych uległości! Nazbyt oszczędzające, nazbyt ulegające: takim jest królestwo wasze! Lecz, aby drzewo *wielkim* wyrosło, winno wokół…

Zgubią ich małe cnoty, małe zaniechania i małe uległości.

Czytaj w książce →
— O, Zaratustro, tu jest wielkie miasto: ty nie znajdziesz tu niczego, a stracić możesz wszystko. Czemuż to chcesz w tym mule grząźć? Pożałowanie miej dla nogi własnej! Spluń lepiej na bramę miejską i — zawróć! To…

Miasto jawi się jako masa zaszczutych, rozpalonych dusz, chorych na opinię publiczną, z których łachmanów robi się gazety.

Czytaj w książce →
Zwiędłe błonie młodych wyznawcówLII. O odszczepieńcach
Biada, więdło i brunatnie rozpościera się oto błonie, tak niedawno jeszcze zielone i barwiste! Ileż miodu i nadziei zebrałem ja z niego w ule swe! Postarzała się cała ta młodzież, — lub bodaj że nie postarzała się…

Małoduszną większość nazywa pospolitymi, zbędnymi, o wiele za licznymi.

Czytaj w książce →
Lecz tam na dole — tam wszystko gada, tam puszcza się wszystko mimo uszu. Choćby kto swą mądrość dzwonami wydzwaniał: kramarz na rynku zagłuszy ją brzękiem miedziaków! Wszystko u nich gada, nikt rozumieć już nie…

Rynkowy zgiełk kramarzy i ulicznych trębaczy zagłusza mądrość brzękiem miedziaków i zdradza wszelkie tajemnice.

Czytaj w książce →
Z przytłumionymi prawdy, z ręką głupca i ogłupiałym sercem, zasobny w małe kłamstwa współczucia: — tak oto żyłem ja między ludźmi. W przebraniu siedziałem pośród nich, gotów *samego siebie* nie poznawać, aby ich móc…

„Dobrzy” są najbardziej jadowitymi muchami, które kłują i kłamią w całej niewinności.

Czytaj w książce →
Uświęcenie zdrowego samolubstwaLIV. O trzech złach
I wonczas stało się — i zaprawdę, stało się to po raz pierwszy! —, że słowo jego uświęciło *samolubstwo*, krzepkie, zdrowe samolubstwo, co z potężnej duszy tryska: — — z duszy potężnej, z którą ciało bujne w parze…

Pluje na służalczych, uległych, wszystko znoszących niewolników i znużonych światem tchórzy, którzy cenili bezinteresowność.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, nie znoszę ja i tych, dla których rzecz każda jest dobra, a świat zgoła najlepszy. Takich zwę ja nadto skromnymi. Niewybredność, co wszystko smakować potrafi: to nie jest smak najwykwintniejszy! Szanuję oporne…

Odrzuca plujących, lizusów, pasożytów, handlarzy i kramarzy.

Czytaj w książce →
Nowe szlachectwo patrzy ku krainie dzieciLVI. O starych i nowych tablicach
Tym jest me współczucie dla wszelkiej przeszłości, iż oto widzę: na pastwę oddana jest ona, — na pastwę łaski, ducha i urojeń pokoleń następnych, które wszystko „co było” na most swój przeinaczają! Wielki, przemocny…

Motłoch utopiłby czas w płytkich wodach, dlatego potrzebne jest szlachectwo przeciw rządom motłochu i możnowładców.

Czytaj w książce →
Zaoszczędzajcie się dla godniejszych wrogówLVI. O starych i nowych tablicach
Kocham walecznych: nie dosyć to jednak kordem być tylko rąbiącym, — należy też wiedzieć „rąb, a bacz, *kogo* zacz!” Często więcej waleczności jest w tym, że się ktoś przemoże i minie: aby się dla godniejszego…

Hołotę wrzeszczącą o narodach należy mijać; dziś rządzą kramarze.

Czytaj w książce →

Część czwarta i ostatnia

— Dobre obyczaje? — odparł niechętnie i gorzko drugi król — od czegóż to umykamy? Czyż nie od „dobrych obyczajów”? Od naszego „dobrego towarzystwa”? Lepiej, zaprawdę, pośród pustelników i kóz pasterzy być, niźli pośród…

Król wyrzeka na mieszaninę motłochu, w której wszystko jest pomieszane ze wszystkim i nikt nie umie czcić.

Czytaj w książce →
Zaratustra, który na tę królów rozmowę oczy i uszy rozwierał, podniósł się czym prędzej ze swego ukrycia, wystąpił przed króli i rzekł: — Kto was podsłuchuje, kto rad was podsłuchuje, o królowie, zowie się Zaratustra.…

Gdy władcy nie są pierwszymi ludźmi, motłoch rośnie w cenie i głosi: „patrz, ja wyłącznie jestem cnotą!”.

Czytaj w książce →
— Tu nastało długie między nimi milczenie; Zaratustra zatonął w myślach tak głęboko, że aż oczy przymknął. Po czym, zwróciwszy się do wiły, pochwycił jego rękę i rzekł pełen ugrzecznienia i przebiegłości: Dobrze więc!…

Zaratustra mówi, że dzisiejszy dzień należy do motłochu, który nie odróżnia już wielkiego od małego.

Czytaj w książce →
Przeciw małym ludziom i kaznodzieiLXVII. Najszpetniejszy człowiek
Ponad tymi wszystkimi spozieram ja górą, jako pies ponad grzbietami rojnego stada owiec. Drobne to, miękką wełną porosłe, dobrochętne i szare plemię. Jako czapla, z zarzuconą w tył głową, wzgardliwie na miałkie spogląda…

Małym, szarym, dobrochętnym ludziom dano władzę i teraz to oni orzekają, że dobre jest to, co oni dobrem zwą.

Czytaj w książce →
Uczyć się przeżuwania od krówLXVIII. Dobrowolny żebrak
— Czego szukam tutaj? — odparł — tegoż, czego i ty, który mi spokój oto zakłócasz! szukam szczęścia na ziemi. K'woli temu chciałbym się od tych krów niejednego nauczyć. Wiedzże, iż pół dnia przemawiam już do nich, i…

Krowy stawiane są za wzór zadowolonego, niezmąconego życia — parodia królestwa niebieskiego.

Czytaj w książce →
Motłoch w górze, motłoch w doleLXVIII. Dobrowolny żebrak
— Osobliwie dzisiaj, — odparł dobrowolny żebrak — dziś, gdy wszystko niskie staje się butownicze, trwożliwe i butne: na sposób ciżby mianowicie. Gdyż nastała, jak wiesz, godzina wielkiego, złowróżbnego, długiego i…

Żebrak znajduje ten sam motłoch u bogatych i u ubogich, więc dawne rozróżnienie traci ważność.

Czytaj w książce →
Precz z rynkuLXXIII. O człowieku wyższym
Gdym po raz pierwszy do ludzi przyszedł, szaleństwo pustelnika popełniłem wówczas, wielkie szaleństwo: ustawiłem się na rynku. I przemawiając do wszystkich, nie mówiłem do nikogo. Pod wieczór zaś linoskocy byli…

Motłoch nie wierzy w ludzi wyższych i upiera się, że przed Bogiem wszyscy są równi, więc ludzie wyżsi muszą opuścić rynek.

Czytaj w książce →
Nie pragnijcie nigdy ponad to, co zdziałać jesteście w stanie: istnieje niedobry fałsz pośród tych, co ponad swą możność chcą. Osobliwie, gdy pragną wielkich rzeczy! Gdyż oni budzą nieufność do rzeczy wielkich, ci…

Motłoch jest koszlawy, a przekonują go gesty, nie racje.

Czytaj w książce →

Nietzsche w innych pismach

Dobrzy jako ludzie najbardziej szkodliwiFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że jako immoralista odrzuca zarówno człowieka „dobrego”, jak i moralność chrześcijańską; dobrzy istnieją dzięki fałszowi, nie chcą widzieć rzeczywistości i traktują niedolę jako zarzut, dlatego Zaratustra nazywa ich ostatnimi ludźmi i początkiem końca, tymi, którzy krzyżują piszącego nowe wartości i są najszkodliwszymi z ludzi.

Dobroć zabezpiecza nędzne szczęście zwierzęcia stadnego.

Co mówili krytycy

Filister kulturyGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes wyjaśnia Nietzscheańskiego „filistra kultury”: zadowolonego z siebie człowieka wykształconego, który bierze jednolitą konwencjonalną opinię za kulturę, co Nietzsche nazywa umocnionym barbarzyństwem, bagnem, w którym marnieją wszelkie dążenia i w którym wszyscy się rodzimy.

Wczesna postać Nietzscheańskiej pogardy dla zbiorowej opinii: wykształcona trzoda, która swą jednolitość bierze za kulturę.

Stań się sobą: wychowawca jako wyzwolicielGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes dowodzi, że młody człowiek, który chce stać się sobą, potrzebuje wychowawcy, który wyzwala, a nie narzuca dogmatów, przeciwstawiając to Kierkegaardowi, którego wezwanie do stania się jednostką kończyło się jednak „Powinieneś wierzyć” i powrotem trzody.

Indywidualizm prowadzący z powrotem do „jednej owczarni i jednego pasterza” nie jest ucieczką od trzody.

Wielcy ludzie jako cel historiiGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia pogląd młodego Nietzschego, że cel ludzkości leży w jej najwyższych okazach, że kultura oznacza pracę nad wydawaniem pojedynczych wielkich ludzi i że życie zyskuje najwyższą wartość, gdy jest przeżyte dla najrzadszych przykładów rasy; zestawia to z Renanem i Flaubertem i przeciwstawia negatywnemu procesowi świata Hartmanna oraz szczęściu największej liczby.

Państwo, w którym wielu jednoczy się, by przeciwstawić się pojawieniu geniuszu, jest dalsze od kultury niż barbarzyństwo.

Masy jako kopie, tła i narzędziaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia arystokratyczny zarzut Nietzschego wobec historii pisanej z punktu widzenia mas: masy są tylko lichymi kopiami, tłem lub narzędziami wielkich jednostek, a to, co najwyższe, nigdy na nie nie działa, więc masowy sukces religii świadczy przeciw wielkości jej założyciela.

Masa ma wartość tylko w odniesieniu do wielkich jednostek, które kopiuje, uwydatnia lub którym służy.

Przeciw utylitarystycznemu szczęściuGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889ocena

Brandes przedstawia argument Nietzschego, że przyjemność i ból są tak splecione, że wielkie radości wymagają wielkich cierpień, oraz jego arystokratyczny atak na szczęście największej liczby; Brandes zarzuca, że pospolite niedole, takie jak głód i wyczerpująca praca, nie przynoszą równoważących je radości.

Nietzsche przedkłada nierówność, która pcha kulturę w górę, nad umiarkowany dobrobyt wielu.

Brandes o stronniczej namiętności NietzschegoGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889ocena

Brandes ocenia, że Nietzsche nie przyniósł nowego dowodu przeciw wywodzeniu sprawiedliwości z resentymentu, że nadmiar jego namiętności bierze się z jej związku z nowoczesną demokracją i że, pomijając waśnie między równymi, gardzi moralnością kasty niewolników, a zarazem rozkoszuje się rozkoszą władzy kasty panującej i ją usprawiedliwia.

Brandes widzi w pogardzie Nietzschego dla uciśnionych raczej temperament niż filozofię.

Nadczłowiek i Asgard RenanaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes dowodzi, że Nietzsche, kochając walkę dla niej samej, za postęp uznaje jedynie wyhodowanie wyższego, silniejszego gatunku, nadczłowieka, nawet kosztem poświęcenia mas, i że wizja ta tak przypomina pół żartem snute marzenie Renana o fabryce bogów, iż wpływ Renana nie budzi wątpliwości, choć Nietzsche zamienił to w dogmat i nigdy mu tego nie przyznał.

Przeciętne szczęście większości nie jest dla Nietzschego postępem.

Kapłan ascetyczny i ideał ascetycznyGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia wywód Nietzschego o ideale ascetycznym jako sposobie, w jaki chore życie się zachowuje: chory kapłan ascetyczny zgania zrozpaczonych w trzodę, kieruje ich resentyment do wewnątrz, przetłumaczając cierpienie na grzech, i odurza ich apatią, pracą, drobnymi radościami i zgromadzeniem; jak dotąd ideał ten nie ma prawdziwego przeciwnika, choć kształtuje się nowy ideał, widzący w cierpieniu warunek szczęścia.

Kapłan organizuje słabych w masę, która czuje się silna dzięki swej spoistości.

Drobna cnota, odstępcy i wielkie miastoGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.

Mała cnota jest tchórzostwem, które nazywa siebie dobrocią i dzielnością.

Państwo, najzimniejszy z potworówGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes powtarza naukę Zaratustry, że państwo jest najzimniejszym z potworów, którego kłamstwo głosi, że ono jest ludem, podczas gdy ludy stworzyli twórcy; państwo istnieje dla zbyt wielu, a dopiero tam, gdzie się kończy, zaczyna się człowiek, który jest mostem do nadczłowieka.

Państwo istnieje dla zbyt wielu, jest „powolnym samobójstwem wszystkich”.

Nietzsche jako anarchistaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że przy minimalnym rządzie, wolnym od komunistycznego zrównywania, taki człowiek wyróżniłby się z trzody, że Kościół i król sprzeciwiają się postępowi i że Nietzsche był zatem anarchistą w prawdziwym sensie, jak Spencer i Schopenhauer.

Przeciwstawia jednostkę o zdrowych instynktach zdominowanym przez kapłanów, zrównanym masom.

Ewangelia samolubstwa i arystokracjiH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że Nietzsche głosi ewangelię inteligentnego samolubstwa i absolutnego indywidualizmu, przytaczając Zaratustrę o miłości do siebie zamiast do bliźniego, oraz arystokrację, która poświęca masy jako rusztowanie dla wyższej rasy zgodnie z prawem doboru naturalnego.

Utrzymuje, że masy istnieją jedynie jako narzędzia wybranej arystokracji.

Równość i śmierć BogaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, przytaczając odpowiedź Zaratustry dla tłumu na rynku, że Bóg umarł, iż wiara w równość i braterstwo jest moralnością tłumu starożytnych Żydów, przypisaną ich bogu, a skoro ludzie wykształceni już w tego boga nie wierzą, śmieszne jest zachowywać etykę na nim ugruntowaną.

Przypisuje naukę o równości pokrzywdzonym i tłumowi z rynku.

Zaratustra jest sceptykiem: przekonania są więzieniamiH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908wykład

Mencken wyjaśnia późniejszą naukę Nietzschego, że każdy człowiek powinien przeciwstawiać własne uczucia prawu większości i że właściwą postawą jest chroniczny sceptycyzm, przytaczając „Zaratustra jest sceptykiem.... Przekonania są więzieniami”, oraz że potrzeba wiary jest oznaką słabości.

Człowiek partii i człowiek wiary są zależni, należą do autora idei, a nie do siebie.

Pogarda dla mas, które zapożyczają ideeH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908wykład

Mencken dowodzi, że wstręt Nietzschego do mas wynika z ich niezdolności do samodzielnej myśli, tak że wszystko, w co wierzy większość, budziło jego podejrzliwość („W co wierzą wszyscy, nigdy nie jest prawdą”), a pogląd ten, zdaniem Menckena, podzielają historycy idei.

Ugruntowuje pogardę dla trzody w jej intelektualnej zależności i konserwatyzmie.

Celowa pomoc a sentymentalne miłosierdzieH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908ocena

Mencken dowodzi, że poświęcenie otwarcie oparte na celowości da się pogodzić z filozofią Nietzschego, ale niemal zawsze psuje je sentymentalizm, który wywyższa niezdatnych („Błogosławieni ubodzy”) i czyni z miłosierdzia czynnik rozkładu.

Ujmuje masy jako przeznaczone do wyzyskiwania i kierowania przez lepszych od nich.

Skierowane do nielicznych: nadludzie na szczycieH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że krytycy błądzą, zakładając, iż Nietzsche chciał, by wszyscy ludzie porzucili moralność chrześcijańską; zwracał się tylko do rozkazującej mniejszości, chciał przywrócić dualizm Hume’a, nobilitując interes własny wobec współczucia, i godził się, by masy zachowały swoją narkotyczną moralność, przewidując nadludzi jedynie na szczycie.

Trzoda ma zachować swą quasi-chrześcijańską moralność; znienawidzony jest socjalista, który podsyca jej zawiść.

Filozofia na wskroś arystokratycznaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że filozofia Nietzschego była na wskroś arystokratyczna: chciał wyzwolić ludzi wyższych od fałszywych pojęć obowiązku i grzechu, „uczynić człowieka niewinnym”, lecz przez człowieka rozumiał tylko wyższego człowieka jutra, gardząc masami i pisząc „dla panów ziemi”.

Masy zasługują na uwagę tylko jako kopie, opór lub narzędzia.

Moralność panów i moralność niewolnikówAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici wyjaśnia, że dla Nietzschego moralność panów jest czynna i twórcza, nazywa dobrym wszystko, co wypływa z siły, a lichym wszystko, co wypływa ze słabości, podczas gdy moralność niewolników jest bierna i obronna, ceni litość, cierpliwość i pokorę i lęka się silnych; Nietzsche opowiadał się za pierwszą, bo prowadzi do wzlotu życia, druga zaś do degeneracji.

Moralność niewolników to moralność uciśnionej i znużonej wspólnoty, skupionej na samym przetrwaniu.

Społeczeństwo arystokratyczne i nierówność ludziAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici twierdzi, że jako socjolog Nietzsche dążył do arystokratycznego ładu społecznego i wyhodowania idealnej rasy, utrzymując, że ludzie nie są równi i że każde podniesienie typu „człowiek” było dziełem społeczeństwa arystokratycznego o długiej skali rang.

Stawia Nietzschego przeciw kaznodziejom równości, po stronie rangi i różnicy.

Pasterze oraz dobrzy i sprawiedliwi rozszyfrowaniAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici wyjaśnia, że przydomki Zaratustry oznaczają całe klasy: „pasterze” z Przedmowy to dzisiejsi rzecznicy stadności, którzy nazywają Zaratustrę rozbójnikiem, ponieważ chciałby wyhodować wyższą arystokrację, a „dobrzy i sprawiedliwi” to zadufani w sobie nowocześni, pewni, że odziedziczone przez nich wartości muszą panować wiecznie.

Utożsamia pasterzy z rzecznikami mrowiska, a dobrych i sprawiedliwych z zadufanymi tradycjonalistami.

Obrona poglądów Nietzschego na kobietyAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909ocena

Ludovici dowodzi, że wrogość wobec poglądów Nietzschego na kobiety wynika z nieporozumienia: jego nauka głosi, że płcie są sobie zasadniczo przeciwstawne i powinny takimi pozostać, wbrew demokratycznemu zrównywaniu, które umężczyźniłoby kobiety i zniewieściło mężczyzn, a pogląd ten Ludovici uznaje za słuszny i sprawiedliwy; dodaje, że osławiony ostatni wers tej mowy podsunęła kobieta.

Przedstawia jako cel ataku ruch demokratyczny, który chce zatrzeć wszelkie różnice.

Tarantule to socjaliści i demokraciAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici utożsamia tarantule z socjalistami i demokratami, których krytyka społeczeństwa od dołu jest stłumioną zawiścią, i twierdzi, że Nietzsche nie pozwala się z nimi mylić, łącznie z „nietzscheańskimi socjalistami”, którzy głoszą jego naukę razem z równością.

Wskazuje ruchy demokratyczne i socjalistyczne jako cel ataku.

Hodowanie wybranej rasyAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909ocena

Ludovici utrzymuje, że ustępy 11–12 rozdziału „O starych i nowych tablicach” wyrażają zasadę Nietzschego dotyczącą hodowania wybranej rasy, i popiera ją, powołując się na Gobineau, piszącego o złach bezładnych małżeństw, oraz na Darwina, piszącego o degeneracji typów hodowlanych przez bezładne krzyżowanie.

Szlachetność należy chronić przed mieszaniem się z masą.