Fragmenty: 7
Rankiem po owej nocy skoczył Zaratustra z łoża, opasał lędźwie i wystąpił ze swej jaskini, płomienny i potężny, jako słońce poranne, gdy zza ciemnych wschodzi gór. — Jasności ty olbrzymia — rzekł, jako niegdyś już…
Zaratustra wstaje płomienny jak słońce poranne i pozdrawia gwiazdę, jak niegdyś. Mówi, że ludzie wyżsi jeszcze śpią i nie są jego prawymi towarzyszami, i chwali swego orła jako prawe zwierzę, choć brak mu prawych ludzi.
Czytaj w książce →
Tako rzecze Zaratustra; wówczas przytrafiło się nagle, że chmara ptastwa zaroiła się wokół niego i zaszumiała mu w uszach, — a łopot skrzydeł i natłok wokół jego głowy był tak wielki, że Zaratustra przymknął oczy. I…
Otacza go chmura gołębi, a on czuje kudłatą grzywę lwa i słyszy jego łagodny ryk. Rozpoznaje znak, mówi, że dzieci jego są w pobliżu, płacze, a lew zlizuje mu łzy.
Czytaj w książce →
Na to wszystko rzekł Zaratustra jedno tylko słowo: „*dzieci moje w pobliżu są, dzieci me*” —, topniało wszakże serce jego, a z oczu poczęły się sączyć łzy kropliste i padać na dłoni. I nie baczył już na nic więcej.…
Jedyne słowa Zaratustry na widok lwa i gołębi.
Czytaj w książce →
Działo się to czas długi lub czas krótki: gdyż, mówiąc po prawdzie, dla takowych rzeczy *nie masz* czasu na ziemi —. Tymczasem jednak ludzie wyżsi w jaskini Zaratustry obudzili się wreszcie i ustawiwszy się do pochodu,…
Ludzie wyżsi budzą się i idą go pozdrowić; lew z rykiem skacze ku jaskini, a oni krzyczą i znikają. Zaratustra zostaje sam, oszołomiony.
Czytaj w książce →
— *Współczucie*! *Współczucie z człowiekiem wyższym*! wykrzyknął i oblicze jego przeistoczyło się w spiż. Hejże! Temu — minął już czas!
Przypominając sobie wczorajszy dzień, Zaratustra wspomina zapowiedź wróżbiarza o ostatnim grzechu. Po namyśle zrywa się i nazywa go współczuciem z człowiekiem wyższym, oznajmiając, że jego czas minął.
Czytaj w książce →
Me czucie i współczucie — cóż na tym zależy! Baczęż ja *szczęścia*? *Dzieła* mego baczę! Hejże więc! Przyszedł lew, dzieci me w pobliżu są, Zaratustra źrzałym się stał, godzina ma nadeszła: — *Mój* to poranek, mój dzień…
Mówi, że baczy na swe dzieło, nie na szczęście, oznajmia, że stał się źrzały i nadeszła jego godzina, i opuszcza jaskinię płomienny i potężny, jak na początku księgi.
Czytaj w książce →
*Mój* to poranek, mój dzień świta: *bywaj mi, bywaj, wielkie ty moje południe*! — —
Ostatni okrzyk Zaratustry przed opuszczeniem jaskini.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.