doktryna Potwierdzenie („tak” wobec życia, amor fati)
Bejahung
Święte „tak” wobec życia i losu, wraz z jego cierpieniem; niewinność dziecięcia, obrączka powrotu, „Byłoż to życie? Dalejże! Jeszcze raz!”
Rozdziały, które głównie o niej mówią
W książce · fragmenty: 43
Część pierwsza
Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien? Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym…
Dziecię jest świętym „tak” wobec życia, którego nie mogło dać lwie „nie”.
Czytaj w książce →
Nowej dumy uczyło mnie me „ja”, jej to ludzi uczę: nie wtykać nadal głowy w piasek rzeczy niebieskich, lecz wznosić ją wolno: głowę ziemską, co ziemską stwarza treść!
Nowa wola pochwala drogę, którą człowiek szedł na ślepo, zamiast zbaczać z niej ukradkiem.
Czytaj w książce →
Mówicie mi: „życie jest ciężkiem jarzmem”. Lecz na cóż byście mieli rankiem swą dumę, a wieczorem swą uległość? Życie jest ciężkim jarzmem: ale nie bądźcież mi tacy tkliwi. Jesteśmy wszyscy zdatnymi jucznymi osłami i…
Na skargi, że życie jest ciężkie, odpowiada, że kochamy życie, bo przywykliśmy kochać, a rzeczy lekkie, jak motyle, ukazują szczęście.
Czytaj w książce →
Część druga
Bóg jest domniemaniem: lecz któż zdoła wypić całą mękę tego domniemania, nie przypłaciwszy jej życiem. Więc masz być odebraną tworzącemu jego wiara, orłu jego poloty po orlich dalach? Bóg jest myślą, co wszystko proste…
Najlepsze przenośnie winny sławić czas i stawanie się oraz usprawiedliwiać wszelką znikomość.
Czytaj w książce →
Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi, jest naszym grzechem pierworodnym!
Wina człowieka to nieumiejętność weselenia się, nie zaś wina czy grzeszność.
Czytaj w książce →
Taka jest pieśń, którą zaśpiewał Zaratustra, gdy Kupido z dziewczętami tańcowali społem: W oczy twe spojrzałem niedawno, o życie! I w bezdeń, zda mi się, zapadłem. Lecz ty wyciągnęłaś mnie złotą twą wędką, śmiejąc się…
Kocha życie najbardziej wtedy, gdy go nienawidzi, a na końcu znów zapada w jego niezgłębione oczy.
Czytaj w książce →
Między nami trojgiem tak oto rzeczy stoją: z głębi serca kocham tylko życie — i, zaprawdę, najbardziej wówczas, kiedy go nienawidzę!
Miłość Zaratustry do życia obejmuje nienawiść i ból.
Czytaj w książce →
Tymi słowy mówiła raz w dobrą godzinę ma czystość: „boskimi niechaj mi będą wszystkie istoty”. Wówczas opadliście mnie brudnymi upiory; och, dokądże pierzchła owa dobra godzina! „Dnie wszystkie niech mi uświęcone będą”…
Młodzieńcze ślubowania „boskimi niechaj mi będą wszystkie istoty” i „dnie wszystkie niech mi uświęcone będą” zostają zniweczone jedno po drugim.
Czytaj w książce →
Część trzecia
Jest we mnie jednak coś, co się odwagą zowie: zabijała ona zawsze wszelkie pognębienie. Odwaga ta nakazała mi wreszcie stanąć i zapytać: „Karle! Ty! Albo ja!” Odwaga jest najlepszym zabójcą, — odwaga, która *naciera*:…
Odwaga zabija nawet śmierć okrzykiem: „Byłoż to życie? Dalejże! Jeszcze raz!”.
Czytaj w książce →
Odwaga jest najlepszym zabójcą: odwaga, co naciera: ona zabija nawet śmierć, gdyż mawia: „Byłoż to życie? Dalejże! Jeszcze raz!”
Formuła potwierdzenia życia w jego całości, zapowiadająca myśl o wiecznym powrocie.
Czytaj w książce →
O niebo ponade mną przeczyste! Głębokie! Świetlana ty przepaści! Ku tobie spozierającego, dreszcz boskich przejmuje mnie pożądań. W twą wyż siebie rzucić — oto *moja* głębia! W twą czystość siebie ukryć — oto *moja*…
Czystość i niewinność nieba są przedmiotem jego tęsknoty i podstawą następującego potem „tak”.
Czytaj w książce →
I czegóżem ja bardziej nienawidził ponad rozwłóczone chmury i wszystko, co ciebie plami? I swą nienawiść nienawidziłem ponadto, iże ona ciebie kalała! Dla tych rozwłóczonych chmur złobym ja pełen, dla tych pełzających…
Chmury kradną niebu i Zaratustrze olbrzymie „tak” i „amen”; on woli grzmot i burzę od połowicznego zwątpienia.
Czytaj w książce →
Błogosławiącym jam się stał; zawołanie „tak” głoszącym: przetom tak długo się borykał, aby mieć kiedyś wolne dłonie ku błogosławieństwu.
Zaratustra nazywa siebie błogosławiącym, którego błogosławieństwem jest stać nad każdą rzeczą jako jej własne niebo.
Czytaj w książce →
A gdy wołam: „Przekleństwo wszystkim tym tchórzliwym diabłom w was, co skwierczą, ręce składają i bogomolstwa czynić gotowi”: wonczas krzyczą: „Zaratustra jest bezbożnikiem”. Osobliwie mistrze uległości —; lecz im to…
Każdy przypadek przegotowuje we własnym garnku i wita go dopiero, gdy jest ugotowany.
Czytaj w książce →
Śnieżnobrode, milczące zimy ty niebo, krągłooka biała ty głowo ponade mną! O, ty niebiańska przenośnio duszy mojej oraz jej swawoli! Zalim nie *powinien* się ja ukrywać, jako ktoś, co złoto połknął, — aby mi duszy nie…
Wzywa przypadek, by przyszedł do niego niewinny jak małe dziecię.
Czytaj w książce →
We śnie, w ostatnim śnieniu przedporannym stałem na wzgórzu, — poza rubieżą świata i *ważyłem* świat. O, że też tak wcześnie jutrznia dziś weszła: zbudziła mnie, zazdrosna, płomieniem swym! Zazdrosna bywa ona zawsze o…
Świat jawi się jako dojrzałe jabłko, ani zagadka, ani rozwiązanie, rzecz po człowieczemu dobra, wbrew złym rzeczom o nim mówionym.
Czytaj w książce →
Zaprawdę, nie znoszę ja i tych, dla których rzecz każda jest dobra, a świat zgoła najlepszy. Takich zwę ja nadto skromnymi. Niewybredność, co wszystko smakować potrafi: to nie jest smak najwykwintniejszy! Szanuję oporne…
Ceni wybredne „ja”, „tak” i „nie” ponad bezkrytyczne oślie „ta-ak”.
Czytaj w książce →
Wszystko w gębę kłaść i wszystko trawić — prawdziwie świński to obyczaj! Zawsze „ta-ak” mówić, tego się osieł tylko nauczył oraz kto z jego jest ducha! —
Prawdziwe potwierdzenie jest wybredne, a nie bezkrytycznym oślim przytakiwaniem.
Czytaj w książce →
Przeszłość w człowieku wyzwolić i wszelkie „To było” przetworzyć, póki wola nie rzeknie: „Tak właśnie chciałam! Tak chcieć będę —”
„Tak chcieć będę” zapowiada potwierdzenie wiecznego powrotu.
Czytaj w książce →
„Nie mów już, ty do zdrowia powracający! — odparły mu zwierzęta, raczej wyjdź z jaskini, gdzie świat na cię jako ogród czeka. Między róże i pszczoły wyjdź i między roje idź gołębie! Osobliwie do ptaków idź śpiewających:…
Powrót do śpiewu jest pierwszym znakiem potwierdzenia po przesycie.
Czytaj w książce →
O duszo ma, jam cię nauczył mawiać „dziś”, jako „niegdyś” lub „ongi” i ponad wszelkim „tu”, „tam” i „ówdzie” w pląsach się ponosić. O duszo ma, jam cię wyzwolił ze wszystkich starych zakamarków, omiotłem z ciebie pył,…
Dusza otrzymuje prawo mówić „nie!” jak nawałnica i „tak!” jak jasne niebiosa.
Czytaj w książce →
O duszo ma, nadałem ci prawo powiadać „nie!” jako nawałnica, i głosić „tak!”, jako się jasne głoszą niebiosa: oto jesteś mi cicha jak światło, i cicha przechodzisz przez nawałnice przeczenia.
„Tak” jest ciche i otwarte jak niebo i idzie w parze z mocnym przeczeniem.
Czytaj w książce →
A żem cię do śpiewu zwał, powiedz, mów: z dwojga nas — dziękować komu tu? — Lub słuszniej czyń: śpiewaj, o śpiewaj duszo ma! A mnie dziękować każ! —
Zakończenie przemienia tęsknotę w pieśń i podziękę, w gest potwierdzenia.
Czytaj w książce →
Potem spojrzało życie w zamyśleniu poza siebie i rzekło cicho: „O, Zaratustro, tyś nie dość mi wierny! Nie kochasz mnie wcale tak bardzo, jako mówisz; toć wiem, że o tym tylko myślisz, jak by mnie niebawem opuścić. Jest…
Płacząc wraz z życiem, Zaratustra ceni je bardziej niż całą swą mądrość.
Czytaj w książce →
Spojrzeliśmy na siebie, potem przenieśliśmy wzrok na zieloną łąkę, ponad którą biegł właśnie wieczór tchnieniem wilgotnym. I zapłakaliśmy oboje. — O, wówczas było mi życie stokroć droższe nad wszystką mądrość moją. —
Zaratustra stawia miłość do życia nawet ponad własną mądrość.
Czytaj w książce →
*Raz*! Człowiecze, śpisz? *Dwa*! Coś brzmi z północnej głuszy wzwyż! *Trzy*! «Jam spał, jam spał — , *Cztery*! Z głębokich snu się budzę cisz: — *Pięć*! Świat — głębin zwał, *Sześć*! Głębszych, niż, jawo, myślisz,…
Rozkosz zostaje uznana za głębszą niż ból, a na bólu „Zgiń!” odpowiada pragnienie wieczności.
Czytaj w książce →
Jeślim wróżbiarzem jest, onego ducha wieszczego pełen, co na wysokim jarzmie między dwoma morzami się snuje, — między przeszłością i przyszłością, jako ciężka snująca się chmura, — wrogi nizinom parnym oraz wszystkiemu,…
Chmura jest brzemienna w grzmoty, które „tak!” głoszą i „tak!” się śmieją, więc wieszczenie jest tu potwierdzeniem.
Czytaj w książce →
o, jakżebym ja nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć!
Żarliwa miłość do wieczności to „tak” tej księgi w najpełniejszej postaci.
Czytaj w książce →
Jeślim kiedykolwiek pełnym pijał zaciągiem z onego korzenno-pienistego dzbana, w którym rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są: jeśli dłoń ma dolewała kiedy dale najdalsze do bliży najbliższych i ogień do ducha, i ochotę…
Wszystko, nawet rzecz najgorsza, zostaje wmieszane do dzbana i uznane za godne, co jest wszechogarniającym „tak”.
Czytaj w książce →
Jeślim morzu jest skłonny oraz wszystkiemu, co morza tchnienie z sobą niesie, a najskłonniejszy wówczas, gdy mi się ono gniewnie przeciwi: jeśli owa poszukiwań pochopność jest we mnie, co żagle ku nieodkrytym krainom…
Kocha morze nawet wtedy, gdy mu się przeciwi, i pokrzepia swe stare serce, by płynęło w bezmiar.
Czytaj w książce →
Część czwarta i ostatnia
Tako wzdychał wróżbiarz; przy ostatnim jego westchnieniu rozjaśniał Zaratustra i stał się znowuż pewnym siebie, jak ktoś, co z głębokiego podziemia na światło nagle wyjrzy. — Nie! nie! Po trzykroć nie! — wołał głosem…
Zaratustra odpowiada na pustkę wróżbiarza stanowczą odmową i obstaje przy tym, że wyspy szczęśliwości wciąż istnieją.
Czytaj w książce →
„Cicho! Cicho! Czyż nie doskonałym stał się właśnie świat? Cóż to ze mną dzieje się? Jak pieściwe wiatru tchnienie po taflowej morza toni tańczy niewidzialnie, lekko, jak puch zwinnie: tak oto — sen po mnie pląsa. Oka…
Zaratustra spoczywa w szczęściu, które nie chce niczego innego, przywiązany do ziemi najlżejszymi nićmi.
Czytaj w książce →
Owóż to najmniejsze, to najcichsze, to najlżejsze, jaszczurki jednej szmer, jedno tchnienie, jeden mig, oka jedno mgnienie: — *mało*, oto przymiot *najlepszego* szczęścia. Cicho!
Szczęście kryje się w rzeczach najdrobniejszych: w szmerze jaszczurki, w tchnieniu, w mgnieniu oka.
Czytaj w książce →
Lepiej oszaleć ze szczęścia, niźli oszaleć z niedoli, lepiej niezdarnie tańczyć, niźli chromo chodzić. Nauczcież się wreszcie mej mądrości: nawet najlichsza rzecz ma dwie dobre strony, —
Nawet najlichsza rzecz ma, jak mówi, dwie dobre strony.
Czytaj w książce →
Amen! I chwała, i cześć, i mądrość, i dziękczynienie, i sława, i siła bogu naszemu na wieki wieków! — A osieł krzyknie na to: „ta-ak!” On dźwiga nasze brzemię, służalczą przybrał postać, cierpliwego jest serca, nigdy…
Oślie „tak”, które przyjmuje wszystko i nigdy nie mówi „nie”, parodiuje świętą afirmację Zaratustry.
Czytaj w książce →
Tymczasem jeden gość za drugim wymykał się z jaskini w chłodną i zadumy pełną noc; Zaratustra zaś wiódł pod ramię najszpetniejszego człowieka, aby mu pokazać swe królestwo nocy, wielki krągły księżyc i srebrne siklawy…
Najszpetniejszy człowiek, niegdyś morderca Boga, błogosławi ten dzień i mówi śmierci: „Byłoż więc to — życie?” … „Hejże więc! Jeszcze raz!”.
Czytaj w książce →
„Byłoż więc to — życie?” — powiem kiedyś śmierci. „Hejże więc! Jeszcze raz!”
Formuła afirmacji: chcieć całego swego życia raz jeszcze, nawet w obliczu śmierci.
Czytaj w książce →
Słodka lutni! Lutni słodka! Kocham ja twój ton, twój upojny ton kumaka! — z jak dalekich dziejów, z jak dalekich stron dziś nawiedza mnie twój ton? hen, z oddali, gdzie kochania cichy staw! Stary dzwonie, słodka lutni!…
Dojrzałość świata, z jego wonią wieczności, jest szczęściem sięgającym głębiej niż rozumienie dnia.
Czytaj w książce →
Puść mnie! puść! Nie tykaj mnie! Jam dla ciebie za czysty. Czyż nie doskonały stał się owo świat? Za czysta skóra ma dla dłoni twych dotknięcia. Puść mnie, głupi i prostacki, puść mnie, gnuśny dniu! Zali północ nie…
Północ osiąga szczyt w twierdzeniu, że rozkosz jest jeszcze głębsza niż ból.
Czytaj w książce →
— swój ból przeżuwa we śnie ona, głęboka stara ta północ, a bardziej jeszcze rozkosz swą. Albowiem rozkosz już, gdzie głęboki ból: *nad ból rozkosz głębiej drga*.
Kluczowy wers, powtórzony w końcowej pieśni okrężnej.
Czytaj w książce →
rozkosz wszakże chce nie dzieci, nie dziedziców, — rozkosz chce siebie samej, chce wieczności, chce wrotu, chce „wszystkiego, co zawsze jednakie”.
Ból mówi: „Zgiń!”, rozkosz zaś chce siebie samej.
Czytaj w książce →
Czyście potwierdzali kiedykolwiek waszym „tak” jaką bądź rozkosz? O, przyjaciele moi, waszym potwierdzeniem rzekliście zarazem „tak” i na *wszelaki* ból. Wszystkie rzeczy spętane są ze sobą, splątane i zakochane w…
Potwierdzić jedną chwilę rozkoszy znaczy potwierdzić wszystkie rzeczy, gdyż wszystkie są ze sobą spętane.
Czytaj w książce →
Nauczyliście się już pieśni mej? Odgadliście już, dokąd ona zmierza? Hejże! Hej! Ludzie wy wyżsi, śpiewajcież mi pieśń mą okrężną! Śpiewajcież mi tę pieśń, której imię „Jeszcze raz”, a treść „po wieki wieczne!” —…
Pieśń okrężna kończy się pragnieniem rozkoszy, by trwać w głębokiej wieczności.
Czytaj w książce →
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że gdyby demon powiedział ci, iż musisz przeżywać swoje życie raz jeszcze i niezliczoną ilość razy, każdy ból i każdą radość w tym samym porządku, to albo byś go przeklął, albo w ogromnej chwili nazwałbyś to boskim; pytanie „Czy chcesz tego raz jeszcze?” leżałoby jako największy ciężar na każdym działaniu, a trzeba by stać się życzliwym sobie i życiu, by nie pragnąć niczego bardziej niż tego wiecznego przypieczętowania.
Powrót jako próba potwierdzenia: czy można pragnąć wiecznego „zatwierdzenia i przypieczętowania” życia.
Nietzsche twierdzi, że zasadnicza myśl książki, wieczny powrót, przyszła mu do głowy w sierpniu 1881 roku przy skale koło Surlei nad jeziorem Silvaplana, zapowiedziana odrodzeniem jego słuchu muzycznego; że Wiedza radosna wypełniła osiemnastomiesięczną ciążę; i że część pierwsza powstała zimą 1882–83 podczas spacerów wokół Rapallo, gdzie sam Zaratustra jako typ go „napadł”.
Powrót zostaje nazwany najwyższą formułą mówienia „tak”; ból nie jest zarzutem wobec istnienia.
Nietzsche twierdzi, że wieczny powrót jest zasadniczą myślą Zaratustry i najwyższą osiągalną formułą potwierdzenia życia, poczętą po raz pierwszy w sierpniu 1881 roku.
Powrót określony jako najwyższa formuła potwierdzenia.
Nietzsche twierdzi, że Zaratustra stoi samotnie, zrodzony z nadmiaru siły, a jego pojęcie „dionizyjskości” stało się w nim najwyższym czynem; człowiek jest w nim nieustannie przezwyciężany, nadczłowiek staje się najwyższą rzeczywistością, wszystkie sprzeczności zostają związane w nową jedność w tym najbardziej mówiącym „tak” duchu, a Zaratustra określa najwyższą ze wszystkich istot jako duszę, która ma najdłuższą drabinę.
Zaratustra jest najbardziej mówiącym „tak” z duchów, jednoczącym najwznioślejsze i najniższe siły.
Nietzsche twierdzi, że psychologicznym problemem tego typu jest to, jak ten, kto mówi i czyni „nie” wobec wszystkiego, co dotąd potwierdzano, dźwiga najcięższe przeznaczenie i myśli najbardziej otchłanne myśli, może mimo to być tancerzem, który nie znajduje zarzutu nawet wobec wiecznego powrotu istnienia, lecz sam staje się „ogromnym i nieograniczonym mówieniem Tak i Amen”; właśnie to jest idea Dionizosa.
Potwierdzenie zostaje osiągnięte poprzez radykalną negację i otchłanną myśl, a nie wbrew nim.
Nietzsche twierdzi, że tylko Dionizos cierpi tak jak w „Pieśni nocnej”, na którą odpowiedzią byłaby Ariadna, i że zadaniem życiowym Zaratustry, a zarazem jego własnym, jest mówienie „tak”, które usprawiedliwia i odkupuje wszystko, co minione, przytaczając ustęp o przetapianiu ułamków i przemienianiu każdego „tak było” w „tak chciałem”.
Potwierdzenie posunięte aż do usprawiedliwienia wszystkiego, co było.
Nietzsche twierdzi, że formułę jego przeznaczenia zawierają słowa Zaratustry, iż kto chce być twórcą w dobru i złu, musi najpierw być niszczycielem i łamać wartości, oraz że jego dionizyjska natura nie umie oddzielić czynu przeczącego od mówienia „tak”; jako pierwszy immoralista jest on w istocie niszczycielem.
W naturze dionizyjskiej negacja i unicestwienie są nieodłączne od potwierdzenia.