Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
doktryna

Potwierdzenie („tak” wobec życia, amor fati)

Bejahung

Święte „tak” wobec życia i losu, wraz z jego cierpieniem; niewinność dziecięcia, obrączka powrotu, „Byłoż to życie? Dalejże! Jeszcze raz!”

Idee pokrewne

Rozdziały, które głównie o niej mówią

W książce · fragmenty: 43

Część pierwsza

Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien? Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym…

Dziecię jest świętym „tak” wobec życia, którego nie mogło dać lwie „nie”.

Czytaj w książce →
„Ja” mówi o ciele i ziemiIII. O zaświatowcach
Nowej dumy uczyło mnie me „ja”, jej to ludzi uczę: nie wtykać nadal głowy w piasek rzeczy niebieskich, lecz wznosić ją wolno: głowę ziemską, co ziemską stwarza treść!

Nowa wola pochwala drogę, którą człowiek szedł na ślepo, zamiast zbaczać z niej ukradkiem.

Czytaj w książce →
Mówicie mi: „życie jest ciężkiem jarzmem”. Lecz na cóż byście mieli rankiem swą dumę, a wieczorem swą uległość? Życie jest ciężkim jarzmem: ale nie bądźcież mi tacy tkliwi. Jesteśmy wszyscy zdatnymi jucznymi osłami i…

Na skargi, że życie jest ciężkie, odpowiada, że kochamy życie, bo przywykliśmy kochać, a rzeczy lekkie, jak motyle, ukazują szczęście.

Czytaj w książce →

Część druga

Przeciw nieznikomości; pochwała stawania sięXXIV. Na wyspach szczęśliwości
Bóg jest domniemaniem: lecz któż zdoła wypić całą mękę tego domniemania, nie przypłaciwszy jej życiem. Więc masz być odebraną tworzącemu jego wiara, orłu jego poloty po orlich dalach? Bóg jest myślą, co wszystko proste…

Najlepsze przenośnie winny sławić czas i stawanie się oraz usprawiedliwiać wszelką znikomość.

Czytaj w książce →
Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi, jest naszym grzechem pierworodnym!

Wina człowieka to nieumiejętność weselenia się, nie zaś wina czy grzeszność.

Czytaj w książce →
Pieśń do życia i mądrościXXXII. Pieśń taneczna
Taka jest pieśń, którą zaśpiewał Zaratustra, gdy Kupido z dziewczętami tańcowali społem: W oczy twe spojrzałem niedawno, o życie! I w bezdeń, zda mi się, zapadłem. Lecz ty wyciągnęłaś mnie złotą twą wędką, śmiejąc się…

Kocha życie najbardziej wtedy, gdy go nienawidzi, a na końcu znów zapada w jego niezgłębione oczy.

Czytaj w książce →
Tymi słowy mówiła raz w dobrą godzinę ma czystość: „boskimi niechaj mi będą wszystkie istoty”. Wówczas opadliście mnie brudnymi upiory; och, dokądże pierzchła owa dobra godzina! „Dnie wszystkie niech mi uświęcone będą”…

Młodzieńcze ślubowania „boskimi niechaj mi będą wszystkie istoty” i „dnie wszystkie niech mi uświęcone będą” zostają zniweczone jedno po drugim.

Czytaj w książce →

Część trzecia

Odwaga najlepszym zabójcąXLVI. O widmie i zagadce
Jest we mnie jednak coś, co się odwagą zowie: zabijała ona zawsze wszelkie pognębienie. Odwaga ta nakazała mi wreszcie stanąć i zapytać: „Karle! Ty! Albo ja!” Odwaga jest najlepszym zabójcą, — odwaga, która *naciera*:…

Odwaga zabija nawet śmierć okrzykiem: „Byłoż to życie? Dalejże! Jeszcze raz!”.

Czytaj w książce →
W milczeniu do czystego niebaXLVIII. Przed wschodem słońca
O niebo ponade mną przeczyste! Głębokie! Świetlana ty przepaści! Ku tobie spozierającego, dreszcz boskich przejmuje mnie pożądań. W twą wyż siebie rzucić — oto *moja* głębia! W twą czystość siebie ukryć — oto *moja*…

Czystość i niewinność nieba są przedmiotem jego tęsknoty i podstawą następującego potem „tak”.

Czytaj w książce →
Nienawiść do rozwłóczonych chmurXLVIII. Przed wschodem słońca
I czegóżem ja bardziej nienawidził ponad rozwłóczone chmury i wszystko, co ciebie plami? I swą nienawiść nienawidziłem ponadto, iże ona ciebie kalała! Dla tych rozwłóczonych chmur złobym ja pełen, dla tych pełzających…

Chmury kradną niebu i Zaratustrze olbrzymie „tak” i „amen”; on woli grzmot i burzę od połowicznego zwątpienia.

Czytaj w książce →
Błogosławiącym jam się stał; zawołanie „tak” głoszącym: przetom tak długo się borykał, aby mieć kiedyś wolne dłonie ku błogosławieństwu.

Zaratustra nazywa siebie błogosławiącym, którego błogosławieństwem jest stać nad każdą rzeczą jako jej własne niebo.

Czytaj w książce →
A gdy wołam: „Przekleństwo wszystkim tym tchórzliwym diabłom w was, co skwierczą, ręce składają i bogomolstwa czynić gotowi”: wonczas krzyczą: „Zaratustra jest bezbożnikiem”. Osobliwie mistrze uległości —; lecz im to…

Każdy przypadek przegotowuje we własnym garnku i wita go dopiero, gdy jest ugotowany.

Czytaj w książce →
Śnieżnobrode, milczące zimy ty niebo, krągłooka biała ty głowo ponade mną! O, ty niebiańska przenośnio duszy mojej oraz jej swawoli! Zalim nie *powinien* się ja ukrywać, jako ktoś, co złoto połknął, — aby mi duszy nie…

Wzywa przypadek, by przyszedł do niego niewinny jak małe dziecię.

Czytaj w książce →
We śnie, w ostatnim śnieniu przedporannym stałem na wzgórzu, — poza rubieżą świata i *ważyłem* świat. O, że też tak wcześnie jutrznia dziś weszła: zbudziła mnie, zazdrosna, płomieniem swym! Zazdrosna bywa ona zawsze o…

Świat jawi się jako dojrzałe jabłko, ani zagadka, ani rozwiązanie, rzecz po człowieczemu dobra, wbrew złym rzeczom o nim mówionym.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, nie znoszę ja i tych, dla których rzecz każda jest dobra, a świat zgoła najlepszy. Takich zwę ja nadto skromnymi. Niewybredność, co wszystko smakować potrafi: to nie jest smak najwykwintniejszy! Szanuję oporne…

Ceni wybredne „ja”, „tak” i „nie” ponad bezkrytyczne oślie „ta-ak”.

Czytaj w książce →
Tylko osioł mówi zawsze „ta-ak”LV. O duchu ciężkości
Wszystko w gębę kłaść i wszystko trawić — prawdziwie świński to obyczaj! Zawsze „ta-ak” mówić, tego się osieł tylko nauczył oraz kto z jego jest ducha! —

Prawdziwe potwierdzenie jest wybredne, a nie bezkrytycznym oślim przytakiwaniem.

Czytaj w książce →
Przetworzyć wszelkie „To było”LVI. O starych i nowych tablicach
Przeszłość w człowieku wyzwolić i wszelkie „To było” przetworzyć, póki wola nie rzeknie: „Tak właśnie chciałam! Tak chcieć będę —”

„Tak chcieć będę” zapowiada potwierdzenie wiecznego powrotu.

Czytaj w książce →
„Nie mów już, ty do zdrowia powracający! — odparły mu zwierzęta, raczej wyjdź z jaskini, gdzie świat na cię jako ogród czeka. Między róże i pszczoły wyjdź i między roje idź gołębie! Osobliwie do ptaków idź śpiewających:…

Powrót do śpiewu jest pierwszym znakiem potwierdzenia po przesycie.

Czytaj w książce →
Com uczynił, by cię wyzwolić, duszo maLVIII. O wielkiej tęsknicy
O duszo ma, jam cię nauczył mawiać „dziś”, jako „niegdyś” lub „ongi” i ponad wszelkim „tu”, „tam” i „ówdzie” w pląsach się ponosić. O duszo ma, jam cię wyzwolił ze wszystkich starych zakamarków, omiotłem z ciebie pył,…

Dusza otrzymuje prawo mówić „nie!” jak nawałnica i „tak!” jak jasne niebiosa.

Czytaj w książce →
O duszo ma, nadałem ci prawo powiadać „nie!” jako nawałnica, i głosić „tak!”, jako się jasne głoszą niebiosa: oto jesteś mi cicha jak światło, i cicha przechodzisz przez nawałnice przeczenia.

„Tak” jest ciche i otwarte jak niebo i idzie w parze z mocnym przeczeniem.

Czytaj w książce →
Mój ostatni dar: zwałem cię do śpiewuLVIII. O wielkiej tęsknicy
A żem cię do śpiewu zwał, powiedz, mów: z dwojga nas — dziękować komu tu? — Lub słuszniej czyń: śpiewaj, o śpiewaj duszo ma! A mnie dziękować każ! —

Zakończenie przemienia tęsknotę w pieśń i podziękę, w gest potwierdzenia.

Czytaj w książce →
Północny dzwon i wspólne łzyLIX. Druga pieśń taneczna
Potem spojrzało życie w zamyśleniu poza siebie i rzekło cicho: „O, Zaratustro, tyś nie dość mi wierny! Nie kochasz mnie wcale tak bardzo, jako mówisz; toć wiem, że o tym tylko myślisz, jak by mnie niebawem opuścić. Jest…

Płacząc wraz z życiem, Zaratustra ceni je bardziej niż całą swą mądrość.

Czytaj w książce →
Życie droższe nad wszystką mądrośćLIX. Druga pieśń taneczna
Spojrzeliśmy na siebie, potem przenieśliśmy wzrok na zieloną łąkę, ponad którą biegł właśnie wieczór tchnieniem wilgotnym. I zapłakaliśmy oboje. — O, wówczas było mi życie stokroć droższe nad wszystką mądrość moją. —

Zaratustra stawia miłość do życia nawet ponad własną mądrość.

Czytaj w książce →
Dwanaście uderzeń północyLIX. Druga pieśń taneczna
*Raz*! Człowiecze, śpisz? *Dwa*! Coś brzmi z północnej głuszy wzwyż! *Trzy*! «Jam spał, jam spał — , *Cztery*! Z głębokich snu się budzę cisz: — *Pięć*! Świat — głębin zwał, *Sześć*! Głębszych, niż, jawo, myślisz,…

Rozkosz zostaje uznana za głębszą niż ból, a na bólu „Zgiń!” odpowiada pragnienie wieczności.

Czytaj w książce →
Wróżbiarz brzemienny w grzmoty „tak”LX. Siedem pieczęci (czyli: Pieśń na „tak” i „amen”)
Jeślim wróżbiarzem jest, onego ducha wieszczego pełen, co na wysokim jarzmie między dwoma morzami się snuje, — między przeszłością i przyszłością, jako ciężka snująca się chmura, — wrogi nizinom parnym oraz wszystkiemu,…

Chmura jest brzemienna w grzmoty, które „tak!” głoszą i „tak!” się śmieją, więc wieszczenie jest tu potwierdzeniem.

Czytaj w książce →
Weselny pierścień pierścieniLX. Siedem pieczęci (czyli: Pieśń na „tak” i „amen”)
o, jakżebym ja nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć!

Żarliwa miłość do wieczności to „tak” tej księgi w najpełniejszej postaci.

Czytaj w książce →
Sól, co dobre ze złym wiążeLX. Siedem pieczęci (czyli: Pieśń na „tak” i „amen”)
Jeślim kiedykolwiek pełnym pijał zaciągiem z onego korzenno-pienistego dzbana, w którym rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są: jeśli dłoń ma dolewała kiedy dale najdalsze do bliży najbliższych i ogień do ducha, i ochotę…

Wszystko, nawet rzecz najgorsza, zostaje wmieszane do dzbana i uznane za godne, co jest wszechogarniającym „tak”.

Czytaj w książce →
Rozkosz żeglarza w bezmiarzeLX. Siedem pieczęci (czyli: Pieśń na „tak” i „amen”)
Jeślim morzu jest skłonny oraz wszystkiemu, co morza tchnienie z sobą niesie, a najskłonniejszy wówczas, gdy mi się ono gniewnie przeciwi: jeśli owa poszukiwań pochopność jest we mnie, co żagle ku nieodkrytym krainom…

Kocha morze nawet wtedy, gdy mu się przeciwi, i pokrzepia swe stare serce, by płynęło w bezmiar.

Czytaj w książce →

Część czwarta i ostatnia

Zaratustra odrzuca przygnębienieLXII. Wołanie na ratunek
Tako wzdychał wróżbiarz; przy ostatnim jego westchnieniu rozjaśniał Zaratustra i stał się znowuż pewnym siebie, jak ktoś, co z głębokiego podziemia na światło nagle wyjrzy. — Nie! nie! Po trzykroć nie! — wołał głosem…

Zaratustra odpowiada na pustkę wróżbiarza stanowczą odmową i obstaje przy tym, że wyspy szczęśliwości wciąż istnieją.

Czytaj w książce →
Owóż to najmniejsze, to najcichsze, to najlżejsze, jaszczurki jednej szmer, jedno tchnienie, jeden mig, oka jedno mgnienie: — *mało*, oto przymiot *najlepszego* szczęścia. Cicho!

Szczęście kryje się w rzeczach najdrobniejszych: w szmerze jaszczurki, w tchnieniu, w mgnieniu oka.

Czytaj w książce →
Litania osła: „ta-ak”LXXVII. Przebudzenie
Amen! I chwała, i cześć, i mądrość, i dziękczynienie, i sława, i siła bogu naszemu na wieki wieków! — A osieł krzyknie na to: „ta-ak!” On dźwiga nasze brzemię, służalczą przybrał postać, cierpliwego jest serca, nigdy…

Oślie „tak”, które przyjmuje wszystko i nigdy nie mówi „nie”, parodiuje świętą afirmację Zaratustry.

Czytaj w książce →
Tymczasem jeden gość za drugim wymykał się z jaskini w chłodną i zadumy pełną noc; Zaratustra zaś wiódł pod ramię najszpetniejszego człowieka, aby mu pokazać swe królestwo nocy, wielki krągły księżyc i srebrne siklawy…

Najszpetniejszy człowiek, niegdyś morderca Boga, błogosławi ten dzień i mówi śmierci: „Byłoż więc to — życie?” … „Hejże więc! Jeszcze raz!”.

Czytaj w książce →
Słodka lutni! Lutni słodka! Kocham ja twój ton, twój upojny ton kumaka! — z jak dalekich dziejów, z jak dalekich stron dziś nawiedza mnie twój ton? hen, z oddali, gdzie kochania cichy staw! Stary dzwonie, słodka lutni!…

Dojrzałość świata, z jego wonią wieczności, jest szczęściem sięgającym głębiej niż rozumienie dnia.

Czytaj w książce →
Puść mnie! puść! Nie tykaj mnie! Jam dla ciebie za czysty. Czyż nie doskonały stał się owo świat? Za czysta skóra ma dla dłoni twych dotknięcia. Puść mnie, głupi i prostacki, puść mnie, gnuśny dniu! Zali północ nie…

Północ osiąga szczyt w twierdzeniu, że rozkosz jest jeszcze głębsza niż ból.

Czytaj w książce →
— swój ból przeżuwa we śnie ona, głęboka stara ta północ, a bardziej jeszcze rozkosz swą. Albowiem rozkosz już, gdzie głęboki ból: *nad ból rozkosz głębiej drga*.

Kluczowy wers, powtórzony w końcowej pieśni okrężnej.

Czytaj w książce →
Czyście potwierdzali kiedykolwiek waszym „tak” jaką bądź rozkosz? O, przyjaciele moi, waszym potwierdzeniem rzekliście zarazem „tak” i na *wszelaki* ból. Wszystkie rzeczy spętane są ze sobą, splątane i zakochane w…

Potwierdzić jedną chwilę rozkoszy znaczy potwierdzić wszystkie rzeczy, gdyż wszystkie są ze sobą spętane.

Czytaj w książce →
Nauczyliście się już pieśni mej? Odgadliście już, dokąd ona zmierza? Hejże! Hej! Ludzie wy wyżsi, śpiewajcież mi pieśń mą okrężną! Śpiewajcież mi tę pieśń, której imię „Jeszcze raz”, a treść „po wieki wieczne!” —…

Pieśń okrężna kończy się pragnieniem rozkoszy, by trwać w głębokiej wieczności.

Czytaj w książce →

Nietzsche w innych pismach

Demon i największy ciężarFriedrich Nietzsche · The Joyful Wisdom (La Gaya Scienza), 1882Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że gdyby demon powiedział ci, iż musisz przeżywać swoje życie raz jeszcze i niezliczoną ilość razy, każdy ból i każdą radość w tym samym porządku, to albo byś go przeklął, albo w ogromnej chwili nazwałbyś to boskim; pytanie „Czy chcesz tego raz jeszcze?” leżałoby jako największy ciężar na każdym działaniu, a trzeba by stać się życzliwym sobie i życiu, by nie pragnąć niczego bardziej niż tego wiecznego przypieczętowania.

Powrót jako próba potwierdzenia: czy można pragnąć wiecznego „zatwierdzenia i przypieczętowania” życia.

Geneza Zaratustry: Sils, Recoaro, RapalloFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że zasadnicza myśl książki, wieczny powrót, przyszła mu do głowy w sierpniu 1881 roku przy skale koło Surlei nad jeziorem Silvaplana, zapowiedziana odrodzeniem jego słuchu muzycznego; że Wiedza radosna wypełniła osiemnastomiesięczną ciążę; i że część pierwsza powstała zimą 1882–83 podczas spacerów wokół Rapallo, gdzie sam Zaratustra jako typ go „napadł”.

Powrót zostaje nazwany najwyższą formułą mówienia „tak”; ból nie jest zarzutem wobec istnienia.

Powrót: najwyższa formuła mówienia „tak”Friedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że wieczny powrót jest zasadniczą myślą Zaratustry i najwyższą osiągalną formułą potwierdzenia życia, poczętą po raz pierwszy w sierpniu 1881 roku.

Powrót określony jako najwyższa formuła potwierdzenia.

Dzieło stoi samotnie; najwyższa duszaFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że Zaratustra stoi samotnie, zrodzony z nadmiaru siły, a jego pojęcie „dionizyjskości” stało się w nim najwyższym czynem; człowiek jest w nim nieustannie przezwyciężany, nadczłowiek staje się najwyższą rzeczywistością, wszystkie sprzeczności zostają związane w nową jedność w tym najbardziej mówiącym „tak” duchu, a Zaratustra określa najwyższą ze wszystkich istot jako duszę, która ma najdłuższą drabinę.

Zaratustra jest najbardziej mówiącym „tak” z duchów, jednoczącym najwznioślejsze i najniższe siły.

Jak wielki mówiący „nie” pozostaje mówiącym „tak”Friedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że psychologicznym problemem tego typu jest to, jak ten, kto mówi i czyni „nie” wobec wszystkiego, co dotąd potwierdzano, dźwiga najcięższe przeznaczenie i myśli najbardziej otchłanne myśli, może mimo to być tancerzem, który nie znajduje zarzutu nawet wobec wiecznego powrotu istnienia, lecz sam staje się „ogromnym i nieograniczonym mówieniem Tak i Amen”; właśnie to jest idea Dionizosa.

Potwierdzenie zostaje osiągnięte poprzez radykalną negację i otchłanną myśl, a nie wbrew nim.

Mówienie „tak” aż po odkupienie przeszłościFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że tylko Dionizos cierpi tak jak w „Pieśni nocnej”, na którą odpowiedzią byłaby Ariadna, i że zadaniem życiowym Zaratustry, a zarazem jego własnym, jest mówienie „tak”, które usprawiedliwia i odkupuje wszystko, co minione, przytaczając ustęp o przetapianiu ułamków i przemienianiu każdego „tak było” w „tak chciałem”.

Potwierdzenie posunięte aż do usprawiedliwienia wszystkiego, co było.

Twórca w dobru i złu musi niszczyćFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że formułę jego przeznaczenia zawierają słowa Zaratustry, iż kto chce być twórcą w dobru i złu, musi najpierw być niszczycielem i łamać wartości, oraz że jego dionizyjska natura nie umie oddzielić czynu przeczącego od mówienia „tak”; jako pierwszy immoralista jest on w istocie niszczycielem.

W naturze dionizyjskiej negacja i unicestwienie są nieodłączne od potwierdzenia.

Co mówili krytycy

Pesymizm siły i dionizyjskośćGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes twierdzi, że Nietzsche odrzucił zarówno optymizm historyczny, jak i wyrzekający się pesymizm Schopenhauera, szukając u Greków pesymizmu siły i bujnej mocy; odczytywana z jego późniejszego stanowiska dionizyjskość była już jego przeciwzasadą wobec moralności wrogiej naturze i wobec chrześcijaństwa.

Wywodzi potwierdzenie z wczesnego ideału zdrowego, tragicznego pesymizmu, płynącego z siły, a nie z wyrzeczenia.

Przeciw utylitarystycznemu szczęściuGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889ocena

Brandes przedstawia argument Nietzschego, że przyjemność i ból są tak splecione, że wielkie radości wymagają wielkich cierpień, oraz jego arystokratyczny atak na szczęście największej liczby; Brandes zarzuca, że pospolite niedole, takie jak głód i wyczerpująca praca, nie przynoszą równoważących je radości.

Przyjemność i ból są ze sobą związane, więc kto chce intensywnej radości, musi przyjąć cierpienie.

Moralność panów i moralność niewolnikówGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia teorię Nietzschego, opartą na materiale Rée, że „dobry” znaczyło najpierw szlachetny i możny, w przeciwieństwie do „lichego” jako niskiego, podczas gdy uciśnieni z nienawiści i zemsty stworzyli przeciwieństwo dobry–zły, w którym dawni dobrzy stają się złymi; Brandes ilustruje to „ideałem orła” wikingów i ideałem baranka ich ofiar.

Szlachetne wartościowanie wypływa z triumfalnego potwierdzenia samego siebie.

Szlachetne „tak” przeciw niewolniczemu „nie”Georg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes streszcza przeciwstawienie Nietzschego: moralność szlachetna to nieustanne mówienie „tak”, moralność niewolników to nieustanne „Nie powinieneś”.

Potwierdzenie jest korzeniem szlachetnego wartościowania.

Wybujała miłość życiaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes twierdzi, że żadna nauka nie budzi w Zaratustrze większego wstrętu niż nauka o marności życia, że przedkłada on ból nad unicestwienie i że ta sama miłość życia wypełnia „Hymn do życia” Lou von Salomé, opatrzony muzyką przez Nietzschego, który łaknie nawet kielicha bólu i prześciga wybór Achillesa, wolącego życie na ziemi.

Miłość życia, która obejmuje nawet smutek, zilustrowana „Hymnem do życia”.

Pieśń północy jako nauka ezoterycznaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.

Potwierdzić jedną radość to potwierdzić wszelkie cierpienie, bo są ze sobą związane.

Elisabeth Förster-Nietzsche, Introduction to Thus Spake Zarathustra (1905) — Źródło stronnicze: autorka kształtowała pośmiertną reputację Nietzschego i nie jest wiarygodną interpretatorką.
Wieczny powrót nad Silvaplaną, sierpień 1881Elisabeth Förster-Nietzsche · Introduction to Thus Spake Zarathustra, 1905biografia

Förster-Nietzsche twierdzi, że książka narodziła się w sierpniu 1881 roku w Sils Maria, gdy idea wiecznego powrotu, którą Nietzsche w Ecce Homo nazywa zasadniczą myślą dzieła i najwyższą formułą mówienia „tak”, uderzyła go przy skale koło Surlei, i że postanowił wówczas objawić ją ustami Zaratustry; pierwszy plan nosił tytuł „Południe i wieczność”.

Nietzsche nazywa powrót najwyższą formułą filozofii mówiącej „tak”.

Portret nadczłowiekaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że nadczłowiek będzie doskonały ciałem i umysłem, będzie rozkoszował się walką, mówił „tak” przyjemnościom i niedolom życia, będzie wzgardliwy, bezlitosny i wolny od lęku przed bogami i prawami, nie będzie nic winien bliźnim i poświęci się tylko dla nienarodzonych pokoleń; będzie odróżniał instynkt od namiętności i wyrzekał się z celowości, co mają pokazywać słowa Zaratustry do braci i do ludzi wyższych.

Przypisuje nadczłowiekowi mówienie „tak” zarówno przyjemnościom, jak i niedolom życia.

Powrót wywyższa nadczłowieka; amor fatiH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że Nietzsche uczynił z powrotu środek wywyższenia nadczłowieka, który wie, że jego zmagania będą się powtarzać bez końca, a jednak, nieczuły na przyjemność i ból, staje wobec tego i potwierdza to jako część życia („kochajmy to!”); Mencken przyjmuje porównanie Vernon Lee ze stoicyzmem, ale odrzuca jej zestawienie tego z zaprzeczaniem bólowi przez Christian Science.

Wiąże amor fati, miłość do nieuniknionego, z przyzwoleniem na wszystko, co istnieje.

Ideał dionizyjski w filozofii ludowejH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że Nietzscheańskie „Jestem dionizyjczykiem! Jestem immoralistą!” oznacza ideał stawiania czoła okropnościom życia bez lęku, zabijania wielkich wrogów i dźwigania własnych brzemion, i że ten indywidualizm pojawia się w swojskich powiedzeniach każdego żywotnego ludu.

Objaśnia dionizyjskość jako nieustraszone stawianie czoła okropnościom życia.

Chrześcijaństwo urąga doborowi naturalnemu; nadludzie przyjdą potemH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken odczytuje Nietzschego jako tego, który dostrzegł, że chrześcijańskie poświęcenie urąga doborowi naturalnemu i osłabia rasę, że ludzkość przetrwała tylko dlatego, że prawie nikt nie praktykuje chrześcijaństwa w sposób absolutny, i że porzucenie poświęcenia dałoby rasę nadludzi, którzy mówią światu „tak”.

Nadludzie zostają opisani jako dionizyjczycy, którzy mówią światu „tak”.

Odkupienie jako „tak chciałem”Anthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici wyjaśnia, że wielcy ludzie z rozdziału „O zbawieniu” to odwróceni kalecy z jedną nadmiernie rozwiniętą zdolnością, a odkupienie u Nietzschego to umiejętność powiedzenia o wszystkim, co minione: „tak chciałem”; niezdolność do tego jest źródłem zemsty i kary, jej eufemizmu, podczas gdy człowiek wdzięczny nawet za swoich wrogów i nieszczęścia nie zna ani zemsty, ani rozpaczy.

Odkupiony człowiek nazywa najgorsze w swoim życiu swoim najlepszym.

Dlaczego powrót budził w Nietzschem wstrętAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że okrzyk Zaratustry „Wstręt!” wobec jego otchłannej myśli pokazuje, jak daleko Nietzsche nie dorastał do własnego ideału człowieka, który woła da capo do całego istnienia: jego życie pełne choroby, rozczarowań i upokorzeń uniemożliwiało mu myślenie o wiecznym powrocie bez obrzydzenia.

Formułuje afirmujący świat ideał da capo, którego sam Nietzsche nie potrafił przeżyć.

Siedem pieczęci: pean na cześć powrotuAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici opisuje „Siedem pieczęci” jako ostateczny pean Zaratustry na cześć Wieczności i obrączki obrączek, pierścienia wiecznego powrotu.

Pieśń jest potwierdzeniem wieczności.

Wszelka radość chce powtórzeniaAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici nie chce ustalać interpretacji pijanej pieśni, ale zauważa, że powrót pojawia się tu po raz ostatni: wszelka rozkosz pragnie powtórzenia, a człowiek, który widzi radosny sens istnienia, musi wołać „Jeszcze raz!” do całego swego życia, jak dziecko.

Rozkosz chce powtórzenia.