Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
postać

Sumienny z ducha (człowiek od pijawek)

Uczony leżący w bagnie, który zna jedynie mózg pijawki.

Fragmenty: 11

Gdy nadepnięty usłyszał imię Zaratustry, przeistoczył się nagle. — Jakaż dola mnie ściga! — wykrzyknął,— *któż* bo obchodzi mnie jeszcze w życiu, prócz tego jednego człowieka, prócz Zaratustry i tego zwierzęcia, co…

Usłyszawszy imię Zaratustry, człowiek przeistacza się. Leżał w bagnie jako przynęta dla pijawek, a teraz sławi Zaratustrę jako najlepszą pijawkę, największą pijawkę sumienia. Zaratustra jest rad i pyta, kim on jest.

Czytaj w książce →
Lepiej nic nie wiedzieć, niźli wiele, a połowicznie! Lepiej być głupcem na własną rękę, niźli mędrcem według cudzego mniemania! Ja — sięgam dna:

Nazywa siebie sumiennym z ducha i mówi, że swej surowości nauczył się od Zaratustry. Chce tylko pewnej podstawy, choćby najmniejszej, i w prawdziwym poznaniu nie widzi nic wielkiego ani małego.

Czytaj w książce →
A żeś raz wyrzekł, o Zaratustro: »Duch jest życiem, co samo w życie się wrzyna«, więc te oto słowa zwiodły mnie i przywiodły do nauki twej. Bo, zaprawdę, krwią własną mnożyłem wiedzę swą!

Twierdzi, że włada jednym małym światem — mózgiem pijawki — i jest z tego dumny. Wszystko inne odrzuca, nienawidzi tego, co mgliste i marzycielskie, i chce być surowy i rzetelny tam, gdzie wie, a ślepy tam, gdzie nie wie.

Czytaj w książce →
— Jak o tym poucza oczywistość — wpadł mu Zaratustra w słowa; gdyż krew ociekała wciąż jeszcze z nagiego ramienia człowieka sumiennego. Dziesięć pijawek wpiło się weń. O, człeku ty dziwaczny, jakże wiele poucza mnie ta…

Na jego krwawiącym ramieniu widać dziesięć pijawek, co Zaratustra bierze za dowód oddania tego człowieka. Zaprasza go do jaskini jako gościa i obiecuje wynagrodzić mu nadepnięcie. Wołanie na ratunek wzywa Zaratustrę dalej.

Czytaj w książce →
Na podwieczerz dopiero po długim szukaniu i błądzeniu daremnym powrócił Zaratustra do swej jaskini. Lecz gdy znalazł się naprzeciw niej o niespełna dwadzieścia kroków, stało się coś, czego najmniej oczekiwał: usłyszał…

Wracając do domu, Zaratustra znów słyszy wołanie na pomoc, tym razem z własnej jaskini. Zastaje tam wszystkich, których za dnia spotkał, i wita ich z uprzejmą ciekawością.

Czytaj w książce →
Tak śpiewał wiła; zaś wszyscy obecni wplątali się niepostrzeżenie, jak ptaki, w sieć jego chytrej i posępnej rozpusty. Tylko sumienny z ducha nie dał się omotać: czym prędzej odebrał wile harfę i wołał: — Powietrza!…

Po pieśni czarownika sumienny z ducha wyrywa mu harfę i woła o świeże powietrze i o Zaratustrę. Zarzuca czarownikowi, że wabi wolne duchy z powrotem do więzienia. Czarownik odpowiada, że ten niewiele z pieśni zrozumiał.

Czytaj w książce →
— Pochwalasz mnie tym odłączeniem od siebie, — odparł sumienny — rad o tym słyszę! Lecz tu obecni, — co widzę? Wszak wy wszyscy macie wciąż jeszcze lubieżne oczy —: Dusze wolne, gdzież się wasza wolność podziała!…

Mówi, że dusze wolnych duchów tańczą jak u tych, co zbyt długo patrzyli na nagie tancerki. On szuka pewności, oni zaś zdają się łaknąć grozy, niebezpieczeństwa i życia dzikich zwierząt. Uznaje tę tęsknotę za rzeczywiście niemożliwą.

Czytaj w książce →
Albowiem trwoga — ona to jest w człowieku uczuciem pierworodnym i zasadniczym; trwogą tłumaczy się wszystko, grzech pierworodny i cnota pierworodna. Z trwogi wyrosła i moja cnota, a zwie się ona: nauką.

Twierdzi, że trwoga przed dzikimi zwierzętami, także przed bestią w sobie, jest najstarszym uczuciem człowieka. Uduchowiona, zwie się dziś nauką.

Czytaj w książce →
*Trwoga* bowiem — jest naszym stanem wyjątkowym. Odwaga wszakże, żądza przygód, ochoczość do wszystkiego, co niepewne, na co nikt się jeszcze nie poważył — *odwaga* zda mi się człowieka przedhistorią całą.

Zaratustra wraca, śmieje się, rzuca róże i nazywa prawdę sumiennego szaleństwem. Mówi, że trwoga jest wyjątkiem, a odwaga — całą przedhistorią człowieka. Ta odwaga, uduchowiona, o orlich skrzydłach i wężowej mądrości, zwie się dziś Zaratustra.

Czytaj w książce →
Nagle przeraziło się ucho Zaratustry: w jaskini, dotychczas pełnej wrzawy i krzyku, zapanowała martwa cisza; — nos jego węszył błogo wonne dymy i kadzidła jakby tlących się szyszek piniowych. — Cóż się dzieje tam? Co…

W jaskini zapada cisza i napełnia się ona wonią kadzideł. Zaratustra zagląda do środka i widzi wszystkich ludzi wyższych klęczących i modlących się do osła, a najszpetniejszy człowiek zaczyna litanię.

Czytaj w książce →
— Zaś ty, — rzekł Zaratustra — ty stary wiło, cóż ty czynisz! Któż w tych czasach wolnomyślnych w ciebie będzie wierzył, skoro ty sam wierzysz w takie ośle bałwochwalstwa? Głupstwo to było, coś popełnił; jakeś mógł, ty…

Zaratustra łaje czarownika, który przyznaje, że było to głupstwo i że sam się go brzydzi. Sumienny z ducha mówi, że to widowisko sprawia jego sumieniu rozkosz, i ostrzega, że sam Zaratustra mógłby z nadmiaru mądrości stać się osłem.

Czytaj w książce →