Fragmenty: 26
Oto siedzę tu i czekam, wokół mnie stare połamane tablice, zarówno jak i nowe na poły zapisane. Kiedyż godzina ma nadejdzie? — godzina mego znijścia i zajścia: gdyż raz jeszcze chcę ja do ludzi zejść. Czekam tedy: gdyż…
Zaratustra siedzi wśród starych połamanych tablic i nowych, na poły zapisanych, czekając na znak swej godziny. Tymczasem opowiada samego siebie sobie samemu.
Czytaj w książce →
Gdym między ludzi poszedł, zastałem ich osiadłych na starej pysze: wszyscy mniemali, że wiedzą już z dawien dawna, co dla człowieka jest dobrem, a co złem. Starą zamęczoną rzeczą wydawały im się wszelkie gawędy o…
Zaratustra wspomina, jak zakłócił ludzką śpiączkę pewności co do dobra i zła i wezwał ludzi do śmiechu z ich moralistów. Opowiada o swym tęsknym locie ku przyszłości tańczących bogów, gdzie nad ciężkimi rzeczami przetańcowuje się.
Czytaj w książce →
— Ten ci zaś jest twórcą, kto człowieczy cel *stwarza*, ziemi zaś treść i przyszłość nadaje: on dopiero stwarza, że coś jest dobrem lub złem.
Zaratustra mówi, że tylko twórca wie, co jest dobrem, a co złem.
Czytaj w książce →
Tam też i słowo „nadczłowiek” na drodze podjąłem oraz i to, że człowiek jest czymś, co przezwyciężonym być winno, — że człowiek jest mostem, a nie celem: sławiącym swe szczęście za to południe i wieczór, jako że to jest…
Zaratustra streszcza swą naukę o nadczłowieku i wielkim południu, a wyzwoleniem nazywa stwarzanie przyszłości z tego, co było. Czeka na własne wyzwolenie i porównuje swe nadchodzące znijście do zachodu słońca.
Czytaj w książce →
Przeszłość w człowieku wyzwolić i wszelkie „To było” przetworzyć, póki wola nie rzeknie: „Tak właśnie chciałam! Tak chcieć będę —”
Zaratustra określa wyzwolenie jako przetwarzanie przeszłości, póki wola jej nie potwierdzi.
Czytaj w książce →
Patrz, oto jest nowa tablica: lecz gdzież są bracia moi, aby mi ją pomogli w doliny znieść i w mięsne serca? — Tak mi ma wielka miłość ku najdalszym nakazuje: *nie oszczędzaj swych bliźnich*! Człowiek jest czymś, co…
Nowa tablica wzywa braci, by przezwyciężali samych siebie, nawet w bliźnim swoim. Szlachetni dotrzymują przyrzeczeń danych życiu i szukają winy i bólu bardziej niż użycia.
Czytaj w książce →
O, bracia moi, kto pierwszym jest płodem, ten na ofiarę zawsze idzie. Lecz oto my pierworodnymi jesteśmy. Krwawimy wszak wszyscy od utajonych razów ofiary; płoniemy i spalamy się wszyscy na cześć starych bożyszcz. Co…
Nazywa swych braci pierworodnymi, którzy krwawią na ołtarzach starych bożyszcz, i kocha zachodzących.
Czytaj w książce →
Prawdziwymi być — mogą tylko nieliczni! Kto zaś nim być może, daleki jeszcze jest od chęci! Najmniej zaś być nimi potrafią ludzie dobrzy. Och, ci dobrzy! — *Dobrzy ludzie nigdy prawdy nie mówią*; dla ducha jest takowa…
Dobrzy są posłuszni, więc nie słyszą samych siebie i nie mogą być prawdziwi. Prawda rodzi się z zuchwałego pokuszenia, nieufności, okrutnego „nie” i cięcia w żywe ciało.
Czytaj w książce →
Gdy kłody na wodzie leżą, gdy kładki i poręcze przerzucają się ponad rzeką: zaprawdę, nikt wonczas wiary nie znajdzie, kto głosić zechce: „wszystko płynie!” Bo nawet i matołki przeczyć mu wówczas zechcą. „Jakże to? —…
W przypowieści kłody nad rzeką sprawiają, że ludzie przeczą, iż wszystko płynie, póki wiatr odwilży nie skruszy lodu i kładek. Zaratustra każe braciom głosić to po wszystkich ulicach.
Czytaj w książce →
Istnieje stary omam, co się dobrem i złem zowie. Wokół wróżbiarzy i gwiazdarzy obracało się dotychczas koło tego omamu. Niegdyś *wierzono* w gwiazdarzy i wróżbiarzy: *przeto* wierzono też, iż „Wszystko jest…
Wiara w przeznaczenie, a potem w wolność opierała się na omamie o gwiazdach i przyszłości. Święte „Nie będziesz rabował! Nie będziesz zabijał!” samo zostaje nazwane rabusiem i zabójcą prawdy.
Czytaj w książce →
Tym jest me współczucie dla wszelkiej przeszłości, iż oto widzę: na pastwę oddana jest ona, — na pastwę łaski, ducha i urojeń pokoleń następnych, które wszystko „co było” na most swój przeinaczają! Wielki, przemocny…
Zaratustra współczuje przeszłości, którą każde pokolenie przeinacza na swój most, i wzywa do wielu szlachetnych. Namaszcza swych braci na szlachectwo, które patrzy przed się, ku krainie dzieci, a nie wstecz ku przodkom czy dworom.
Czytaj w książce →
„Po cóż żyć? Wszystko jest marnością! Żyć — to słomę młócić; żyć — to spalać się nieustannie i nigdy się nie zagrzać”. — Takie staroświeckie gadanie uchodzi wciąż jeszcze za „mądrość”; a że stare jest i stęchłą ma woń,…
Zaratustra drwi ze starej mądrości, która głosi, że życie jest marnością. Mówi, że dobrze jeść i pić nie jest czczą sztuką.
Czytaj w książce →
„Dla schludnego wszystko schludne” — powiada lud. Ja zaś rzekę wam: „świnia wszystko oświni!” Przeto każą gnuśniki i zwieszające głowę świętoszki, którym i serce już obwisło: „Świat jest plugawym potworem”. Gdyż oni…
Zaratustra mówi, że świnia wszystko oświni. Odrzuca radę pobożnych zaświatowców, by zostawić świat takim, jaki jest, i zdławić swój rozum.
Czytaj w książce →
„Kto uczy się wiele, wyzbywa się wszystkich gwałtownych pożądań”, szepczą to sobie dziś po wszystkich ciemnych zaułkach. „Mądrość nuży, nie opłaca się — nic zgoła; nie powinieneś pożądać!” — tę nową tablicę widywałem…
Zaratustra atakuje tablicę, która głosi, że mądrość nuży, a pożądanie winno ustać, i obwinia o nią zepsuty żołądek. Znużonym drogą ofiarowuje swój świeży wiatr: chcenie wyzwala, a jego celem jest tworzenie.
Czytaj w książce →
Oto czeka łódź, — tędy to w wielkie Nic płynie się może. — Lecz któż w to „być może” zstąpić zechce? Nikt z was w łódź śmierci zstąpić nie pragnie! Jakże to *znużonymi światem* chcecie wy się zwać! Światem znużeni! A…
Ci, którzy zwą się znużonymi światem, nie chcą zstąpić w łódź śmierci i wciąż lgną do ziemskiej rozkoszy. Zaratustra mówi, że należy ich rózgą pobudzić do rześkości albo niech przeminą.
Czytaj w książce →
O, bracia moi, bywają tablice znużenia i tablice, które lenistwo stworzyło leniwe: aczkolwiek jednakowo one przemawiają, odmiennie słuchanymi być winny. Spojrzyjcież na tego ginącego! Zaledwie staja drogi oddziela go od…
Zaratustra odróżnia tablice stworzone przez znużenie od tych, które stworzyło lenistwo. Każe pozostawić wyczerpanego bohatera, by leżał i spał, lecz przepędzić robactwo „wykształconych”, które ucztuje na jego pocie.
Czytaj w książce →
Kręgi wokół siebie zataczam i granice święte; coraz to nieliczniejsi wspinają się ze mną na coraz to wyższe góry: piętrzę szczyty z coraz to bardziej uświęconych gór. — Gdziekolwiek wszakże ze mną wspinać się będziecie,…
Zaratustra ostrzega, że pasożyt zagnieździ się w obolałych miejscach wspinających się i wielkich. Obszernie opisuje najwznioślejszą duszę.
Czytaj w książce →
O, kogo latać nie nauczycie, nauczcież mi go — *padać co prędzej*! —
Zaratustra przyznaje, że jest okrutny i chce popychać to, co pada. Nazywa siebie przygrywką dla lepszych grajków.
Czytaj w książce →
Kocham walecznych: nie dosyć to jednak kordem być tylko rąbiącym, — należy też wiedzieć „rąb, a bacz, *kogo* zacz!” Często więcej waleczności jest w tym, że się ktoś przemoże i minie: aby się dla godniejszego…
Zaratustra każe walecznym mijać hołotę i zachować miecze dla godniejszych przeciwników. Drwi z narodów, które dziś zachowują się jak kramarze, i mówi, że człowiek jest najlepszym zwierzęciem drapieżnym.
Czytaj w książce →
I stracony niech dla nas będzie dzień, w którym choć raz jeden się nie pląsało! Fałszywą każda prawda, która choć jednym nie obdarzyła uśmiechem!
Mężczyzna i kobieta winni być zdatni: on do wojny, ona do macierzyństwa, oboje zaś do tańca.
Czytaj w książce →
Wasze małżeństw zawieranie: — baczcież, aby ono nie było złym *zawarciem*! Bo gdybyście za wcześnie zawarli: złamanie z tego wyniknie — wiary małżeńskiej złamanie! A lepszym zasię jest ono, niźli naginanie małżeństwa,…
Zaratustra krytykuje pochopne kojarzenie małżeństw i mściwość źle skojarzonych par. Rzetelnym radzi poddać swą miłość próbie czasu, by płodzić wzwyż.
Czytaj w książce →
Kto starych przedpoczątków świadom się stał, ten wreszcie nowych źródeł przyszłości szuka i nowych przedpoczątków. — O bracia moi, niedalekie to już czasy gdy *nowe ludy* wytrysną i nowe źródła w nowe potoczą się…
Zaratustra przepowiada nowe ludy i nazywa ludzką społeczność próbą tego, kto rozkazuje, a kto słucha. Każe braciom zniszczyć słowo „umowa”.
Czytaj w książce →
O bracia moi! Gdzież jest największe niebezpieczeństwo dla wszelkiej ludzkiej przyszłości? Nie znajdujeż się ono pośród dobrych i sprawiedliwych? — — jako tych, co mawiają i w sercach swych czują: „wiemy zacz co dobrym…
Zaratustra mówi, że największe niebezpieczeństwo dla ludzkiej przyszłości tkwi w dobrych i sprawiedliwych, w faryzeuszach. Każe braciom ich złamać.
Czytaj w książce →
Dobrzy *muszą* ukrzyżowywać tych, co własną sobie wynajdują cnotę! Oto co jest prawdą!
Zaratustra stwierdza, że dobrzy muszą ukrzyżowywać tych, co własną sobie wynajdują cnotę.
Czytaj w książce →
Pierzchacie przede mną? Jesteście przerażeni? Drżycie przed tym słowem? O, bracia moi, gdym was wzywał, abyście złamali dobrych i ich tablice: wówczas dopiero wywiozłem ja człowieka na jego pełne morze. I oto teraz…
Bracia pierzchają przed jego słowem, lecz Zaratustra mówi, że dopiero teraz wywiózł człowieka na jego pełne morze. Wzywa ich, by byli dzielnymi żeglarzami, którzy sterują ku krainie dzieci.
Czytaj w książce →
Tę nową tablicę, o bracia moi, stawiam ponad wami: *twardym bądź*! —
Czytaj w książce →
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że „Pieśń nocna” powstała w Rzymie nad Piazza Barberini, część druga w dziesięć dni w Sils, trzecia w Nicei, a „O starych i nowych tablicach” podczas wspinaczki od stacji do Eze, przy czym żadna część nie zajęła więcej niż dziesięciu dni; jego energia twórcza zbiegała się z wielką sprawnością ciała, tańcem, chodzeniem i śmiechem.
Nietzsche twierdzi, że Zaratustra stoi samotnie, zrodzony z nadmiaru siły, a jego pojęcie „dionizyjskości” stało się w nim najwyższym czynem; człowiek jest w nim nieustannie przezwyciężany, nadczłowiek staje się najwyższą rzeczywistością, wszystkie sprzeczności zostają związane w nową jedność w tym najbardziej mówiącym „tak” duchu, a Zaratustra określa najwyższą ze wszystkich istot jako duszę, która ma najdłuższą drabinę.
Nietzsche twierdzi, że dla Zaratustry człowiek nie jest przedmiotem ani miłości, ani litości, lecz surowcem, brzydkim kamieniem pod dłuto rzeźbiarza, przytaczając ustęp, w którym twórcza wola pędzi młot ku kamieniowi, by wyzwolić obraz nadczłowieka; zadanie dionizyjskie wymaga twardości młota i radości nawet z niszczenia, „wszyscy twórcy są twardzi”.
Nietzsche twierdzi, że nakaz „Stwardniejcie!” i przekonanie, że wszyscy twórcy są twardzi, są znamiennym rysem natury dionizyjskiej.
Nietzsche twierdzi, że jako immoralista odrzuca zarówno człowieka „dobrego”, jak i moralność chrześcijańską; dobrzy istnieją dzięki fałszowi, nie chcą widzieć rzeczywistości i traktują niedolę jako zarzut, dlatego Zaratustra nazywa ich ostatnimi ludźmi i początkiem końca, tymi, którzy krzyżują piszącego nowe wartości i są najszkodliwszymi z ludzi.
Nietzsche twierdzi, że jako immoralista odrzuca zarówno człowieka „dobrego”, jak i moralność chrześcijańską; dobrzy istnieją dzięki fałszowi, nie chcą widzieć rzeczywistości i traktują niedolę jako zarzut, dlatego Zaratustra nazywa ich ostatnimi ludźmi i początkiem końca, tymi, którzy krzyżują piszącego nowe wartości i są najszkodliwszymi z ludzi.