Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
temat

Chrześcijaństwo, kapłani i potrzeba czci

Christentum, Priester

Chrześcijaństwo jako moralność litości, grzechu i zaświatów; kapłani, którzy wiążą fałszywymi wartościami; oraz uporczywa potrzeba czci, która przeżywa wiarę, sparodiowana w święcie osła.

Idee pokrewne

W książce · fragmenty: 26

Część pierwsza

Słuchajcie zdrowego ciałaIII. O zaświatowcach
Wiele chorego ludu bywało zawsze wokół tych, co poezje tworzą i bogożądnymi są: zawziętą pałają oni nienawiścią przeciw poznającemu i przeciw tej najmłodszej cnocie, która zwie się: rzetelność. Wstecz spoglądają oni…

Portretuje bogobojnych, którzy tęsknią do Boga, żądają, by w nich wierzono, i piętnują zwątpienie jako grzech, czepiając się przy tym odkupicielskich kropel krwi.

Czytaj w książce →

Część druga

Razu pewnego Zaratustra dał znak uczniom swoim i rzekł tymi słowy: „Kapłani tu są: aczkolwiek to wrogowie moi, mijajcie ich w ciszy, i niech spoczywa oręż wasz! I między nimi są bohaterzy; wielu z nich cierpiało…

Przedstawia kapłanów jako wrogów Zaratustry, spokrewnionych z nim krwią, których łagodność skrywa zemstę.

Czytaj w książce →
Lecz gdy minęli ich, ból ogarnął Zaratustrę; niedługo borykał się wszakże ze swym bólem, niebawem rzekł tymi słowy: Żałosnym zda mi się ten kapłan. Nie w smak są mi też oni; wprawdzie od czasu gdy między ludźmi bawię,…

Opisuje kapłanów jako więźniów, których ich Zbawiciel spętał fałszywymi wartościami i czczymi słowami: „by ich ktoś zbawił od ich Zbawiciela!”

Czytaj w książce →
Patrzcież mi na te schroniska kapłanów! Świątyniami zwą oni te słodkowonne jaskinie. Och, to fałszowane światło, to zdławione powietrze! Tu duszy do własnych wyżyn — wzbijać się nie wolno! Gdyż tak oto brzmi nakaz…

Atakuje kościoły jako stęchłe jaskinie wstydu i pokuty, gdzie ludzie czczą Boga, który ich dręczy, i kochają go, krzyżując ludzi.

Czytaj w książce →
Lepsze pieśni śpiewać mi winni, abym w ich wyzwoliciela uwierzyć zdołał: bardziej wyzwolonymi jawić mi się winni jego wyznawcy! Nago pragnąłbym ich ujrzeć: gdyż piękno jedynie winno wzywać na pokutę. Lecz któż podmówi…

Rozpoznaje w zbawicielach istoty utkane z braków, które każdą lukę zatykają zapchajdziurą zwaną Bogiem i topią swego ducha w litości.

Czytaj w książce →
Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody poprzez swoją ścieżkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec! Małe duchy a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz,…

Krytykuje kapłańskich pasterzy, którzy pędzili swą trzodę przez jedną kładkę i uczyli, że krew i męczeństwo dowodzą prawdy.

Czytaj w książce →
Serce pałające, a głowa zimna: gdzie one się zetkną, tam się rodzi nawałnica, tam powstaje „wybawiciel”. Bywali więksi i zaprawdę, bardziej wysoko urodzeni od tych, których lud zbawicielami zowie, te ponoszące…

Traktuje „Zbawiciela” jako typ, krzykacza o dusznym sercu i zimnej głowie, i żąda większych niż jakikolwiek Zbawiciel.

Czytaj w książce →

Część trzecia

A gdy wołam: „Przekleństwo wszystkim tym tchórzliwym diabłom w was, co skwierczą, ręce składają i bogomolstwa czynić gotowi”: wonczas krzyczą: „Zaratustra jest bezbożnikiem”. Osobliwie mistrze uległości —; lecz im to…

Przeciwstawia Zaratustrę „bezbożnika” nauczycielom uległości i pędowi do składania rąk i adorowania.

Czytaj w książce →
Zwiędłe błonie młodych wyznawcówLII. O odszczepieńcach
Biada, więdło i brunatnie rozpościera się oto błonie, tak niedawno jeszcze zielone i barwiste! Ileż miodu i nadziei zebrałem ja z niego w ule swe! Postarzała się cała ta młodzież, — lub bodaj że nie postarzała się…

Opłakuje młodych zwolenników, którzy „znowu stali się pobożni” i teraz pełzną z powrotem do krzyża.

Czytaj w książce →
Wieczorni bogomolcy i ich łowyLII. O odszczepieńcach
I zaprawdę, dobrą obrałeś sobie porę: gdyż właśnie nocne wylatują znów ptaki. Nastała godzina wszelkiemu stworzeniu, które płoszy się przed światłem, wieczorna godzina odpoczynku, kiedy ono nie — „spoczywa”. Słyszę ja…

Wyszydza zmierzchowych dewotów, ich kółka modlitewne, pobożnych cukierników, kazania krzyżaków-pająków i układaczy pieśni, jako uporczywą potrzebę czci.

Czytaj w książce →
Pięć słów o starych rzeczach zdarzyło mi się słyszeć wczoraj nocą pod murem ogrodowym: pochodziły one z ust tych oto starych, posępnych, zasuszonych stróży nocnych. „Jak na ojca, troska się on zbyt mało o swe dzieci:…

Ukazuje dwóch stróżów nocnych, którzy powątpiewają w Boga Ojca, zbyt mało dbającego o swe dzieci i chcącego tylko, by w niego wierzono.

Czytaj w książce →

Część czwarta i ostatnia

Gdy Zaratustra minął skałę na zboczu, ujrzał nieopodal na pochyłości drogi człowieka miotającego się jak opętany i powalającego się wreszcie twarzą na ziemię. „Baczność! — rzekł Zaratustra do swego serca, snadź ten jest…

Skarga czarownika do „nieznanego Boga”, Boga-kata, odgrywa religijną potrzebę bycia ściganym, dręczonym i kochanym przez Boga.

Czytaj w książce →
Pozbywszy się wiły, ujrzał Zaratustra niebawem znowuż kogoś na drodze, po której szedł. Nieopodal siedział czarny, smukły człowiek o chudej bladej twarzy: *ten* przygnębiał swoją postacią. „Biada, rzekł Zaratustra do…

Zaratustra cofa się przed typem kapłana, namaszczonym oszczercą świata, który czyni cuda „z łaski Bożej”.

Czytaj w książce →
— Kimkolwiek jesteś, wędrowcze, rzekł, pomóż zbłąkanemu i szukającemu starcowi, któremu tu łatwo coś złego przytrafić się może! Obcy mi świat ten i daleki, słyszę też i zwierząt dzikich poryki; zaś ten, kto by mi…

Ostatni papież, bez służby u umarłego Boga, szuka ostatniego święta pobożnych wspomnień i nabożeństw.

Czytaj w książce →
— Kto najbardziej kochał i posiadał, najbardziej go też i utracił —: — patrz, z nas dwóch, ja jestem obecnie bardziej chyba bezbożny? Lecz któż by mógł radować się z tego! — — Służyłeś mu aż do ostatka,— rzekł…

Wtajemniczony portret chrześcijańskiego Boga z ust papieża: ukryty i tajemny, zarazem kochanek i sędzia, niegdyś mściwy, a w końcu uduszony własną litością.

Czytaj w książce →
— Stary papieżu — wtrącił tu Zaratustra — czyś ty to własnymi oczyma oglądał? Być może, iż tak się to działo: tak, lub też inaczej. Gdy bogowie umierają, konać zwykli wieloraką śmiercią. Wszakże, stało się! Tak czy…

Zaratustra osądza Boga jako mającego w sobie „typ kapłana”: dwuznacznego, gniewnego, że go nie rozumiano, i mściwego wobec tego, co stworzył.

Czytaj w książce →
Przeciw małym ludziom i kaznodzieiLXVII. Najszpetniejszy człowiek
Ponad tymi wszystkimi spozieram ja górą, jako pies ponad grzbietami rojnego stada owiec. Drobne to, miękką wełną porosłe, dobrochętne i szare plemię. Jako czapla, z zarzuconą w tył głową, wzgardliwie na miałkie spogląda…

Atakuje kaznodzieję małych ludzi, który rzekł „Jam jest prawda” i uczynił litość cnotą trzody.

Czytaj w książce →
Uczyć się przeżuwania od krówLXVIII. Dobrowolny żebrak
— Czego szukam tutaj? — odparł — tegoż, czego i ty, który mi spokój oto zakłócasz! szukam szczęścia na ziemi. K'woli temu chciałbym się od tych krów niejednego nauczyć. Wiedzże, iż pół dnia przemawiam już do nich, i…

Kaznodzieja na górze parodiuje Ewangelię: „jeśli nie nawrócimy się i nie staniemy jako krowy”, nie wejdziemy do królestwa niebieskiego.

Czytaj w książce →
Nie bądźcie cnotliwi ponad własne siłyLXXIII. O człowieku wyższym
Nie bądźcie cnotliwi ponad własne siły! I nie wymagajcie od siebie niczego nad podobieństwo! Chodźcie tymi śladami, którymi już cnota waszych ojców chadzała! Jakże to chcecie wysoko się wspiąć, gdy cnota ojców waszych z…

Drwi z chrześcijańskiej ascezy: wymuszonej czystości, klasztorów nazwanych „drogą do świętości” i plugawych świętych pustyni.

Czytaj w książce →
Jakiż to największy grzech popełniono dotychczas na świecie? Czyż nie były nim słowa tego, który rzekł: „Biada tym, którzy się śmieją!” Czyż nie znalazł powodu do śmiechu chociażby na ziemi tej? Snadź źle szukał.…

Nazywa największym grzechem na ziemi słowo tego, który rzekł „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie”, absolutnego, o złym oku dla ziemi.

Czytaj w książce →
Nagle przeraziło się ucho Zaratustry: w jaskini, dotychczas pełnej wrzawy i krzyku, zapanowała martwa cisza; — nos jego węszył błogo wonne dymy i kadzidła jakby tlących się szyszek piniowych. — Cóż się dzieje tam? Co…

Ludzie wyżsi znów stają się pobożni, klęcząc, modląc się i kadząc przed osłem, co ukazuje potrzebę czci przeżywającą wiarę.

Czytaj w książce →
Litania osła: „ta-ak”LXXVII. Przebudzenie
Amen! I chwała, i cześć, i mądrość, i dziękczynienie, i sława, i siła bogu naszemu na wieki wieków! — A osieł krzyknie na to: „ta-ak!” On dźwiga nasze brzemię, służalczą przybrał postać, cierpliwego jest serca, nigdy…

Litania osła parodiuje chrześcijańską liturgię i Pismo (Amen, postać sługi, dopuśćcie dziatki) ku chwale zwierzęcia, które mówi tylko „tak”.

Czytaj w książce →
Zaratustra gani papieża i cieńLXXVIII. Święto ośle
W tym miejscu litanii nie mógł się Zaratustra dłużej pohamować, krzyknął sam „tak!” jeszcze głośniej, niźli osieł, i poskoczył między swych oszalałych gości. — Ludzie, cóż wy tu wyrabiacie? — wołał, podnosząc klęczących…

Papież broni czczenia Boga w postaci osła ponad niewielbienie żadnego Boga, skoro „jest jeszcze coś do uwielbienia na ziemi”, a cień przyznaje, że stary Bóg znów żyje.

Czytaj w książce →
— Zaś ty, — rzekł Zaratustra — ty stary wiło, cóż ty czynisz! Któż w tych czasach wolnomyślnych w ciebie będzie wierzył, skoro ty sam wierzysz w takie ośle bałwochwalstwa? Głupstwo to było, coś popełnił; jakeś mógł, ty…

Czarownik i sumienny z ducha usprawiedliwiają swój udział w kulcie osła, uznając Boga za najbardziej wiarygodnego w tej powolnej, głupiej postaci.

Czytaj w książce →
Precz z bawialni: chcemy ziemiLXXVIII. Święto ośle
Wówczas Zaratustra, zdziwiony nawałem tych złośliwych odpowiedzi, cofnął się żywo ku wrotom swej jaskini i, zwróciwszy się do gości, krzyknął mocnym głosem: — O, wy sowizdrzały i figlarze! Czemuż to udajecie przede mną…

Zaratustra odrzuca nawrót gości do dziecinnej pobożności: „nie chcemy wcale wejść do królestwa niebieskiego… chcemy królestwa ziemi”.

Czytaj w książce →
Nowe święto dla ozdrowieńcówLXXVIII. Święto ośle
I raz jeszcze jął przemawiać Zaratustra. — O przyjaciele moi, — rzekł — dziwni wy ludzie wyżsi, jakże podobacie mi się teraz, — — od czasu gdyście się znowuż radośni stali! Zaprawdę, rozkwitliście mi wszyscy: zda mi…

Zaratustra przetwarza święto osła w nowe nabożeństwo dla ozdrowieńców, nawiązując do Eucharystii: „na moją pamiątkę”.

Czytaj w książce →

Nietzsche w innych pismach

Bóg umarł, lecz jego cień pozostajeFriedrich Nietzsche · The Joyful Wisdom (La Gaya Scienza), 1882Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że Bóg umarł, a jednak, tacy jacy są ludzie, jego cień będzie się pokazywać w jaskiniach przez tysiąclecia, jak niegdyś cień Buddy, i że musimy jeszcze przezwyciężyć ten cień.

Potrzeba czci przeżywa Boga, w którego wierzono, podtrzymywana w „jaskiniach”, gdzie pokazuje się jego cień.

Szaleniec obwieszcza, że zabiliśmy BogaFriedrich Nietzsche · The Joyful Wisdom (La Gaya Scienza), 1882Nietzsche

Nietzsche twierdzi, ustami szaleńca na rynku, że zabiliśmy Boga, odpinając ziemię od jej słońca i skazując się na błądzenie przez nieskończoną nicość; czyn ten jest tak wielki, że jeszcze nie dotarł do uszu ludzi, a kościoły są już tylko grobowcami Boga.

Kościoły trwają jako „grobowce i pomniki Boga”.

Nauka opiera się na wierze metafizycznejFriedrich Nietzsche · The Joyful Wisdom (La Gaya Scienza), 1882Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że nauka zakłada bezwarunkową wolę prawdy, której nie da się uzasadnić użytecznością i która znaczy więc „nie chcę oszukiwać, nawet siebie samego”, a to postawa moralna, potwierdzająca świat inny niż życie; dlatego nawet bezbożni poznający wciąż biorą swój ogień z chrześcijańsko-platońskiej wiary, że Bóg jest prawdą, i pyta on, co nastąpi, jeśli Bóg okaże się naszym najtrwalszym kłamstwem.

Nowoczesna bezbożna nauka dziedziczy tysiącletnią wiarę, że Bóg jest prawdą, a prawda jest boska.

Co naprawdę zwyciężyło chrześcijańskiego BogaFriedrich Nietzsche · The Joyful Wisdom (La Gaya Scienza), 1882Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że chrześcijańskiego Boga przezwyciężyła sama moralność chrześcijańska, jej coraz surowiej pojmowana prawdomówność, wysublimowana w sumienie naukowe.

Spowiednicze sumienie chrześcijaństwa staje się narzędziem jego upadku.

Zdemaskowanie moralności chrześcijańskiej jako antynaturyFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że wyróżnia go zdemaskowanie moralności chrześcijańskiej, tej Kirke wszystkich myślicieli, jako antynatury: uczy ona pogardy dla instynktów, wymyśla duszę, by sprzeciwić się ciału, czyni płeć nieczystą, a miłość własną złem, i wyraża wolę nicości dekadenckich kapłanów; moralność jest idiosynkrazją dekadentów szukających zemsty na życiu.

Moralność chrześcijańska jako kapłańska droga do władzy, czcząca bezinteresowność i miłość bliźniego, czyli upadek.

Bóg, zaświaty i dusza wymyślone przeciw życiuFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że nie powiedział niczego, czego nie powiedziałby już ustami Zaratustry; zdemaskowanie moralności łamie historię na dwoje, ujawniając, że „Bóg”, „zaświaty” i „prawdziwy świat”, „dusza”, „grzech” i „wolna wola” zostały wymyślone, by zdeprecjonować jedyny świat, wzgardzić ciałem i uczynić mówiącego „tak” „złym”: Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu.

Chrześcijańskie pojęcia Boga, grzechu i zbawienia są spiskiem przeciw życiu.

Dionizos przeciw UkrzyżowanemuFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche streszcza swoje stanowisko jako Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu.

Ostateczna antyteza, która obramowuje cały jego sprzeciw wobec chrześcijaństwa.

Co mówili krytycy

Pesymizm siły i dionizyjskośćGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889interpretacja

Brandes twierdzi, że Nietzsche odrzucił zarówno optymizm historyczny, jak i wyrzekający się pesymizm Schopenhauera, szukając u Greków pesymizmu siły i bujnej mocy; odczytywana z jego późniejszego stanowiska dionizyjskość była już jego przeciwzasadą wobec moralności wrogiej naturze i wobec chrześcijaństwa.

Dionizyjskość pomyślana zostaje jako zasada artystyczna najdalsza od antynaturalnej moralności chrześcijaństwa.

Moralność obyczaju i święto okrucieństwaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia wywód Nietzschego, że moralność długo była zwykłym posłuszeństwem czcigodnemu obyczajowi, że okrucieństwo było najstarszą świąteczną radością ludzkości, ofiarowywaną nawet bogom, skąd zaczęto cenić samoudręczenie, i że chrześcijaństwo nieustannie głosiło męczenie dusz.

Chrześcijaństwo kontynuowało moralność okrucieństwa jako męczenie dusz i postrach namiętności.

Moralność niewolników jako moralność złościGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes podaje, że Nietzsche wywodzi fałszywą nowoczesną moralność ze złości, zawiści i rancune, które przemianowały niemoc na dobroć, nikczemność na pokorę, uległość na posłuszeństwo, a nienawiść na nadzieję królestwa Bożego i zwycięstwa sprawiedliwości.

Chrześcijańskie cnoty pokory, przebaczenia, miłości nieprzyjaciół i nadziei królestwa zostają odczytane jako przebrana złość.

Karykatura, która jednak demaskujeGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889ocena

Brandes ocenia, że jako obraz historycznego chrześcijaństwa wywód Nietzschego jest karykaturą w stylu XVIII wieku, ale trafia w pewien typ apostoła moralności złości i energicznie demaskuje samooszukiwanie się kryjące się pod moralnym kaznodziejstwem.

Brandes uznaje ten wywód za historycznie niesprawiedliwy wobec chrześcijaństwa, lecz psychologicznie trafny.

Pochodzenie nieczystego sumieniaGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia hipotezę Nietzschego, że nieczyste sumienie powstało, gdy wojownicze instynkty, uwięzione przez państwo założone drogą podboju, zwróciły się do wewnątrz; wina stała się wówczas długiem wobec przodków i bogów, czego zwieńczeniem jest Bóg chrześcijański, grzech pierworodny i Bóg, który spłaca dług własną krwią, tak że „nie” człowieka wobec własnej natury staje się „tak” wobec Boga i zaświatów.

Chrześcijaństwo jest zwieńczeniem winy jako długu, samoudręczenia przetłumaczonego na grzech przed Bogiem.

Kapłan ascetyczny i ideał ascetycznyGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes przedstawia wywód Nietzschego o ideale ascetycznym jako sposobie, w jaki chore życie się zachowuje: chory kapłan ascetyczny zgania zrozpaczonych w trzodę, kieruje ich resentyment do wewnątrz, przetłumaczając cierpienie na grzech, i odurza ich apatią, pracą, drobnymi radościami i zgromadzeniem; jak dotąd ideał ten nie ma prawdziwego przeciwnika, choć kształtuje się nowy ideał, widzący w cierpieniu warunek szczęścia.

Kapłan jako pasterz chorych w Kościele, przetłumaczający cierpienie na grzech.

Elisabeth Förster-Nietzsche, Introduction to Thus Spake Zarathustra (1905) — Źródło stronnicze: autorka kształtowała pośmiertną reputację Nietzschego i nie jest wiarygodną interpretatorką.
Hodowanie nadczłowieka przez nowe wartościElisabeth Förster-Nietzsche · Introduction to Thus Spake Zarathustra, 1905interpretacja

Förster-Nietzsche dowodzi, że „hodowanie nadczłowieka” oznacza przemianę człowieka przez nowe, wyższe wartości, które mają zastąpić chrześcijańskie wartościowania zrodzone z resentymentu słabych; nadczłowiek nie jest odległą fantazją ani nowym gatunkiem w sensie Darwina, lecz możliwością, którą obecni ludzie mogliby urzeczywistnić, przyjmując nowe wartości, tak jak niegdyś chrześcijaństwo w krótkim czasie przewartościowało wartości grecko-rzymskie.

Przedstawia chrześcijaństwo jako wytwór resentymentu słabych, który podkopał cechy sprzyjające życiu, oraz jako wzór udanego przewartościowania.

Burzycielskie przygotowanie przed ZaratustrąH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że dzieła Nietzschego z lat 1878–1882 były czysto burzycielskim przygotowaniem, pokazującym, że idee moralne są podatne na atak, że chrześcijański ideał pokory osłabia ludzkość i że wszelkie pojęcia dobra i zła są zmienne, tak że grunt został oczyszczony pod odbudowę.

Wskazuje chrześcijański ideał pokory jako zgniły rdzeń dawnej moralności, którą podkopał Nietzsche.

Forma książki i bluźnierstwo części IVH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken opisuje Zaratustrę jako odległego mędrca w towarzystwie węża i orła, którego mowy przypominają biblijnych rapsodów, i dowodzi, że pod koniec Nietzsche oddaje się bluźnierstwu: parodii ostatniej wieczerzy, oddawaniu czci osłu przez uczniów, a Wagner i inni wrogowie pojawiają się pod przejrzystą maską błaznów.

Odczytuje wieczerzę i cześć dla osła w części IV jako zamierzoną bluźnierczą parodię chrześcijańskiego obrzędu.

Immoralista i jasnowłosa bestiaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, że Nietzsche nazwał siebie immoralistą, ponieważ postęp zależy od prawdy, i przedstawia idealnego immoralistę, „jasnowłosą bestię”, jako kierującego się instynktem i inteligencją, a nie bogiem i przykazaniami, wolnego od grzechu i piekła, a zatem potężną siłę prawdy przeciw zabobonowi.

Obarcza skostniałą teologię i moralność winą za stracone stulecia alchemii i palenia heretyków.

Chrześcijaństwo jest poniżające, a nie tylko nieprawdziweH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908wykład

Mencken dowodzi, że główną zasługą Nietzschego nie była krytyka historyczna czy dogmatyczna, lecz odpowiedź na twierdzenie, że chrześcijaństwo uczyniło świat lepszym: Nietzsche utrzymywał, że uczyniło go gorszym, będąc okrutnym, poniżającym i najniebezpieczniejszym systemem moralności niewolników, który zakazuje podstawowych instynktów najwyższego typu człowieka.

Ujmuje atak Nietzschego jako wymierzony w moralne skutki chrześcijaństwa, a nie w jego prawdziwość historyczną.

Chrześcijaństwo urąga doborowi naturalnemu; nadludzie przyjdą potemH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken odczytuje Nietzschego jako tego, który dostrzegł, że chrześcijańskie poświęcenie urąga doborowi naturalnemu i osłabia rasę, że ludzkość przetrwała tylko dlatego, że prawie nikt nie praktykuje chrześcijaństwa w sposób absolutny, i że porzucenie poświęcenia dałoby rasę nadludzi, którzy mówią światu „tak”.

Cnoty chrześcijańskie ukazane zostają jako otwarte urąganie naturze, którego dosłowny wyznawca by nie przeżył.

Odrzucenie żydowsko-mściwego pochodzenia chrześcijaństwaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908ocena

Mencken przedstawia wywód Nietzschego o chrześcijaństwie jako zemście Żydów, którzy narzucili swoim panom moralność niewolników, i ocenia tę ideę jako „czysty obłęd”, przykład dzikiej niemieckiej spekulacji.

Dotyczy pochodzenia, a nie skutków moralności chrześcijańskiej.

Zaprzeczenie wolnej woli i odpowiedzialnościH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908wykład

Mencken wyjaśnia, że Nietzsche odrzucał wolną wolę, utrzymując, że odpowiedzialność wymyślono, by usprawiedliwić karę, a chrześcijaństwo jest „metafizyką kata”, oraz że zaprzeczenie Boga i odpowiedzialności przywraca niewinność ludzkiego istnienia.

Teologię obwinia się o skażenie niewinności człowieka winą i karą.

Zarzut bluźnierstwa bez znaczenia: obraza była zamierzonaH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908recepcja

Mencken dowodzi, że krytycy potępiający Nietzschego jako bluźniercę chybiają sedna, ponieważ Nietzsche celowo uczynił swe oskarżenia przeciw moralności chrześcijańskiej jak najbardziej obraźliwymi, by sprowokować publiczną obronę.

Przedstawia obraźliwość Nietzschego wobec chrześcijaństwa jako świadomą strategię polemiczną.

Krytycy jego ataku na poświęcenieH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908recepcja

Mencken omawia krytyków broniących chrześcijańskiego miłosierdzia i pokory (Bennett Hume, Fouillée, Violet Paget) i dowodzi, że naukowy humanitaryzm nie zawdzięcza niczego Kościołowi, że siła rośnie przez używanie, a pokora Paget jest w istocie inteligentnym egoizmem, któremu człowiek wyższy Nietzschego, znający czas rozejmu i podstępu, się nie sprzeciwia.

Dowodzi, że wyznanie trzeba oceniać po praktycznych skutkach działania Kościoła.

Nie ma moralności naturalnej: reguły moralne są przemijająceH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken dowodzi, idąc za Nietzschem, że nie istnieje „moralność naturalna” wyryta w ludzkim sercu; miłość braterska jest jedynie modą moralną epoki, a Nietzsche pokazał, że „dobre” jednej rasy i epoki jest „lichym” innej, tak że żaden wrodzony instynkt poświęcenia nie stoi na przeszkodzie jego filozofii.

Przykazanie „abyście się wzajemnie miłowali” zostaje potraktowane jako historyczna nowość, później wzięta za wieczne prawo.

Relatywizm moralny: dobro i zło jako środki do mocyAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici wyjaśnia, że Nietzsche jest relatywistą moralnym, dla którego dobro i zło są środkami, dzięki którym każdy gatunek czy typ zdobywa moc, że wartości chrześcijańskie chronią niski typ człowieka, a historia jest wojną między moralnością panów, moralnością silnych, a moralnością niewolników, moralnością słabych.

Moralność chrześcijańska jest środkiem chroniącym niski typ człowieka.

Jałowi uczeni i miłość ziemi dzieciAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici twierdzi, że rozdział „O krainie cywilizacji” streszcza atak Nietzschego na uczonych jego czasów jako jałowych, bo w nic nie wierzą, a jego ostatnie wersety wyjaśniają jego altruizm: odrzuca chrześcijańską litość i miłość bliźniego zarówno jako zwyrodniałe wartości niewolnicze, jak i dlatego, że może kochać jedynie ziemię swoich dzieci, odkupując w dzieciach błędy ojców.

Litość i nadmierna miłość bliźniego odrzucone jako wartości niewolnicze.

Duch ciężkości jako nieczyste sumienieAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że duch ciężkości, karzeł, którego Zaratustra dźwiga i któremu się przeciwstawia, oznacza poczucie winy i grzechu, jakie wartości chrześcijańskie i żydowskie zaszczepiły w instynktach ludzi, i że Nietzsche może potwierdzić powrót życia dopiero wtedy, gdy zrzuci tego karła, ogłaszając tę naukę na przekór niemu.

Wartościowania chrześcijańskie i żydowskie, niegdyś środki dyscyplinujące, stały się instynktami winy.

Jak Bóg umarł z litościAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici wyjaśnia opowieść ostatniego papieża jako Nietzscheańską historię judaizmu i chrześcijaństwa: zazdrosny, mściwy Bóg silnej, wojowniczej rasy degeneruje się wraz ze swym ludem w miękkiego, litościwego Boga miłości, który poświęca za nas swego Syna, a proces ten kończy się tym, że Bóg zostaje uduszony własną litością.

Śledzi upadek od Boga Izraela do chrześcijańskiego Boga miłości.

Dobrowolny żebrak: Budda i oczyszczony ChrystusAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici utożsamia dobrowolnego żebraka z idealnym buddystą, wyznawcą dekadenckiej religii, której wartości pochodzą z klas wyższych, a nie niższych, i widzi w nim oczyszczony portret Chrystusa, odarty z jadowitych rysów dodanych przez apologetów.

Porównuje buddyzm korzystnie z chrześcijaństwem i przedstawia oczyszczony obraz Chrystusa.

Nauczcie się śmiaćAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici wyjaśnia, że końcowe ustępy rozdziału „O człowieku wyższym” są protestem przeciw demokratycznej powadze: wszystko, co dobre, jest pogodne, umiejętność żartowania z najgłębszych uczuć sprawdza ich wartość, a największym grzechem było słowo „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie!”

Chrystusowe „biada wam, którzy się śmiejecie” nazwane największym grzechem.

Wiara w wiarę: oddawanie czci osłuAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici odczytuje cześć, jaką ludzie wyżsi oddają osłu, jako przestrogę, że myśliciele, którzy odzyskują zaufanie do wiary jako takiej, padają ofiarą najciaśniejszych zabobonów, z aluzją do pogańskich oskarżeń, że chrześcijanie czczą osła, i do średniowiecznych asinaria festa.

Uporczywa potrzeba czci przeżywa sceptycyzm i przywiera do absurdalnego przedmiotu.