temat Chrześcijaństwo, kapłani i potrzeba czci
Christentum, Priester
Chrześcijaństwo jako moralność litości, grzechu i zaświatów; kapłani, którzy wiążą fałszywymi wartościami; oraz uporczywa potrzeba czci, która przeżywa wiarę, sparodiowana w święcie osła.
W książce · fragmenty: 26
Część pierwsza
Wiele chorego ludu bywało zawsze wokół tych, co poezje tworzą i bogożądnymi są: zawziętą pałają oni nienawiścią przeciw poznającemu i przeciw tej najmłodszej cnocie, która zwie się: rzetelność. Wstecz spoglądają oni…
Portretuje bogobojnych, którzy tęsknią do Boga, żądają, by w nich wierzono, i piętnują zwątpienie jako grzech, czepiając się przy tym odkupicielskich kropel krwi.
Czytaj w książce →
Część druga
Razu pewnego Zaratustra dał znak uczniom swoim i rzekł tymi słowy: „Kapłani tu są: aczkolwiek to wrogowie moi, mijajcie ich w ciszy, i niech spoczywa oręż wasz! I między nimi są bohaterzy; wielu z nich cierpiało…
Przedstawia kapłanów jako wrogów Zaratustry, spokrewnionych z nim krwią, których łagodność skrywa zemstę.
Czytaj w książce →
Lecz gdy minęli ich, ból ogarnął Zaratustrę; niedługo borykał się wszakże ze swym bólem, niebawem rzekł tymi słowy: Żałosnym zda mi się ten kapłan. Nie w smak są mi też oni; wprawdzie od czasu gdy między ludźmi bawię,…
Opisuje kapłanów jako więźniów, których ich Zbawiciel spętał fałszywymi wartościami i czczymi słowami: „by ich ktoś zbawił od ich Zbawiciela!”
Czytaj w książce →
Patrzcież mi na te schroniska kapłanów! Świątyniami zwą oni te słodkowonne jaskinie. Och, to fałszowane światło, to zdławione powietrze! Tu duszy do własnych wyżyn — wzbijać się nie wolno! Gdyż tak oto brzmi nakaz…
Atakuje kościoły jako stęchłe jaskinie wstydu i pokuty, gdzie ludzie czczą Boga, który ich dręczy, i kochają go, krzyżując ludzi.
Czytaj w książce →
Lepsze pieśni śpiewać mi winni, abym w ich wyzwoliciela uwierzyć zdołał: bardziej wyzwolonymi jawić mi się winni jego wyznawcy! Nago pragnąłbym ich ujrzeć: gdyż piękno jedynie winno wzywać na pokutę. Lecz któż podmówi…
Rozpoznaje w zbawicielach istoty utkane z braków, które każdą lukę zatykają zapchajdziurą zwaną Bogiem i topią swego ducha w litości.
Czytaj w książce →
Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody poprzez swoją ścieżkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec! Małe duchy a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz,…
Krytykuje kapłańskich pasterzy, którzy pędzili swą trzodę przez jedną kładkę i uczyli, że krew i męczeństwo dowodzą prawdy.
Czytaj w książce →
Serce pałające, a głowa zimna: gdzie one się zetkną, tam się rodzi nawałnica, tam powstaje „wybawiciel”. Bywali więksi i zaprawdę, bardziej wysoko urodzeni od tych, których lud zbawicielami zowie, te ponoszące…
Traktuje „Zbawiciela” jako typ, krzykacza o dusznym sercu i zimnej głowie, i żąda większych niż jakikolwiek Zbawiciel.
Czytaj w książce →
Część trzecia
A gdy wołam: „Przekleństwo wszystkim tym tchórzliwym diabłom w was, co skwierczą, ręce składają i bogomolstwa czynić gotowi”: wonczas krzyczą: „Zaratustra jest bezbożnikiem”. Osobliwie mistrze uległości —; lecz im to…
Przeciwstawia Zaratustrę „bezbożnika” nauczycielom uległości i pędowi do składania rąk i adorowania.
Czytaj w książce →
Biada, więdło i brunatnie rozpościera się oto błonie, tak niedawno jeszcze zielone i barwiste! Ileż miodu i nadziei zebrałem ja z niego w ule swe! Postarzała się cała ta młodzież, — lub bodaj że nie postarzała się…
Opłakuje młodych zwolenników, którzy „znowu stali się pobożni” i teraz pełzną z powrotem do krzyża.
Czytaj w książce →
I zaprawdę, dobrą obrałeś sobie porę: gdyż właśnie nocne wylatują znów ptaki. Nastała godzina wszelkiemu stworzeniu, które płoszy się przed światłem, wieczorna godzina odpoczynku, kiedy ono nie — „spoczywa”. Słyszę ja…
Wyszydza zmierzchowych dewotów, ich kółka modlitewne, pobożnych cukierników, kazania krzyżaków-pająków i układaczy pieśni, jako uporczywą potrzebę czci.
Czytaj w książce →
Pięć słów o starych rzeczach zdarzyło mi się słyszeć wczoraj nocą pod murem ogrodowym: pochodziły one z ust tych oto starych, posępnych, zasuszonych stróży nocnych. „Jak na ojca, troska się on zbyt mało o swe dzieci:…
Ukazuje dwóch stróżów nocnych, którzy powątpiewają w Boga Ojca, zbyt mało dbającego o swe dzieci i chcącego tylko, by w niego wierzono.
Czytaj w książce →
Część czwarta i ostatnia
Gdy Zaratustra minął skałę na zboczu, ujrzał nieopodal na pochyłości drogi człowieka miotającego się jak opętany i powalającego się wreszcie twarzą na ziemię. „Baczność! — rzekł Zaratustra do swego serca, snadź ten jest…
Skarga czarownika do „nieznanego Boga”, Boga-kata, odgrywa religijną potrzebę bycia ściganym, dręczonym i kochanym przez Boga.
Czytaj w książce →
Pozbywszy się wiły, ujrzał Zaratustra niebawem znowuż kogoś na drodze, po której szedł. Nieopodal siedział czarny, smukły człowiek o chudej bladej twarzy: *ten* przygnębiał swoją postacią. „Biada, rzekł Zaratustra do…
Zaratustra cofa się przed typem kapłana, namaszczonym oszczercą świata, który czyni cuda „z łaski Bożej”.
Czytaj w książce →
— Kimkolwiek jesteś, wędrowcze, rzekł, pomóż zbłąkanemu i szukającemu starcowi, któremu tu łatwo coś złego przytrafić się może! Obcy mi świat ten i daleki, słyszę też i zwierząt dzikich poryki; zaś ten, kto by mi…
Ostatni papież, bez służby u umarłego Boga, szuka ostatniego święta pobożnych wspomnień i nabożeństw.
Czytaj w książce →
— Kto najbardziej kochał i posiadał, najbardziej go też i utracił —: — patrz, z nas dwóch, ja jestem obecnie bardziej chyba bezbożny? Lecz któż by mógł radować się z tego! — — Służyłeś mu aż do ostatka,— rzekł…
Wtajemniczony portret chrześcijańskiego Boga z ust papieża: ukryty i tajemny, zarazem kochanek i sędzia, niegdyś mściwy, a w końcu uduszony własną litością.
Czytaj w książce →
— Stary papieżu — wtrącił tu Zaratustra — czyś ty to własnymi oczyma oglądał? Być może, iż tak się to działo: tak, lub też inaczej. Gdy bogowie umierają, konać zwykli wieloraką śmiercią. Wszakże, stało się! Tak czy…
Zaratustra osądza Boga jako mającego w sobie „typ kapłana”: dwuznacznego, gniewnego, że go nie rozumiano, i mściwego wobec tego, co stworzył.
Czytaj w książce →
Ponad tymi wszystkimi spozieram ja górą, jako pies ponad grzbietami rojnego stada owiec. Drobne to, miękką wełną porosłe, dobrochętne i szare plemię. Jako czapla, z zarzuconą w tył głową, wzgardliwie na miałkie spogląda…
Atakuje kaznodzieję małych ludzi, który rzekł „Jam jest prawda” i uczynił litość cnotą trzody.
Czytaj w książce →
— Czego szukam tutaj? — odparł — tegoż, czego i ty, który mi spokój oto zakłócasz! szukam szczęścia na ziemi. K'woli temu chciałbym się od tych krów niejednego nauczyć. Wiedzże, iż pół dnia przemawiam już do nich, i…
Kaznodzieja na górze parodiuje Ewangelię: „jeśli nie nawrócimy się i nie staniemy jako krowy”, nie wejdziemy do królestwa niebieskiego.
Czytaj w książce →
Nie bądźcie cnotliwi ponad własne siły! I nie wymagajcie od siebie niczego nad podobieństwo! Chodźcie tymi śladami, którymi już cnota waszych ojców chadzała! Jakże to chcecie wysoko się wspiąć, gdy cnota ojców waszych z…
Drwi z chrześcijańskiej ascezy: wymuszonej czystości, klasztorów nazwanych „drogą do świętości” i plugawych świętych pustyni.
Czytaj w książce →
Jakiż to największy grzech popełniono dotychczas na świecie? Czyż nie były nim słowa tego, który rzekł: „Biada tym, którzy się śmieją!” Czyż nie znalazł powodu do śmiechu chociażby na ziemi tej? Snadź źle szukał.…
Nazywa największym grzechem na ziemi słowo tego, który rzekł „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie”, absolutnego, o złym oku dla ziemi.
Czytaj w książce →
Nagle przeraziło się ucho Zaratustry: w jaskini, dotychczas pełnej wrzawy i krzyku, zapanowała martwa cisza; — nos jego węszył błogo wonne dymy i kadzidła jakby tlących się szyszek piniowych. — Cóż się dzieje tam? Co…
Ludzie wyżsi znów stają się pobożni, klęcząc, modląc się i kadząc przed osłem, co ukazuje potrzebę czci przeżywającą wiarę.
Czytaj w książce →
Amen! I chwała, i cześć, i mądrość, i dziękczynienie, i sława, i siła bogu naszemu na wieki wieków! — A osieł krzyknie na to: „ta-ak!” On dźwiga nasze brzemię, służalczą przybrał postać, cierpliwego jest serca, nigdy…
Litania osła parodiuje chrześcijańską liturgię i Pismo (Amen, postać sługi, dopuśćcie dziatki) ku chwale zwierzęcia, które mówi tylko „tak”.
Czytaj w książce →
W tym miejscu litanii nie mógł się Zaratustra dłużej pohamować, krzyknął sam „tak!” jeszcze głośniej, niźli osieł, i poskoczył między swych oszalałych gości. — Ludzie, cóż wy tu wyrabiacie? — wołał, podnosząc klęczących…
Papież broni czczenia Boga w postaci osła ponad niewielbienie żadnego Boga, skoro „jest jeszcze coś do uwielbienia na ziemi”, a cień przyznaje, że stary Bóg znów żyje.
Czytaj w książce →
— Zaś ty, — rzekł Zaratustra — ty stary wiło, cóż ty czynisz! Któż w tych czasach wolnomyślnych w ciebie będzie wierzył, skoro ty sam wierzysz w takie ośle bałwochwalstwa? Głupstwo to było, coś popełnił; jakeś mógł, ty…
Czarownik i sumienny z ducha usprawiedliwiają swój udział w kulcie osła, uznając Boga za najbardziej wiarygodnego w tej powolnej, głupiej postaci.
Czytaj w książce →
Wówczas Zaratustra, zdziwiony nawałem tych złośliwych odpowiedzi, cofnął się żywo ku wrotom swej jaskini i, zwróciwszy się do gości, krzyknął mocnym głosem: — O, wy sowizdrzały i figlarze! Czemuż to udajecie przede mną…
Zaratustra odrzuca nawrót gości do dziecinnej pobożności: „nie chcemy wcale wejść do królestwa niebieskiego… chcemy królestwa ziemi”.
Czytaj w książce →
I raz jeszcze jął przemawiać Zaratustra. — O przyjaciele moi, — rzekł — dziwni wy ludzie wyżsi, jakże podobacie mi się teraz, — — od czasu gdyście się znowuż radośni stali! Zaprawdę, rozkwitliście mi wszyscy: zda mi…
Zaratustra przetwarza święto osła w nowe nabożeństwo dla ozdrowieńców, nawiązując do Eucharystii: „na moją pamiątkę”.
Czytaj w książce →
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że Bóg umarł, a jednak, tacy jacy są ludzie, jego cień będzie się pokazywać w jaskiniach przez tysiąclecia, jak niegdyś cień Buddy, i że musimy jeszcze przezwyciężyć ten cień.
Potrzeba czci przeżywa Boga, w którego wierzono, podtrzymywana w „jaskiniach”, gdzie pokazuje się jego cień.
Nietzsche twierdzi, ustami szaleńca na rynku, że zabiliśmy Boga, odpinając ziemię od jej słońca i skazując się na błądzenie przez nieskończoną nicość; czyn ten jest tak wielki, że jeszcze nie dotarł do uszu ludzi, a kościoły są już tylko grobowcami Boga.
Kościoły trwają jako „grobowce i pomniki Boga”.
Nietzsche twierdzi, że nauka zakłada bezwarunkową wolę prawdy, której nie da się uzasadnić użytecznością i która znaczy więc „nie chcę oszukiwać, nawet siebie samego”, a to postawa moralna, potwierdzająca świat inny niż życie; dlatego nawet bezbożni poznający wciąż biorą swój ogień z chrześcijańsko-platońskiej wiary, że Bóg jest prawdą, i pyta on, co nastąpi, jeśli Bóg okaże się naszym najtrwalszym kłamstwem.
Nowoczesna bezbożna nauka dziedziczy tysiącletnią wiarę, że Bóg jest prawdą, a prawda jest boska.
Nietzsche twierdzi, że chrześcijańskiego Boga przezwyciężyła sama moralność chrześcijańska, jej coraz surowiej pojmowana prawdomówność, wysublimowana w sumienie naukowe.
Spowiednicze sumienie chrześcijaństwa staje się narzędziem jego upadku.
Nietzsche twierdzi, że wyróżnia go zdemaskowanie moralności chrześcijańskiej, tej Kirke wszystkich myślicieli, jako antynatury: uczy ona pogardy dla instynktów, wymyśla duszę, by sprzeciwić się ciału, czyni płeć nieczystą, a miłość własną złem, i wyraża wolę nicości dekadenckich kapłanów; moralność jest idiosynkrazją dekadentów szukających zemsty na życiu.
Moralność chrześcijańska jako kapłańska droga do władzy, czcząca bezinteresowność i miłość bliźniego, czyli upadek.
Nietzsche twierdzi, że nie powiedział niczego, czego nie powiedziałby już ustami Zaratustry; zdemaskowanie moralności łamie historię na dwoje, ujawniając, że „Bóg”, „zaświaty” i „prawdziwy świat”, „dusza”, „grzech” i „wolna wola” zostały wymyślone, by zdeprecjonować jedyny świat, wzgardzić ciałem i uczynić mówiącego „tak” „złym”: Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu.
Chrześcijańskie pojęcia Boga, grzechu i zbawienia są spiskiem przeciw życiu.
Nietzsche streszcza swoje stanowisko jako Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu.
Ostateczna antyteza, która obramowuje cały jego sprzeciw wobec chrześcijaństwa.