Fragmenty: 4
Zima, gość dokuczliwy, przebywa w domu moim; posiniały dłonie me od jej przyjacielskiego uścisku. Godność ja mu świadczę, gościowi memu złemu, lecz rad pozostawiam go samego. Rad precz go odbiegam; a kto *szybko* biega,…
Zaratustra mówi o zimie jak o złym gościu, któremu świadczy cześć, lecz przed którym ucieka do słonecznego zakątka swej góry Oliwnej. Woli twardość i ubóstwo od bałwochwalczego ciepła i śmieje się nawet w swym zimnym łożu.
Czytaj w książce →
Złośliwością dzień każdy poczynam: drwię z zimy chłodną kąpielą: mruczy przeto surowy mego domu przyjaciel. Rad go przy tym łechczę świeczką woskową: aby mi niebo wreszcie wyzwolił z popielistego zmierzchu. Osobliwie…
Każdego ranka drwi z zimy i wyczekuje milczącego, śnieżnobrodego nieba zimy, które przemilcza nawet swe słońce. Od niego nauczył się milczenia, które się nie zdradza, tak by nikt nie dostrzegł jego ostatecznej woli.
Czytaj w książce →
Śnieżnobrode, milczące zimy ty niebo, krągłooka biała ty głowo ponade mną! O, ty niebiańska przenośnio duszy mojej oraz jej swawoli! Zalim nie *powinien* się ja ukrywać, jako ktoś, co złoto połknął, — aby mi duszy nie…
Jak ktoś, kto połknął złoto, ukrywa się i chodzi na koszturach przed zawistnikami. Otacza swe szczęście przypadłościami i zimowymi niedostatkami, by mu go nie zazdroszczono.
Czytaj w książce →
Samotność jednych to ucieczka chorego, samotność innych jest ucieczką *przed* chorym.
Zaratustra pozwala biednym zezującym nicponiom słyszeć, jak szczęka zębami i lamentuje, że zamarznie na lodzie poznania. Tymczasem biega na ciepłych nogach po swej górze Oliwnej i śpiewa, drwiąc z wszelkiej litości.
Czytaj w książce →