postać Najszpetniejszy człowiek
Zabójca Boga, który nie mógł znieść świadka, co wszystko widział; nie znosi litości.
Fragmenty: 13
„Zaratustro! Zaratustro! Zgadnij mą zagadkę! Powiadaj! Mów! Czym jest *zemsta na świadku*? Ja cię wstecz przywabiam, gładki tu jest lód! Baczże, bacz, aby duma twa nóg tu nie połamała! Mądrym się mniemasz, dumny…
Głos wzywa Zaratustrę, by odgadł jego zagadkę. Opada go litość i runie, lecz powstaje i mówi, że ten człowiek jest mordercą Boga, który zemścił się na świadku, co go oglądał.
Czytaj w książce →
— Poznaję ja cię — rzekł spiżowym głosem:— *tyś jest mordercą Boga*! Puśćże mnie.
Zaratustra rozpoznaje tę istotę i próbuje odejść.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra i chciał odejść precz; lecz owo niewypowiedzialne pochwyciło go za brzeg szaty, poczęło znów bełkotać i szukać słów. „Pozostań!” — rzekło wreszcie — — pozostań! Nie mijaj mnie! Zgadłem, jaka to…
Zatrzymuje Zaratustrę i błaga, by ten stał się jego ucieczką przed prześladowaniem litością. Mówi, że milczący rumieniec Zaratustry świadczył, iż go poznał. Jest zbyt bogaty w brzydotę, by być żebrakiem proszącym o jałmużnę.
Czytaj w książce →
Ponad tymi wszystkimi spozieram ja górą, jako pies ponad grzbietami rojnego stada owiec. Drobne to, miękką wełną porosłe, dobrochętne i szare plemię. Jako czapla, z zarzuconą w tył głową, wzgardliwie na miałkie spogląda…
Spogląda ponad małymi ludźmi, jak pies ponad stadem owiec. Wini ich świętego, kaznodzieję litości, który mówił „ja — jestem prawda”, i przyznaje Zaratustrze zasługę odpowiedzi trzykrotnym „nie”.
Czytaj w książce →
Sam jednak — przestrzeż siebie przed *własną swą* litością! Gdyż wielu jest już w drodze ku tobie: wielu cierpiących, wątpiących, rozpaczających, tonących, marznących. — Ostrzegam cię i przed sobą. Odgadłeś wszak mą…
Ostrzega Zaratustrę przed jego własną litością wobec wielu, którzy do niego zdążają. Wyjaśnia, że wścibski, litościwy Bóg, który widział wszystko, nawet i człowieka, musiał umrzeć.
Czytaj w książce →
Bóg, co widział wszystko, *nawet i człowieka*, Bóg ten umrzeć musiał! Człowiek *nie ścierpi*, aby taki świadek żył.
Najszpetniejszy człowiek streszcza, dlaczego Bóg został zabity.
Czytaj w książce →
Tak oto mówił najszpetniejszy człowiek. Zaratustra wszakże powstał w zamiarze odejścia: gdyż mroziło go aż do głębi trzew. — Ty niewypowiedzialny — rzekł — ostrzegasz mnie przed swoją drogą. W podzięce za to sławię ci…
Zmrożony do głębi trzew Zaratustra dziękuje mu, sławiąc własną drogę. Odsyła go do jaskini i do najdumniejszego i najprzebieglejszego zwierzęcia, po czym idzie dalej, zamyślony i powolny.
Czytaj w książce →
Na podwieczerz dopiero po długim szukaniu i błądzeniu daremnym powrócił Zaratustra do swej jaskini. Lecz gdy znalazł się naprzeciw niej o niespełna dwadzieścia kroków, stało się coś, czego najmniej oczekiwał: usłyszał…
Wracając do domu, Zaratustra znów słyszy wołanie na pomoc, tym razem z własnej jaskini. Zastaje tam wszystkich, których za dnia spotkał, i wita ich z uprzejmą ciekawością.
Czytaj w książce →
Nagle przeraziło się ucho Zaratustry: w jaskini, dotychczas pełnej wrzawy i krzyku, zapanowała martwa cisza; — nos jego węszył błogo wonne dymy i kadzidła jakby tlących się szyszek piniowych. — Cóż się dzieje tam? Co…
W jaskini zapada cisza i napełnia się ona wonią kadzideł. Zaratustra zagląda do środka i widzi wszystkich ludzi wyższych klęczących i modlących się do osła, a najszpetniejszy człowiek zaczyna litanię.
Czytaj w książce →
Amen! I chwała, i cześć, i mądrość, i dziękczynienie, i sława, i siła bogu naszemu na wieki wieków! — A osieł krzyknie na to: „ta-ak!” On dźwiga nasze brzemię, służalczą przybrał postać, cierpliwego jest serca, nigdy…
Najszpetniejszy człowiek intonuje litanię, sławiącą osła jako cierpliwego, milczącego, dźwigającego brzemię Boga poza dobrem i złem. Po każdej strofie osioł ryczy „ta-ak!”.
Czytaj w książce →
— Zwracam się wreszcie i do ciebie, — rzekł Zaratustra do najszpetniejszego człowieka, który wciąż jeszcze na ziemi leżał i wyciągał ramię do osła (poił go winem w ten sposób). — Mów, ty nazwać się niedający, cóż ty…
Zaratustra pyta przeistoczonego najszpetniejszego człowieka, po co wskrzesił Boga. Ten nazywa Zaratustrę nicponiem i niebezpiecznym świętym i przypomina, że nauczył się od niego, iż kto najpewniej zabić chce, ten się śmieje.
Czytaj w książce →
Tymczasem jeden gość za drugim wymykał się z jaskini w chłodną i zadumy pełną noc; Zaratustra zaś wiódł pod ramię najszpetniejszego człowieka, aby mu pokazać swe królestwo nocy, wielki krągły księżyc i srebrne siklawy…
Na dworze, w nocy, najszpetniejszy człowiek pyta, czy i oni nie powiedzieliby śmierci „Jeszcze raz!” przez wzgląd na Zaratustrę. Ludzie wyżsi tłoczą się, by uczcić Zaratustrę, a wróżbiarz tańczy.
Czytaj w książce →
„Byłoż więc to — życie?” — powiem kiedyś śmierci. „Hejże więc! Jeszcze raz!”
Najszpetniejszy człowiek mówi, że powita śmierć słowami: „Hejże więc! Jeszcze raz!”.
Czytaj w książce →