Me czucie i współczucie — cóż na tym zależy! Baczęż ja *szczęścia*? *Dzieła* mego baczę!
Hejże więc! Przyszedł lew, dzieci me w pobliżu są, Zaratustra źrzałym się stał, godzina ma nadeszła: —
*Mój* to poranek, mój dzień świta: *bywaj mi, bywaj, wielkie ty moje południe*! — —
Tako rzekł Zaratustra i opuścił swą jaskinię, płomienny i potężny, jako słońce poranne, gdy zza ciemnych wschodzi gór.
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.