Istnieje stary omam, co się dobrem i złem zowie. Wokół wróżbiarzy i gwiazdarzy obracało się dotychczas koło tego omamu.
Niegdyś *wierzono* w gwiazdarzy i wróżbiarzy: *przeto* wierzono też, iż „Wszystko jest przeznaczeniem: powinieneś, gdyż musisz!”
Po czym nie ufano znów wróżbiarzom i gwiazdarzom: i przeto wierzono: „Wszystko jest wolnością: możesz, ponieważ chcesz!”
O bracia moi, o gwiazdach i przyszłości rojono dotychczas, brakło jeszcze o nich wiedzy: i przeto o dobru i o złu rojono tylko, nic o nich nie wiedząc!
„Nie będziesz rabował! Nie będziesz zabijał!” — słowa te uważano niegdyś za święte, przed nimi chylono kolana i głowy, i zzuwano obuwie z nóg.
Lecz pytam ja was: gdzież byli gorsi na świecie rabusie i zabójcy, niż te słowa święte?
Czyż wszelkie życie nie jest samo przez się — rozbojem i zabójstwem? A gdy słowa powyższe uświęcono, czyż tym samym *prawda* nie została — zabita?
Lub byłoż to może kaznodziejstwo śmierci, uświęcające wszystko, co życiu przeczyło, od życia odmawiało?
Co mówili krytycy
Ludovici przedstawia ustęp 10 rozdziału „O starych i nowych tablicach” jako protest przeciw wczytywaniu w życie porządku moralnego, przytaczając Nietzschego, że życie jest w istocie niemoralne i jest wolą mocy, przywłaszczaniem i podbojem, podczas gdy przystosowanie Spencera jest tylko wtórną reaktywnością.