Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część trzecia · XLIX. O cnocie zmniejszającej

Wygoda, obłuda, tchórzostwo i miernota

Czytaj w książce →

Albowiem i w cnocie nawet skromni są, — gdyż pragną lube uczucia niecić. Z lubością wszakże godzi się wyłącznie skromna cnota.

Uczą się wprawdzie i oni kroczyć na swój sposób, kroczyć naprzód: *chromaniem* zwę to u nich. Tym stają się też przeszkodą dla każdego, komu pilno.

A niejeden z nich przed się patrzy, a prężąc szyję wstecz się obziera. Takiego w mym biegu rad z nóg powalam.

Noga i oczy kłamać nie powinny, ani sobie kłamu zadawać. Wiele jest wszakże kłamliwości pośród małych ludzi.

Niektórzy pośród nich mają chęci, większość wszakże podlega chęciom. Niektórzy z nich są prawdziwi, większość jest złymi aktorami.

Bywają między nimi aktorzy wbrew wiedzy i aktorzy wbrew woli —, prawdziwi są zawsze rzadkością, osobliwie prawdziwi aktorzy.

Męskości w tym wszystkim niewiele i dlatego też wymężniają swe kobiety. Lecz ten tylko, kogo na twardą męskość stać, zdoła w kobiecie *kobietę* — *wyzwolić*.

Zaś ta obłuda zda mi się u nich najgorszą: że nawet i ci, którzy rozkazują, naśladują cnoty tych, co służą.

„Ja służę, ty służysz, my służymy” — tak modli się tu obłuda panujących, — a biada, gdy pierwszy pan jest *tylko* pierwszym sługą!

I śladem ich obłudy wybiegało również oko mej ciekawości; i dobrzem ja odgadł całe to ich szczęście much, oraz to ich bzykanie po słonecznych szybach.

Ile dobroci, tyle słabości widzę. Ile sprawiedliwości i współczucia, tyle słabości.

Gładcy, poczciwi i dobroduszni bywają między sobą; jako ziarnka piasku, gładko, poczciwie i dobrodusznie przylegają do ziarn piasku.

Skromnie małe szczęście przygarnąć — to się u nich nazywa „poddaniem się”! a przy tym już zerkają skromnie w stronę nowego małego szczęścia.

Z głębi serca pragną najpoczciwiej jednego tylko: aby im nikt dolegliwości nie przyczyniał. Uprzedzają tedy każdego, czyniąc mu miło.

Jest to wszakże *tchórzostwem*: aczkolwiek zwie się „cnotą”. —

A gdy nagle szorstko przemówią owi mali ludzie, ja słyszę tu tylko ich chrypkę, — każde wiatru tchnienie przyprawia ich o chrypkę.

Roztropni oni są, ich cnoty mają mądre palce. Lecz brak im pięści, ich palce nie potrafią pod pięściami się przyczajać.

Cnotą jest dla nich to, co skromnym i obłaskawionym czyni: i tak oto robią z wilka psa, a z człowieka najlepsze zwierzę domowe.

„My w złotym usadawiamy się *środku* — tyle mi mówią ich umizgi — równie daleko od umierających zapaśników, jak i od zadowolonych świni”.

Jest to wszakże *miernością*: aczkolwiek zwie się umiarkowaniem.

Zaratustra wylicza ich przywary: chromający postęp, aktorstwo, obłudnych władców, którzy twierdzą, że służą, i skromne zabieganie o małe szczęście. Ich tak zwaną cnotę nazywa tchórzostwem, a umiarkowanie miernotą.

Komentarze do tego fragmentu

Co mówili krytycy

Drobna cnota, odstępcy i wielkie miastoGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Wielkie południe jako dojrzałość ludzkościAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici wyjaśnia, że przez „wielkie południe” Nietzsche rozumiał obecną epokę jako południe dziejów człowieka: dzieciństwo ludzkości się skończyło, teraz wiemy i nie ma już usprawiedliwienia dla błędów, które psują typ „człowiek”.

Wolność nie jest celem samym w sobieAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że w rozdziale „O starych i nowych tablicach” wolność jako powszechne dezyderatum otrzymuje cios śmiertelny: Nietzsche uważał wolność za niebezpieczną w niegodnych rękach, pytając „wolny do czego?” i wymagając, by najpierw być kimś, kto potrafi chcieć.