Ciche jest dno mego morza: któż by odgadł, że kryją się na nim kapryśne potwory!
Nieporuszona jest ma głębia: jednakże lśni się ona od pływających zagadek i uśmiechów.
Wzniosłego widziałem dziś, uroczystego, — pokutnika ducha: o, jakże śmiała się ma dusza z jego brzydoty!
O piersi wzdętej jako ów, co oddech w sobie zaparł: tak oto stał tutaj wzniosły i milczący:
Obwieszony szpetnymi prawdy, tym łupem łowów swoich, w potargane szaty zasobny; wiele też i cierni na nim widziałem, — wszakże róży jeszcze nie dostrzegłem.
Nie nauczył się on jeszcze śmiechu i piękna jeszcze nie pojął. Ponury powrócił ten łowca z lasu poznania.
Powrócił on z walki z dzikimi zwierzęty, lecz z jego powagi wyziera jeszcze dzikie zwierzę, — nieprzezwyciężone!
Oto stoi on tu jako tygrys, gotów do skoku; nie znoszę ja jednak tych napiętych dusz, nie do gustu są mi ci wszyscy powściągliwi!
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że wzniośli to typ, do którego Nietzsche nie miał całkowitej niechęci, lecz który traktuje życie zbyt poważnie i nigdy nie przekracza etapu wielbłąda; prawdziwa wielkość polega na mówieniu o rzeczach wzniosłych bez przytłoczenia nimi, a Nietzsche łamie rzeczy stare nie z lekceważeniem anarchisty, lecz palcami artysty swobodnego wobec piękna, kierując się własnym smakiem.