Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka

Fragmenty: 6

Zaratustra gani papieża i cieńLXXVIII. Święto ośle
W tym miejscu litanii nie mógł się Zaratustra dłużej pohamować, krzyknął sam „tak!” jeszcze głośniej, niźli osieł, i poskoczył między swych oszalałych gości. — Ludzie, cóż wy tu wyrabiacie? — wołał, podnosząc klęczących…

Zaratustra przerywa litanię własnym „tak!” i podnosi gości z ziemi. Stary papież i cień tłumaczą swe bałwochwalstwo i winią najszpetniejszego człowieka za to, że wskrzesił Boga.

Czytaj w książce →
— Zaś ty, — rzekł Zaratustra — ty stary wiło, cóż ty czynisz! Któż w tych czasach wolnomyślnych w ciebie będzie wierzył, skoro ty sam wierzysz w takie ośle bałwochwalstwa? Głupstwo to było, coś popełnił; jakeś mógł, ty…

Zaratustra łaje czarownika, który przyznaje, że było to głupstwo i że sam się go brzydzi. Sumienny z ducha mówi, że to widowisko sprawia jego sumieniu rozkosz, i ostrzega, że sam Zaratustra mógłby z nadmiaru mądrości stać się osłem.

Czytaj w książce →
— Zwracam się wreszcie i do ciebie, — rzekł Zaratustra do najszpetniejszego człowieka, który wciąż jeszcze na ziemi leżał i wyciągał ramię do osła (poił go winem w ten sposób). — Mów, ty nazwać się niedający, cóż ty…

Zaratustra pyta przeistoczonego najszpetniejszego człowieka, po co wskrzesił Boga. Ten nazywa Zaratustrę nicponiem i niebezpiecznym świętym i przypomina, że nauczył się od niego, iż kto najpewniej zabić chce, ten się śmieje.

Czytaj w książce →
Precz z bawialni: chcemy ziemiLXXVIII. Święto ośle
Wówczas Zaratustra, zdziwiony nawałem tych złośliwych odpowiedzi, cofnął się żywo ku wrotom swej jaskini i, zwróciwszy się do gości, krzyknął mocnym głosem: — O, wy sowizdrzały i figlarze! Czemuż to udajecie przede mną…

Zdziwiony łobuzerskimi odpowiedziami, Zaratustra cofa się do wrót jaskini i nazywa gości sowizdrzałami i figlarzami, którzy znajdują rozkosz w modlitwie jak dzieci. Wyprasza ich z bawialni i mówi: mężami staliśmy się, przeto chcemy królestwa ziemskiego.

Czytaj w książce →
Nowe święto dla ozdrowieńcówLXXVIII. Święto ośle
I raz jeszcze jął przemawiać Zaratustra. — O przyjaciele moi, — rzekł — dziwni wy ludzie wyżsi, jakże podobacie mi się teraz, — — od czasu gdyście się znowuż radośni stali! Zaprawdę, rozkwitliście mi wszyscy: zda mi…

Zaratustra mówi swym nowym przyjaciołom, że takim kwiatom potrzeba nowych świąt. Ośle święto uważa za dobrą wróżbę i prosi, by je powtarzali dla własnej uciechy i na jego pamiątkę.

Czytaj w książce →

Co mówili krytycy

Forma książki i bluźnierstwo części IVH. L. Mencken · The Philosophy of Friedrich Nietzsche, 1908interpretacja

Mencken opisuje Zaratustrę jako odległego mędrca w towarzystwie węża i orła, którego mowy przypominają biblijnych rapsodów, i dowodzi, że pod koniec Nietzsche oddaje się bluźnierstwu: parodii ostatniej wieczerzy, oddawaniu czci osłu przez uczniów, a Wagner i inni wrogowie pojawiają się pod przejrzystą maską błaznów.

Wiara w wiarę: oddawanie czci osłuAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici odczytuje cześć, jaką ludzie wyżsi oddają osłu, jako przestrogę, że myśliciele, którzy odzyskują zaufanie do wiary jako takiej, padają ofiarą najciaśniejszych zabobonów, z aluzją do pogańskich oskarżeń, że chrześcijanie czczą osła, i do średniowiecznych asinaria festa.

Ośle święto jako wytchnienieAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909wykład

Ludovici wyjaśnia, że Zaratustra, zganiwszy ludzi wyższych, uznaje ośle święto za niemądre, ale potrzebne, za wytchnienie dla mędrców wymyślone przez ozdrowieńców, i każe im obchodzić je znowu z miłości do siebie i do niego.