Fragmenty: 5
Gdym we śnie spoczywał, pożerała owca wieniec bluszczowy mego ciała, — pasła się i mówiła przy tym: „Zaratustra nie jest już uczonym”. Co rzekłszy, odeszła precz, nadęta i dumy pełna. Opowiedziało mi to dziecko. Chętnie…
Owca zjada wieniec bluszczowy z głowy śpiącego Zaratustry i oznajmia, że nie jest on już uczonym. Zaratustra przyjmuje to chętnie. Dla dzieci i pokrzyw jest jeszcze uczonym, a z domu uczonych wyprowadził się na dobre.
Czytaj w książce →
Zbyt długo siedziała ma dusza o głodzie przy ich stole; nie jestem ja, jak oni, ułożony do poznania, niby do łuskania orzechów. Swobodę kocham i świeże tchnienie ziemi i raczej na skórach wołowych spoczywać zechcę,…
Swój głód, umiłowanie swobody i palące myśli przeciwstawia uczonym, którzy siedzą chłodni w cieniu. Gapią się na przechodniów i tylko obracają myśli, które inni pomyśleli. Gdy się ich chwyci, pylą jak wory mączne.
Czytaj w książce →
Gdy się za mędrców podają, wówczas mrozi mnie od ich drobnych powiedzeń i prawd; i taka woń czepia się nieraz ich prawd, jak gdyby one z bagna pochodziły: zaprawdę, słyszałem również i żabę, co z nich rechocze! Zręczni…
Ich mądrość trąci bagnem. Są zręcznymi dziewiarzami pończoch ducha, dobrymi zegarami i młynami, pająkami czyhającymi na chromych i ostrożnymi trucicielami, którzy grają fałszywymi kośćmi. Ich cnoty odpychają go bardziej niż ich fałsze.
Czytaj w książce →
A gdym u nich mieszkał, mieszkałem ponad nimi. To ich rozgoryczyło ku mnie. Słyszeć o tym nie chcą, że ktoś ponad ich głowami kroczy; ułożyli przeto drwa, mierzwę i śmieć wszelaki między mną i głowami swymi. I tak oto…
Gdy mieszkał u nich, mieszkał ponad nimi, i to ich rozgoryczyło. Ułożyli drwa, mierzwę i śmieci między jego krokami a swymi głowami. On wciąż kroczy ponad nimi, nawet po własnych błędach.
Czytaj w książce →
Gdyż ludzie jednakowymi *nie są*: tak mówi sprawiedliwość. I czego ja chcę, tego im chcieć nie wolno.
Rozdział kończy się twierdzeniem o nierówności rangi: czego on chce, tego im chcieć nie wolno.
Czytaj w książce →