Fragmenty: 7
Razu pewnego Zaratustra dał znak uczniom swoim i rzekł tymi słowy: „Kapłani tu są: aczkolwiek to wrogowie moi, mijajcie ich w ciszy, i niech spoczywa oręż wasz! I między nimi są bohaterzy; wielu z nich cierpiało…
Zaratustra daje znak uczniom, by w ciszy minęli kapłanów. Nazywa ich wrogami, którzy cierpieli zanadto i dlatego pragną innym cierpienia przyczyniać, mówi jednak, że krwią jest z nimi spokrewniony.
Czytaj w książce →
Lecz gdy minęli ich, ból ogarnął Zaratustrę; niedługo borykał się wszakże ze swym bólem, niebawem rzekł tymi słowy: Żałosnym zda mi się ten kapłan. Nie w smak są mi też oni; wprawdzie od czasu gdy między ludźmi bawię,…
Gdy ich minęli, ból ogarnia Zaratustrę i mówi o kapłanach jako o więźniach zakutych w okowy przez ich zbawiciela. Porównuje fałszywe wartości do śpiącego potwora wziętego za wyspę, który się zbudzi i pożre wszystko, co na nim zbudowano.
Czytaj w książce →
Patrzcież mi na te schroniska kapłanów! Świątyniami zwą oni te słodkowonne jaskinie. Och, to fałszowane światło, to zdławione powietrze! Tu duszy do własnych wyżyn — wzbijać się nie wolno! Gdyż tak oto brzmi nakaz…
Zaratustra atakuje świątynie jako słodkowonne, mroczne jaskinie, które żądają klęczenia i pokuty. Mówi, że kapłani przezwali Bogiem wszystko, co im się przeciwiało, kochali go, przybijając człowieka do krzyża, i żyją jak trupy.
Czytaj w książce →
Lepsze pieśni śpiewać mi winni, abym w ich wyzwoliciela uwierzyć zdołał: bardziej wyzwolonymi jawić mi się winni jego wyznawcy! Nago pragnąłbym ich ujrzeć: gdyż piękno jedynie winno wzywać na pokutę. Lecz któż podmówi…
Zaratustra mówi, że wyzwoleni winni wyglądać bardziej na wyzwolonych i że jedynie piękno winno wzywać na pokutę. Zbawiciele nigdy nie znali wolności ani poznania, a luki swego ducha wypełniali omamem, który przezwali Bogiem.
Czytaj w książce →
Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody poprzez swoją ścieżkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec! Małe duchy a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz,…
Pasterze pędzą swe trzody jedną ścieżką ku przyszłości i wypisują krwawe znaki, ucząc, że krwią dowodzi się prawdy. Zaratustra odpowiada, że krew zatruwa naukę, czyniąc z niej obłęd i nienawiść.
Czytaj w książce →
Serce pałające, a głowa zimna: gdzie one się zetkną, tam się rodzi nawałnica, tam powstaje „wybawiciel”. Bywali więksi i zaprawdę, bardziej wysoko urodzeni od tych, których lud zbawicielami zowie, te ponoszące…
Zaratustra nazywa zbawiciela nawałnicą, która rodzi się tam, gdzie serce pałające styka się z zimną głową. Mówi, że bywali więksi i że jego bracia muszą zostać wyzwoleni przez jeszcze większych. Widział nago największego i najmniejszego człowieka i uznał ich za zbyt podobnych.
Czytaj w książce →
Nigdy nie istniał jeszcze nadczłowiek. Nago ujrzałem ich obu, największego i najmniejszego człowieka: —
Zaratustra stwierdza wprost, że nadczłowiek jeszcze nigdy nie istniał.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Förster-Nietzsche dowodzi, że ideał nadczłowieka był obecny już w pismach Nietzschego z lat 1873–75 jako nadzieja wyhodowania wielkich jednostek, młodzieńczy pogląd, że cel ludzkości leży w jej najwyższych okazach; w Zaratustrze ideał ten zostaje przeniesiony w przyszłość i osnuty stawaniem się, ponad nawet Zbawiciela, skoro „nie było jeszcze nigdy nadczłowieka”.