Fragmenty: 7
Figi padają z drzew, dobre są one i słodkie; a gdy padają, pęka na nich skóra czerwona. Jestem wichrem północnym dla dojrzałych fig. I jako figi spadają ku wam, przyjaciele, nauki me: pijcież ich sok i słodką ich…
W jesiennej scenerii Zaratustra porównuje swe nauki do padających fig. Mówi, że słowo nadczłowiek zastępuje teraz słowo Bóg.
Czytaj w książce →
Bóg jest domniemaniem: lecz ja pragnę, aby domniemania wasze nie sięgały dalej, niźli wasza wola twórcza. Czybyście zdołali Boga *stworzyć*? — Więc milczcież mi o wszystkich bogach! Wszakże nadczłowieka stworzyć…
Zaratustra pyta, czy zdołaliby Boga stworzyć lub wyobrazić sobie, i ogranicza ich domniemania do granic pomyślanego. Dowodzi, że gdyby bogowie byli, nie zniósłby, że sam bogiem nie jest, a więc nie ma bogów.
Czytaj w książce →
Wreszcie, abym wam, przyjaciele, całkowicie me serce objawił: jeśliby bogowie byli, jakżebym ja zniósł, abym bogiem nie był! A więc nie ma bogów.
Zaratustra objawia swe serce i wypowiada wniosek, że nie ma bogów.
Czytaj w książce →
Bóg jest domniemaniem: lecz któż zdoła wypić całą mękę tego domniemania, nie przypłaciwszy jej życiem. Więc masz być odebraną tworzącemu jego wiara, orłu jego poloty po orlich dalach? Bóg jest myślą, co wszystko proste…
Zaratustra pyta, kto zdoła wypić całą mękę domniemania Boga, nie przypłaciwszy jej życiem. Myśl o Bogu nazywa kołowacizną, która czyni czas kłamstwem, i pragnie przenośni usprawiedliwiających wszelką znikomość.
Czytaj w książce →
Twórczość — oto jest wielkie wyzwolenie z cierpień i ulżenie życia. Lecz, żeby twórca powstał, wiele cierpień tu trzeba i wiele przeistoczeń.
Zaratustra mówi, że twórca potrzebuje cierpienia i wielu umierań oraz musi znosić bóle rodzącej. Wspomina własne liczne pożegnania i mówi, że jego losem jest to, czego chce jego wola.
Czytaj w książce →
Wszystko czujące cierpi we mnie i jest w więzieniu zamknięte: lecz wola ma zjawia mi się zawsze, jako wybawca i zwiastun radosny. Wola wyswabadza: oto jest prawdziwa nauka o woli i wolności; — tak was uczy Zaratustra.
Zaratustra mówi, że wszystko czujące cierpi w nim, lecz wola go wyzwala. Prosi, by oszczędzona mu była niemoc, w której się już nie chce, nie wartościuje i nie tworzy.
Czytaj w książce →
Precz od Boga i od bóstw wabi mnie ma wola twórcza; cóż by bo pozostawało do tworzenia, gdyby bogowie byli! Lecz do człowieka pociąga mnie raz po raz ma płomienna wola twórcza: tako pociąga młot ku głazowi. W kamieniu,…
Wola wabi go precz od bogów, ku człowiekowi, w którym drzemie posąg w najtwardszym głazie. Wali w niego młotem, nie dbając o odłamy, gdyż piękno nadczłowieka marą ku niemu przyszło.
Czytaj w książce →
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że dla Zaratustry człowiek nie jest przedmiotem ani miłości, ani litości, lecz surowcem, brzydkim kamieniem pod dłuto rzeźbiarza, przytaczając ustęp, w którym twórcza wola pędzi młot ku kamieniowi, by wyzwolić obraz nadczłowieka; zadanie dionizyjskie wymaga twardości młota i radości nawet z niszczenia, „wszyscy twórcy są twardzi”.