„Zaratustro! Zaratustro! Zgadnij mą zagadkę! Powiadaj! Mów! Czym jest *zemsta na świadku*?
Ja cię wstecz przywabiam, gładki tu jest lód! Baczże, bacz, aby duma twa nóg tu nie połamała!
Mądrym się mniemasz, dumny Zaratustro! Odgadnijże mi tę zagadkę, ty twardy orzechów łuskaczu, zagadkę, którą ja przedstawiam! Powiadaj więc: kimże jestem ja!”
— Gdy Zaratustra te słowa usłyszał — jak sądzicie, co działo się w duszy jego? *Opadła go litość*; i runął nagłe, jak się powala dąb, co długo licznym drwalom się opierał, — ciężko, raptownie, ku trwodze tych, którzy go ściąć pragnęli. Lecz za chwilę stał znów na nogach, a oblicze jego przybrało twardy wyraz.
— Poznaję ja cię — rzekł spiżowym głosem:— *tyś jest mordercą Boga*! Puśćże mnie.
Nie zniosłeś tego, kto ciebie widział, — kto cię zawsze na wskroś przezierał, ty najszpetniejszy człowieku! Zemściłeś się na świadku!
Co mówili krytycy
Ludovici dowodzi, że w spotkaniu z najszpetniejszym człowiekiem Zaratustra pokazuje jedyną właściwą odpowiedź na wielką nędzę, wstyd i cześć, wbrew natrętnej litości, która jest samouwielbieniem; Nietzsche rumieni się za swoją rasę i chce świata, w którym nie trzeba się rumienić za bliźnich.
Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.
Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.