Co zmysł wyczuwa, co duch poznaje, nigdy temu końca nie masz. Lecz zmysł i duch przekonać by cię rade, iż one to są końcem rzeczy wszelkich: tak bardzo próżne są.
Narzędziem i igraszką jest zmysł i duch, poza nimi jest jeszcze samotność. Samotność szuka oczyma zmysłów, słucha uszami ducha.
Zawszeć samość słucha i szuka: porównywa, zniewala, zdobywa i burzy. Panuje i jest też władcą jaźni.
Poza twymi myślami i uczuciami, bracie mój, stoi władca potężny, mędrzec nieznany — zwie się on „ty sam”. W twoim ciele on mieszka, twoim jest ciałem.
Więcej rozsądku jest w twym ciele, niźli w twej największej mądrości. I któż wiedzieć może, ku czemu twe ciało swej największej właśnie potrzebuje mądrości?
Twa samość śmieje się z twego „ja” i jego dumnych skoków. „Czymże mi są te skoki i poloty myśli? — powiada sobie. Zboczeniem podrożnym ku memu celowi. Jam jest, co twe „ja” na pasku wiedzie i jego pojęcia weń wdycha.
Samość mówi do jaźni: „tu ból czuję”. I wówczas cierpi ona i myśli, jakby usunąć cierpienie, — i po to właśnie myśleć *powinna*.
Samość mówi do jaźni: „tu radość czuję”. I wówczas weseli się ona i myśli, jakby się częściej weselić, — i po to właśnie myśleć *powinna*.
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że w rozdziale „O wzgardzicielach ciała” Zaratustra nazywa intelekt małym rozumem, a instynkty wielkim rozumem, przyjmując pogląd Schopenhauera na intelekt jako narzędzie ciała i przestrzegając przed wynoszeniem rozumu ponad instynkty.