Takom mówił, a coraz to ciszej: gdyż trwożyły mnie myśli me jawne i ukryte. I oto, nagle, usłyszałem psa wyjącego.
Czyżbym ja już słyszał psa tak wyjącego? Myśl ma wstecz pobiegła. Tak jest! Ongi, gdy dziecięciem byłem, w najodleglejszym dzieciństwie:
— wówczas słyszałem psa tak oto wyjącego. I widziałem go wówczas o zjeżonej sierści, z głową do góry zadartą, drżącego na całym ciele, w tę najcichszą widziałem go noc, kiedy i psy, zda się, w upiory wierzą:
— aż mnie litość zdjęła. Właśnie księżyc o tę porę w pełni wschodził, w milczeniu grobowym stanął ponad domem krągłą żagwią, — stanął cicho na płaskim dachu, jako na cudzej własności: —
przeto przeraził się wonczas pies: gdyż psy wierzą w złodziei i upiory. A gdym go po raz drugi tako wyjącego słyszał, zdjęła mnie litość ponownie.
Lecz gdzież się karzeł podział teraz? Gdzie podbramie? I pająk? I szeptanie nasze? Śniłbymże ja? Czyżbym się przebudził? Oto pośród dzikich zwałów skalnych staję nagle samotny w głuszy okólnej, w najgłuchszej poświacie księżyca.
*Lecz tam oto leży człowiek*! Zaś tu! Pies najeżony skacze do pana, — a skoro mnie tylko ujrzał — zawył ponownie, *zakrzyczał*: — czyżbym już słyszał niegdyś psa tak o pomoc wołającego?
Co mówili krytycy
Ludovici dowodzi, że duch ciężkości, karzeł, którego Zaratustra dźwiga i któremu się przeciwstawia, oznacza poczucie winy i grzechu, jakie wartości chrześcijańskie i żydowskie zaszczepiły w instynktach ludzi, i że Nietzsche może potwierdzić powrót życia dopiero wtedy, gdy zrzuci tego karła, ogłaszając tę naukę na przekór niemu.
Ludovici dowodzi, że duch ciężkości, karzeł, którego Zaratustra dźwiga i któremu się przeciwstawia, oznacza poczucie winy i grzechu, jakie wartości chrześcijańskie i żydowskie zaszczepiły w instynktach ludzi, i że Nietzsche może potwierdzić powrót życia dopiero wtedy, gdy zrzuci tego karła, ogłaszając tę naukę na przekór niemu.
Ludovici określa Nietzscheańskiego „ducha ciężkości” jako przytłaczające, paraliżujące poczucie winy i grzechu.
Ludovici przyznaje, że wiele można powiedzieć na rzecz hipotezy wiecznego powrotu, ale uważa ją za bardzo śmiałe przypuszczenie i wątpi, czy Nietzsche kiedykolwiek należycie ocenił jej wpływ jako dogmatu na umysły ludzi.
Ludovici odczytuje pasterza jako człowieka dzisiejszego, dławiącego węża jako paraliżujące wartości społeczne zagrażające ludzkości, a „Gryź!” jako wołanie Nietzschego do ludzkości, by zmieniła swoje wartości, zanim będzie za późno.