Lecz *was* w przebraniu widzieć pragnę, wy bliscy i bliźni moi, pięknie przyobleczonymi i próżnymi, i godnymi chcę was widzieć, jako „dobrych i prawiedliwych”.
I sam w przebraniu pośród was zasiądę, abym was i siebie *nie poznawał*: oto ma ostatnia roztropność człowiecza. —
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że rozdział „O roztropności międzyludzkiej” wyjaśnia nakaz, by człowiek wyższy nosił maskę: jednostka naprawdę głęboka tak dotkliwie odczuwa swą odmienność, że zewnętrznie się dostosowuje i unika popisu, w przeciwieństwie do tych, którzy okazują indywidualność ekscentrycznością.