Tak rzekł król po prawej i pochwycił dłoń Zaratustry, aby ją ucałować; lecz Zaratustra wzbraniał się od tego uczczenia i cofnął się przerażony, milczący i jakby nagle w odległe odlatujący dale. Po chwili jednak powrócił duchem do swych gości, spojrzał na nich badawczym okiem i rzekł:
— Goście moi, wy ludzie wyżsi, chcę z wami mówić po niemiecku i wyraźnie. Nie *na was* oczekiwałem ja w tych górach.
(„Po niemiecku i wyraźnie? Pożal się Boże! — rzekł król po lewej, na stronie — znać, że lubych Niemców nie zna ten mędrzec ze wschodu!
Lecz on chce powiedzieć »po niemiecku i z prostacka«. Nie jest to dziś w najgorszym jeszcze smaku!”).
Co mówili krytycy
Ludovici utrzymuje, że powitanie Zaratustry potwierdza jego tezę, iż filozofia ta ma dać ludziom wyższym wielką nadzieję, lecz surowo: Nietzsche chce być dla ludzi wyższych twardym łożem, czynić ich twardszymi, a nie ułatwiać im drogę.