Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część czwarta i ostatnia · LXVII. Najszpetniejszy człowiek

Ucieczka przed litością litościwych

Czytaj w książce →

Tako rzekł Zaratustra i chciał odejść precz; lecz owo niewypowiedzialne pochwyciło go za brzeg szaty, poczęło znów bełkotać i szukać słów. „Pozostań!” — rzekło wreszcie —

— pozostań! Nie mijaj mnie! Zgadłem, jaka to siekiera powaliła cię z nóg: Chwała ci, o Zaratustro, że znowu stoisz!

Odgadłeś, wiem to dobrze, jak temu jest na duszy, co jego zabił, mordercy Boga. Pozostań! Przysiądź się do mnie, nie po próżnicy tu siądziesz.

Do kogóż bo udać się pragnąłem, jeśli nie do ciebie? Pozostań, siądź tutaj! Nie patrz jednak na mnie! Uczcij w ten sposób — brzydotę mą!

Prześladują mnie oni: *tyś* się stał mą ostatnią ucieczką. *Nie* swą nienawiścią, *nie* szpiegi swymi: — z takich prześladowań szydząc, stałbym się dumny i radosny!

Czyż wszelkie powodzenie nie było dotychczas po stronie dobrze prześladowanych? Zaś kto dobrze prześladuje, śladem uległości łacno chadzać się uczy: — wszakże zwykł się znajdować — z tyłu! Lecz ich *litość* to zdziałała —

— od ich litości umknąłem i do ciebie przystałem. O, Zaratustro, chrońże mnie, ostatnia ty moja ucieczko, ty jedyny, któryś mnie odgadł:

— tyś odgadł, jak temu na duszy, kto *jego* zabił. Pozostań! A jeśli odejść chcesz, niecierpliwy: nie idź tą drogą, którą ja przybyłem. *Ta* droga jest zła.

Złorzeczysz mi może w duchu, że cię tak długo gawędą swą udręczam? Że ci rad już udzielam? Wiedz jednak, jam jest najszpetniejszym człowiekiem,

— co ma zarazem największe i najcięższe nogi. *Kędy* ja przechodziłem, droga złą się stała. Ja wszystkie drogi zadeptuję na śmierć i pohańbienie.

A że mijałeś mnie milczący; żeś się zaczerwienił na mój widok, widziałem wszak to dobrze: po tym poznałem, żeś jest Zaratustra.

Każdy inny rzuciłby mi jałmużnę litości wejrzeniem i mową swą. Lecz na to jam nie dość żebraczy, tyś to odgadł —

— na tom zbyt *bogaty*, bogaty we wszystko, co wielkie, okrutne, szpetne, niewypowiedzialne! Wstydem swym, o Zaratustro, *uczciłeś* mnie!

Z wysiłkiem dobyłem się z natłoku litościwych, — aby znaleźć jedynego, co dziś poucza: „litość jest natrętna” — aby znaleźć ciebie, o Zaratustro!

— natrętna, zarówno Boża, jak i człowiecza litość: litość wstydowi się przeciwi. Zaś nie chcieć pomóc bywa nieraz rzeczą dostojniejszą, niźli owa cnota, zawsze do pomocy skora.

Lecz *ona to* jest dzisiaj imieniem samej cnoty pośród wszystkich małych ludzi, litość owa: — ci nie znają korności wobec wielkiego nieszczęścia, wielkiej brzydoty, wielkiego chybienia.

Zatrzymuje Zaratustrę i błaga, by ten stał się jego ucieczką przed prześladowaniem litością. Mówi, że milczący rumieniec Zaratustry świadczył, iż go poznał. Jest zbyt bogaty w brzydotę, by być żebrakiem proszącym o jałmużnę.

Komentarze do tego fragmentu

Co mówili krytycy

Wstyd, nie litość, wobec nędzyAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że w spotkaniu z najszpetniejszym człowiekiem Zaratustra pokazuje jedyną właściwą odpowiedź na wielką nędzę, wstyd i cześć, wbrew natrętnej litości, która jest samouwielbieniem; Nietzsche rumieni się za swoją rasę i chce świata, w którym nie trzeba się rumienić za bliźnich.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Ateizm najszpetniejszego człowiekaAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.

Ateizm najszpetniejszego człowiekaAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.