Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część trzecia · LIII. Powrót

Kłamstwa współczucia pośród dobrych

Czytaj w książce →

Z przytłumionymi prawdy, z ręką głupca i ogłupiałym sercem, zasobny w małe kłamstwa współczucia: — tak oto żyłem ja między ludźmi.

W przebraniu siedziałem pośród nich, gotów *samego siebie* nie poznawać, aby ich móc znieść, i rad w siebie wmawiając: „głupcze, ty nie znasz ludzi!”

Przestaje się ludzi rozumieć, gdy się między ludźmi żyje: za wiele planów przednich jest we wszystkich ludziach, — cóż by miały *tu* do czynienia dalekowidzące, dalekodążne oczy!

A gdy mnie oni nie poznawali: oszczędzałem ich, głupiec, bardziej, niźli siebie samego: nawykły do surowości dla siebie i nieraz jeszcze na sobie się mszczący za to oszczędzanie.

Od much jadowitych zakłuty, wydrążony jak kamień od wielu kropel złośliwości, tak oto tkwiłem między nimi, mawiając jeszcze do się: „niewinne jest wszystko małe małości swej!”

Osobliwie zaś między tymi, których „dobrymi” zwą, znajdowałem muchy najjadowitsze: ci kłują z całą niewinnością, kłamią z całą niewinnością; jakżeby oni *zdołali* być dla mnie — sprawiedliwi!

Kto między dobrymi żyje, tego litość uczy kłamać. Litość zagęszcza powietrze wszystkim wolnym duszom. Głupota dobrych jest snadź niezgłębiona.

Samego siebie ukrywać i własne swe bogactwo, — oto, *czego* się nauczyłem tam na dole: gdyż każdy okazał mi się tam ubogim na duchu. I tym było kłamstwo litości mej, żem co do każdego świadom był,

— żem widział i przeczuwał, ile z ducha było dlań *dosyć*, a ile z ducha było już *za dużo*!

Sztywnych mędrców ich: zwałem mędrcami, nie sztywnymi: i tak oto nauczyłem się słowa połykać. Grabarzy ich: zwałem badaczami i zgłębiaczami, — tak oto nauczyłem się słowa zmieniać.

Pośród ludzi siedział w przebraniu, gotów samego siebie nie poznawać, aby ich znieść, i kąsała go drobna złośliwość. Dobrych uznał za niesprawiedliwych i głupich, a litość kazała mu ukrywać to, co wiedział.

Komentarze do tego fragmentu

Co mówili krytycy

Kłamstwa litości i górskie powietrzeGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes twierdzi, że największe niebezpieczeństwo Zaratustry wśród ludzi tkwiło w pobłażliwości i litości, które nauczyły go kłamać wśród dobrych, i że wraca on w wolne górskie powietrze, by siedzieć wśród potrzaskanych i do połowy zapisanych tablic, czekając godziny, gdy lew przyjdzie z gołębiami.

Litość jako największe niebezpieczeństwo NietzschegoAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909biografia

Ludovici odczytuje „Powrót do domu” jako autobiografię: Nietzsche wyznaje, że litość była jego największym niebezpieczeństwem, przeciwstawiając dalekowzroczną miłość prawodawcy do potomności pośledniejszemu współczuciu dla bliźniego, z którego powodu cierpiał, i wraca do samotności, by dojść do siebie po próbie bycia wszystkim dla wszystkich.

Komentarze do tego rozdziału

Nietzsche w innych pismach

Natchnienie jako objawienieFriedrich Nietzsche · Ecce Homo, 1888Nietzsche

Nietzsche twierdzi, że Zaratustra powstał w natchnieniu o sile objawienia: myśli rozbłyskiwały jak błyskawica, bez wyboru, w ekstazie, w której bolesne partie były niezbędnymi odcieniami światła, a obrazy narzucały się mimowolnie, jak mówi Zaratustra: „wszystkie rzeczy przychodziły i ofiarowywały się jako przenośnie”.

Co mówili krytycy

Elisabeth Förster-Nietzsche, Introduction to Thus Spake Zarathustra (1905) — Źródło stronnicze: autorka kształtowała pośmiertną reputację Nietzschego i nie jest wiarygodną interpretatorką.
Nietzschego opis natchnieniaElisabeth Förster-Nietzsche · Introduction to Thus Spake Zarathustra, 1905biografia

Förster-Nietzsche przytacza Ecce Homo, gdzie Nietzsche opisuje pisanie Zaratustry jako natchnienie w dawnym sensie: myśli rozbłyskujące jak błyskawica, z koniecznością, ekstazę i mimowolność obrazów, w której wszystkie rzeczy zdają się przychodzić i chcieć stać się przenośniami.