doktryna Litość
Mitleid
Litość jako ostatnia pokusa Zaratustry i grzech Boga; litościwy zawstydza cierpiącego.
Rozdziały, które głównie o niej mówią
W książce · fragmenty: 31
Część pierwsza
Chorzy to byli i zamierający, co wzgardzili ciałem i ziemią i wynaleźli rzeczy niebiańskie oraz zbawcze krople krwi: lecz nawet i te słodkie a ponure trucizny zaczerpnęli wszak z ciała i ziemi! Niedoli swej umknąć się…
Zaratustra jest łagodny i nie złorzeczy chorym ani ich pocieszeniom, mając nadzieję, że staną się ozdrowiałymi.
Czytaj w książce →
Nie chcecie zabijać, sędziowie i ofiarnicy, zanim zwierzę karku nie nagnie? Patrzcież, blady przestępca pochylił głowę: z oczu jego przemawia wielka wzgarda. „Moje «ja» jest czymś, co pokonanym być winno, moje «ja» jest…
Zaratustra mówi sędziom, że ich zabijanie ma być litością, a nie zemstą.
Czytaj w książce →
„Rozpusta jest grzechem”, — powiadają jedni z tych kaznodziejów śmierci — „usuńmy się przeto i nie płódźmy dzieci!” „Rodzenie jest mozolne, — mówią inni — i po cóż jeszcze rodzić? Rodzi się wszak tylko nieszczęśliwych!”…
Litość zostaje zdemaskowana jako sposób na rozluźnienie własnej więzi z życiem przy jednoczesnym wiązaniu z nim innych darami.
Czytaj w książce →
Wzywamż ja was ku czystocie? Czystota ta jest u niektórych cnotą, lecz u wielu nieomal występkiem. Ci uprawiają powściągliwość: jednakże ta suka zmysłowości przeziera zawistnie ze wszystkiego, co czynią. Nawet na wyżyny…
Współcierpienie zostaje podejrzane o to, że jest przebraną zmysłowością.
Czytaj w książce →
W odgadywaniu i przemilczaniu mistrzem powinien być przyjaciel: nie powinieneś pragnąć być wszystkim zarazem. Sen niech ci objawia, co czyni przyjaciel twój na jawie. Odgadywanie niech będzie twym współczuciem: abyś…
Współczucie dla przyjaciela powinno być odgadywaniem, czy on go pragnie, i kryć się pod twardą skorupą.
Czytaj w książce →
Część druga
Przyjaciele moi, głos mowy szyderczej dobiegł do waszego druha: „patrzcież na Zaratustrę! czyż nie obcuje on z nami, jako ze zwierzętami?” Lecz tak oto słuszniej rzec by należało: „poznający przebywa pośród ludzi, jako…
Zaratustra nie ufa miłosiernym, bo ich litość nie ma wstydu wobec wstydu cierpiącego.
Czytaj w książce →
Zaprawdę, tym i owym wygodziłem cierpiącym: lecz bodaj, iż zawsze rzecz lepszą czyniłem, gdym się uczył, jakbym się lepiej radował. Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi,…
Pomaganie cierpiącemu zawstydza go i rani jego dumę, dlatego Zaratustra umywa rękę i duszę.
Czytaj w książce →
Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi, jest naszym grzechem pierworodnym!
Nauka wesela przeciwstawiona jest przyczynianiu i zamyślaniu boleści.
Czytaj w książce →
Tak oto mawia wielka miłość: ona przezwycięża nawet i przebaczenie wraz z współczuciem.
Wielka miłość przezwycięża przebaczenie i współczucie.
Czytaj w książce →
Należy krzepko dzierżyć serce swe; jeśli mu pozwolić rządzić, jako zechce, zaprzepaści się wraz z sercem i głowa! Och, gdzież na świecie działy się większe szaleństwa, niźli pośród litościwych? I cóż stworzyło więcej…
Litość rodzi największe szaleństwa i cierpienia, i jest piekłem Boga.
Czytaj w książce →
Lecz gdy minęli ich, ból ogarnął Zaratustrę; niedługo borykał się wszakże ze swym bólem, niebawem rzekł tymi słowy: Żałosnym zda mi się ten kapłan. Nie w smak są mi też oni; wprawdzie od czasu gdy między ludźmi bawię,…
Zaratustra czuje ból i cierpi wraz z kapłanami jak z więźniami.
Czytaj w książce →
Lepsze pieśni śpiewać mi winni, abym w ich wyzwoliciela uwierzyć zdołał: bardziej wyzwolonymi jawić mi się winni jego wyznawcy! Nago pragnąłbym ich ujrzeć: gdyż piękno jedynie winno wzywać na pokutę. Lecz któż podmówi…
Duch zbawicieli zatonął w litości, a na powierzchnię wypływało zawsze wielkie głupstwo.
Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra przechodził pewnego dnia przez most, otoczyli go kalecy i żebracy, a pewien garbaty zagadnął go tymi słowy: Spojrzyj, Zaratustro! Oto i lud uczy się od ciebie i zaczyna ufać twej nauce: lecz aby…
Odmawia uleczenia kalek i uważa zewnętrzną ułomność za najmniejsze zło wśród ludzi.
Czytaj w książce →
Część trzecia
Tako mówił Zaratustra, stojąc na szczycie góry, gdzie chłód panował; gdy jednak w pobliże morza zeszedł i gdy wreszcie samotny pośród skał przybrzeżnych stanął, zdrożonym się wówczas poczuł i jeszcze bardziej…
Jego miłość i współczucie dla śniącego morza ukazują niebezpieczeństwo miłości, które czyha na najsamotniejszego.
Czytaj w książce →
Jest we mnie jednak coś, co się odwagą zowie: zabijała ona zawsze wszelkie pognębienie. Odwaga ta nakazała mi wreszcie stanąć i zapytać: „Karle! Ty! Albo ja!” Odwaga jest najlepszym zabójcą, — odwaga, która *naciera*:…
Litość zostaje nazwana najgłębszą przepaścią, a odwaga zabija i ją.
Czytaj w książce →
Takom mówił, a coraz to ciszej: gdyż trwożyły mnie myśli me jawne i ukryte. I oto, nagle, usłyszałem psa wyjącego. Czyżbym ja już słyszał psa tak wyjącego? Myśl ma wstecz pobiegła. Tak jest! Ongi, gdy dziecięciem byłem,…
Wyjący pies budzi w nim litość, tak jak w dzieciństwie.
Czytaj w książce →
I, zaprawdę, com ujrzał, tegom nigdy jeszcze nie widział. Ujrzałem młodego pastucha, miotającego się po ziemi, dławiącego się w kurczowych podnietach, o twarzy potwornie wykrzywionej: długi czarny wąż zwisał mu z gęby.…
Litość, przerażenie i nienawiść Zaratustry krzyczą z niego społem, gdy nie zdoła wydrzeć węża.
Czytaj w książce →
Śnieżnobrode, milczące zimy ty niebo, krągłooka biała ty głowo ponade mną! O, ty niebiańska przenośnio duszy mojej oraz jej swawoli! Zalim nie *powinien* się ja ukrywać, jako ktoś, co złoto połknął, — aby mi duszy nie…
Pozwala się spowijać ich litością i potajemnie jej współczuje, by ich zawiść nie dosięgła jego szczęścia.
Czytaj w książce →
Samotność jednych to ucieczka chorego, samotność innych jest ucieczką *przed* chorym.
Kończy drwiną z wszelkiej litości, śpiewając w słonecznym zakątku swej góry.
Czytaj w książce →
Oszczędzanie i współczucie było zawsze mym największym niebezpieczeństwem; zaś każda istota ludzka chce, aby ją oszczędzano i cierpiano z nią społem.
Nazywa oszczędzanie i współczucie niebezpieczeństwem, w którym żył pośród ludzi.
Czytaj w książce →
Z przytłumionymi prawdy, z ręką głupca i ogłupiałym sercem, zasobny w małe kłamstwa współczucia: — tak oto żyłem ja między ludźmi. W przebraniu siedziałem pośród nich, gotów *samego siebie* nie poznawać, aby ich móc…
Litość kazała mu ukrywać siebie i swe bogactwa, nauczyła go kłamać i tłumić prawdy.
Czytaj w książce →
— O, wy sowizdrzały i katarynki! — odparł Zaratustra i śmiał się znowuż, jakże wy dobrze wiecie, co się w ciągu dni siedmiu dokonać musiało: — — i jak mi ów potwór w gardziel wpełznął i dusił! Lecz ja odgryzłem mu głowę…
„Litość” małego człowieka to żądza napawania się bólem wielkiego.
Czytaj w książce →
Część czwarta i ostatnia
— *Współczucie*! — odparł wróżbiarz w serdecznym okrzyku i wzniósł oba ramiona, — o, Zaratustro, przychodzę, abym ciebie do twej ostatniej godziny zwiódł! —
Wróżbiarz mówi otwarcie, że pokusą tego rozdziału jest litość.
Czytaj w książce →
— Kto najbardziej kochał i posiadał, najbardziej go też i utracił —: — patrz, z nas dwóch, ja jestem obecnie bardziej chyba bezbożny? Lecz któż by mógł radować się z tego! — — Służyłeś mu aż do ostatka,— rzekł…
Papież mówi, że Bóg, zestarzały i zmiękły, udusił się swą zbyt wielką litością.
Czytaj w książce →
— Amen! Niech się tak stanie! — rzekł Zaratustra w wielkim zdumieniu — tędy górą wiedzie droga do jaskini Zaratustry. Chętnie, czcigodny, zawiódłbym cię sam, gdyż kocham wszystkich ludzi pobożnych. Wszakże teraz wołanie…
Zaratustra daje smutnym przystań, lecz przyznaje, że nie zdoła zdjąć z tego człowieka jego posępności.
Czytaj w książce →
„Zaratustro! Zaratustro! Zgadnij mą zagadkę! Powiadaj! Mów! Czym jest *zemsta na świadku*? Ja cię wstecz przywabiam, gładki tu jest lód! Baczże, bacz, aby duma twa nóg tu nie połamała! Mądrym się mniemasz, dumny…
Litość opada Zaratustrę i powala go jak dąb, zanim odzyska twardość.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra i chciał odejść precz; lecz owo niewypowiedzialne pochwyciło go za brzeg szaty, poczęło znów bełkotać i szukać słów. „Pozostań!” — rzekło wreszcie — — pozostań! Nie mijaj mnie! Zgadłem, jaka to…
Najszpetniejszy człowiek ucieka przed ludzką litością i czci wstyd Zaratustry jako cześć dla wielkiego nieszczęścia, nazywając litość obrazą wstydliwości.
Czytaj w książce →
Ponad tymi wszystkimi spozieram ja górą, jako pies ponad grzbietami rojnego stada owiec. Drobne to, miękką wełną porosłe, dobrochętne i szare plemię. Jako czapla, z zarzuconą w tył głową, wzgardliwie na miałkie spogląda…
Sławi Zaratustrę jako pierwszego, który ostrzegał przed litością, gdyż wszyscy tworzący są twardzi.
Czytaj w książce →
Sam jednak — przestrzeż siebie przed *własną swą* litością! Gdyż wielu jest już w drodze ku tobie: wielu cierpiących, wątpiących, rozpaczających, tonących, marznących. — Ostrzegam cię i przed sobą. Odgadłeś wszak mą…
Ostrzega Zaratustrę przed jego własną litością — siekierą, która go powala.
Czytaj w książce →
Tak oto mówił kaznodzieja górski i teraz dopiero zwrócił spojrzenie na Zaratustrę, — dotychczas spoczywało ono z lubością na krowach —: spojrzawszy jednak, zmienił się nagle. — Z kimże to ja mówię? — zawołał przerażony…
Żebrak uciekł od swych bogactw i od bogaczy, by dawać ubogim, którzy go nie przyjęli.
Czytaj w książce →
— *Współczucie*! *Współczucie z człowiekiem wyższym*! wykrzyknął i oblicze jego przeistoczyło się w spiż. Hejże! Temu — minął już czas!
Rozumie, że ostatnim grzechem wróżbiarza była litość nad ludźmi wyższymi, i odrzuca ją.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że służba wojskowa zahartowała Nietzschego przeciw miękkości i odwróciła go od Schopenhauerowskiej litości i Wagnerowskiego romantyzmu, a długa choroba wyzwoliła go z pobożności i pesymizmu („cierpiący nie ma prawa do pesymizmu”), uczyniła z niego filozofa kwestionującego każdą wartość i zaowocowała namiętną radością ozdrowieńca z życia i tworzenia.
Jego zwrot przeciw Schopenhauerowskiej moralności litości wiąże się z jego własnym zahartowaniem.
Brandes podaje, że Nietzsche, idąc za Hartmannem, atakuje Schopenhauerowską moralność litości: litość nie jest bezinteresowna, lecz zmieszana ze strachem, porównywaniem i radością z bycia silniejszym, prawdziwe współcierpienie tylko pomnażałoby cierpienie, a przeciw „kochaj bliźniego” stawia on cele wykraczające poza bliźniego, trzymając litość na uwięzi w imię celu.
Litość jest interesowna, a jako prawdziwe współcierpienie jest słabością, która pomnaża ból świata.
Brandes twierdzi, że największe niebezpieczeństwo Zaratustry wśród ludzi tkwiło w pobłażliwości i litości, które nauczyły go kłamać wśród dobrych, i że wraca on w wolne górskie powietrze, by siedzieć wśród potrzaskanych i do połowy zapisanych tablic, czekając godziny, gdy lew przyjdzie z gołębiami.
Litość jest największym niebezpieczeństwem Zaratustry, zmuszającym go do drobnych kłamstw dobrych.
Mencken wyjaśnia pogląd Nietzschego, że chrześcijańska pokora, złota reguła i współczucie każą człowiekowi trwonić swą siłę i swoje „poczucie rosnącej mocy”; współczucie jest środkiem osłabiającym, który zachowuje to, co dojrzało do wymarcia, i, przebrane za „tamten świat”, jest wrogie życiu.
Współczucie zostaje odczytane biologicznie jako odpływ siły od silnych do słabych, który pomnaża nędzę.
Mencken streszcza Nietzscheańską definicję współczucia jako oddawania przez silnego części swej siły słabym.
Zwięzła, mechaniczna definicja litości jako przekazywania siły.
Mencken omawia krytyków broniących chrześcijańskiego miłosierdzia i pokory (Bennett Hume, Fouillée, Violet Paget) i dowodzi, że naukowy humanitaryzm nie zawdzięcza niczego Kościołowi, że siła rośnie przez używanie, a pokora Paget jest w istocie inteligentnym egoizmem, któremu człowiek wyższy Nietzschego, znający czas rozejmu i podstępu, się nie sprzeciwia.
Broni krytyki miłosierdzia i poświęcenia przez Nietzschego przed jej głównymi oponentami.
Mencken dowodzi, że poświęcenie otwarcie oparte na celowości da się pogodzić z filozofią Nietzschego, ale niemal zawsze psuje je sentymentalizm, który wywyższa niezdatnych („Błogosławieni ubodzy”) i czyni z miłosierdzia czynnik rozkładu.
Odróżnia roztropną pomoc słabym od sentymentalnej litości, którą według Menckena Nietzsche potępiał.
Mencken przedstawia zarzut Paula Elmera More’a, że choć humanitarne współczucie bywało nadmierne, niepohamowane dbanie o siebie prowadziłoby do dzikości, tak że jeśli trzeba wybierać, współczucie jest lepsze, bo nigdy nie da się go w pełni urzeczywistnić.
Przedstawia stanowisko krytyka, że współczucie ma równoważyć interes własny, a nie zostać porzucone.
Ludovici wyjaśnia, że dla Nietzschego moralność panów jest czynna i twórcza, nazywa dobrym wszystko, co wypływa z siły, a lichym wszystko, co wypływa ze słabości, podczas gdy moralność niewolników jest bierna i obronna, ceni litość, cierpliwość i pokorę i lęka się silnych; Nietzsche opowiadał się za pierwszą, bo prowadzi do wzlotu życia, druga zaś do degeneracji.
Litość przewodzi cechom, które moralność niewolników ceni za to, że czynią cierpienie znośnym.
Ludovici odczytuje „Powrót do domu” jako autobiografię: Nietzsche wyznaje, że litość była jego największym niebezpieczeństwem, przeciwstawiając dalekowzroczną miłość prawodawcy do potomności pośledniejszemu współczuciu dla bliźniego, z którego powodu cierpiał, i wraca do samotności, by dojść do siebie po próbie bycia wszystkim dla wszystkich.
Litość jest podstawową pokusą samego Nietzschego, przeciwstawioną szerokiemu altruizmowi prawodawcy.
Ludovici dowodzi, że część IV wyznaje, iż cała filozofia Nietzschego została złożona u stóp ludzi wyższych: nie chciał on zbawić świata, lecz ustalić, kto ma być jego panem, wyzwalając ludzi wyższych, by osiągnęli swój zenit, a jego najsilniejszą pokusą do litości jest ich wołanie o pomoc w niebezpiecznym nowoczesnym środowisku.
Litość dla zagrożonych ludzi wyższych jest ostatnią pokusą Zaratustry.
Ludovici utożsamia wróżbiarza z rozdziału „Krzyk trwogi” z Schopenhauerem, którego pesymistyczna etyka stawia litość najwyżej, i odczytuje tę scenę jako kuszenie Nietzschego przez Schopenhauera do ostatniego grzechu poprzez jego najgłębsze uczucie, współczucie dla ludzi wyższych.
Litość jest ostatnim grzechem, do którego wróżbiarz uwodzi Zaratustrę.
Ludovici wyjaśnia opowieść ostatniego papieża jako Nietzscheańską historię judaizmu i chrześcijaństwa: zazdrosny, mściwy Bóg silnej, wojowniczej rasy degeneruje się wraz ze swym ludem w miękkiego, litościwego Boga miłości, który poświęca za nas swego Syna, a proces ten kończy się tym, że Bóg zostaje uduszony własną litością.
To litość ostatecznie niszczy Boga.
Ludovici dowodzi, że w spotkaniu z najszpetniejszym człowiekiem Zaratustra pokazuje jedyną właściwą odpowiedź na wielką nędzę, wstyd i cześć, wbrew natrętnej litości, która jest samouwielbieniem; Nietzsche rumieni się za swoją rasę i chce świata, w którym nie trzeba się rumienić za bliźnich.
Wylewna litość jest samouwielbieniem; wstyd i cześć są właściwą odpowiedzią.
Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.
Czyn ten motywuje ucieczka przed litością pozbawioną czci.
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.
Zaratustra przezwycięża współcierpienie.