Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
postać

Uczniowie

Zwolennicy Zaratustry w częściach I–II, którym każe go utracić i odnaleźć samych siebie.

Fragmenty: 61

Wyrzucił raz i Zaratustra swój omam poza człowieka, jako wszyscy zaświatowcy to czynią. Dziełem cierpiącego i zamęczonego Boga wydał mu się wówczas świat. Snem świat mi się wydał i Boga marzeniem; barwistym dymem przed…

Zaratustra opowiada, jak niegdyś wyrzucił swój omam poza człowieka i ujrzał świat jako pijaną wizję zamęczonego Boga. Potem pojął, że Bóg ten był jego własnym, ludzkim urojeniem, które go opuściło, gdy rozpalił w sobie jaśniejszy płomień.

Czytaj w książce →
Cierpienieć to było i niemoc — co stworzyło wszystkie zaświaty; i ów krótki obłęd szczęścia, którego zaznaje tylko cierpiący. Znużenie to było, co jednym skokiem chciało dotrzeć do ostatnich krańców, krokiem…

Zaratustra wyjaśnia, że zaświaty stworzyły cierpienie, niemoc i znużenie, które już nawet chcieć nie chce. Ciało, zwątpiwszy o sobie, macało po ostatnich ścianach i znalazło tylko nicość.

Czytaj w książce →
„Ja” mówi o ciele i ziemiIII. O zaświatowcach
Nowej dumy uczyło mnie me „ja”, jej to ludzi uczę: nie wtykać nadal głowy w piasek rzeczy niebieskich, lecz wznosić ją wolno: głowę ziemską, co ziemską stwarza treść!

„Ja”, mimo całego swego zagubienia, najrzetelniej mówi o swym bycie i czci ciało oraz ziemię. Zaratustra uczy nowej dumy i nowej woli: wznosić głowę ziemską i pochwalać drogę człowieka.

Czytaj w książce →
Chorzy wymyślili niebo z ciałaIII. O zaświatowcach
Chorzy to byli i zamierający, co wzgardzili ciałem i ziemią i wynaleźli rzeczy niebiańskie oraz zbawcze krople krwi: lecz nawet i te słodkie a ponure trucizny zaczerpnęli wszak z ciała i ziemi! Niedoli swej umknąć się…

Chorzy szukali ucieczki od niedoli, wymyślając niebiańskie drogi. Zaratustra jest wobec nich łagodny i ma nadzieję, że ozdrowieją i stworzą sobie wyższe ciało, choć choroba trwa we łzach ozdrowiałego nad grobem jego Boga.

Czytaj w książce →
Słuchajcie zdrowego ciałaIII. O zaświatowcach
Wiele chorego ludu bywało zawsze wokół tych, co poezje tworzą i bogożądnymi są: zawziętą pałają oni nienawiścią przeciw poznającemu i przeciw tej najmłodszej cnocie, która zwie się: rzetelność. Wstecz spoglądają oni…

Zaratustra mówi, że bogożądni nienawidzą wątpienia i rzetelności, choć naprawdę wierzą w ciało, które uważają za schorzałe. Wzywa braci, by słuchali zdrowego ciała, które mówi o sensie ziemi.

Czytaj w książce →
Ciałem jestem na wskrośIV. O wzgardzicielach ciała
„Ciałem jestem i duszą” — powiada dziecko. I dlaczegóż by nie należało mawiać jako dzieci? Lecz człek ocknięty i uświadomiony powiada: ciałem jestem na wskroś i niczym ponadto; zaś dusza jest tylko słowem na coś do…

Zaratustra przeciwstawia dziecięce „ciałem jestem i duszą” słowom człowieka ockniętego: „ciałem jestem na wskroś”. Nazywa ciało mnogością o jednej treści, a ducha jego małym narzędziem. Ciało nie mówi „ja”, lecz „ja” czyni.

Czytaj w książce →
Istnieją jeszcze gdzieś narody i stada, wszakże nie u nas, bracia moi: tu istnieją państwa. Państwo? Cóż to jest? Baczność! Uszy mi roztwórzcie, abym wam słowo me rzekł o śmierci ludów. Państwem zwie się najzimniejszy…

Zaratustra przeciwstawia żywe narody, stworzone przez twórców służących życiu, państwu, stworzonemu przez niszczycieli, którzy zastawiają sidła na wielu. Państwo kłamie we wszystkich językach dobra i zła, a wszystko, co posiada, jest kradzione.

Czytaj w książce →
Bracia moi, chcecież się udusić w wyziewach ich paszczy i żądz! Raczej okna wyłamcie i wyskoczcie na wolność. Unikajcież tej złej woni! Uchodźcież od tego bałwochwalstwa zbytecznych! Unikajcież tej złej woni! Uchodźcież…

Zaratustra wzywa braci, by wyłamali okna, uciekli z oparów i zajęli wolną ziemię. Umiarkowane ubóstwo chroni przed byciem posiadanym.

Czytaj w książce →
Gdzie państwo się kończy, tam dopiero zaczyna się człowiek, który nie jest zbyteczny: tam się poczyna pieśń niezbędnego, jednokrotną i niezastąpioną nutą. Gdzie państwo *ustaje*, — spojrzyjcież mi, bracia moi! Czyż nie…

Zaratustra mówi, że gdzie państwo się kończy, tam zaczyna się pieśń niezbędnych i niezastąpionych, i wskazuje tęczę i mosty nadczłowieka.

Czytaj w książce →
Tłoczycie się koło bliźnich i macie piękne słowa na to. Ja zaś powiadam wam: to wasze ukochanie bliźnich jest złym umiłowaniem samego siebie. Pierzchacie ku bliźnim przed samymi sobą i pragniecie cnotę z tego uczynić:…

Zaratustra mówi słuchaczom, że ich miłość bliźniego jest złym umiłowaniem samych siebie i ucieczką przed sobą przebraną za cnotę. Doradza zamiast tego ucieczkę od bliźniego i miłość ku najdalszym.

Czytaj w książce →
Ucieczka przed sobą, zwodzenie bliźniegoXVI. O miłości bliźniego
Upiór, co przed tobą majaczy, o bracie mój, jest stokroć piękniejszy od ciebie; czemu ty ciała i krwi swojej jemu nie oddasz? Lecz ty oto lękasz się widma swego i pierzchasz ku bliźniemu. Z samymi sobą podołać nie…

Zaratustra mówi, że ludzie nie mogą znieść samych siebie, więc zwodzą bliźniego, by ich pokochał, i przywołują świadków, by schlebiali ich wyobrażeniu o sobie. Taka miłość kłamie, czyni z samotności więzienie, a płacą za nią najdalsi.

Czytaj w książce →
Przyjaciel, uczta tej ziemiXVI. O miłości bliźniego
Nie bliźniego więc wskazuję ja wam, lecz przyjaciela. Przyjaciel niech wam będzie ucztą tej ziemi i przeczuciem nadczłowieka. Pouczam was o przyjacielu i jego sercu rozlewnym. Należy jednak umieć być gąbką, jeśli się…

Zaratustra uczy przyjaciela zamiast bliźniego: uczty tej ziemi i przeczucia nadczłowieka, z sercem rozlewnym i skończonym światem do rozdania. Trzeba umieć być gąbką, by być kochanym przez takie serca, a w przyjacielu kocha się nadczłowieka.

Czytaj w książce →
Końcowa rada: miłość ku najdalszymXVI. O miłości bliźniego
Bracia moi, nie ku miłości bliźnich i bliskich wzywam ja was: wołam ku umiłowaniu dalekich i co najdalszych!

Zaratustra krótko powtarza swą radę: nie miłość bliźniego, lecz umiłowanie najdalszych.

Czytaj w książce →
Uczniowie pytają o morałXIX. O ukąszeniu żmii
Gdy Zaratustra jednego razu opowiadał to uczniom swoim, pytali go: „I jakiż, o Zaratustro, jest morał twej powieści?” Zaratustra odparł na to: Burzycielem moralności zwą mnie dobrzy i sprawiedliwi: moja opowieść jest…

Uczniowie pytają, jaki jest morał tej opowieści. Zaratustra odpowiada, że dobrzy i sprawiedliwi zwą go burzycielem moralności, a jego opowieść jest niemoralna.

Czytaj w książce →
Nie odpłacajcie dobrem za złoXIX. O ukąszeniu żmii
Skoro więc wroga macie, nie odpłacajcież mu dobrem za zło: gdyżby to zawstydzało. Dowiedźcież mu raczej, iż wyświadczył wam coś dobrego. A raczej gniewem zapłońcie, niżbyście zawstydzać mieli! A gdy was przeklinają,…

Zaratustra mówi uczniom, by nie zawstydzali wroga dobrem, lecz dowiedli mu, że wyświadczył im coś dobrego. Radzi dzielić się krzywdą, przedkładać małą zemstę nad żadną i brać winę na siebie, gdy jest się dość bogatym.

Czytaj w książce →
Nie znoszę waszej zimnej sprawiedliwości; z oczu sędziów waszych wyziera zawsze kat i jego zimne żelazo. Powiedzcież mi, gdzież jest tu sprawiedliwość, która jest miłością o oczach widzących? Wynajdźcież mi tę miłość,…

Nie znosi zimnej sprawiedliwości sędziów, z których oczu wyziera kat. Domaga się miłości, która podźwignie wszelką winę, i sprawiedliwości, która uniewinni każdego prócz sędziego. Mówi, że nie może być sprawiedliwy z głębi duszy, i daje każdemu to, co jego.

Czytaj w książce →
Nie czyńcie krzywdy samotnikomXIX. O ukąszeniu żmii
Wreszcie, bracia moi, baczcie, abyście nie czynili krzywdy samotnikom! Jakże by samotnik mógł zapomnieć! Jakże by on mógł się odwzajemnić! Samotnik jest jako studnia głęboka. Łatwo kamień weń wrzucić; lecz gdy dna on…

Zaratustra przestrzega braci, by nie krzywdzili samotnika, który nie umie ani zapomnieć, ani się odwzajemnić. Porównuje go do głębokiej studni, do której łatwo wrzucić kamień, lecz nie sposób go wydobyć, i mówi, że kto go skrzywdził, niech go czym prędzej dobije.

Czytaj w książce →
Niechże skon wasz nie będzie bluźnierstwem człowiekowi i ziemi, przyjaciele moi: upraszam to sobie od miodu dusz waszych. W skonie waszym niech płonie duch i cnota wasza, jako zorza wieczorna ponad ziemią, — w…

Zaratustra prosi, by skon jego przyjaciół nie był bluźnierstwem człowiekowi i ziemi, lecz płonął jako zorza wieczorna. Sam w ziemię się obróci, a złotą piłkę swego celu przerzuca przyjaciołom.

Czytaj w książce →
Pożegnanie na rozstaju; złoty posochXXII. O cnocie darzącej
Gdy Zaratustra pożegnał miasto, ku któremu skłonne było serce jego, miasto, zwane „pstrą krową” — podążyli za nim ci, co się uczniami jego zwali, liczną towarzysząc mu drużyną. Tako doszli społem do rozstaju dróg:…

Opuszczając miasto zwane „pstrą krową”, Zaratustra mówi uczniom na rozstaju dróg, że dalej pójdzie samotny. Wręczają mu posoch, w którego złotej rękojeści wije się wąż wokół słońca.

Czytaj w książce →
Złoto jako obraz cnoty darzącejXXII. O cnocie darzącej
Powiedzcież mi: czemu złoto zdobyło sobie wartość najwyższą? Ponieważ jest niepospolite, niepożyteczne, jaśniejące i w blasku swym łagodne; ono się zawsze darowuje. Tylko jako odzwierciedlenie najwyższej cnoty, zdobyło…

Zaratustra pyta, czemu złoto zdobyło wartość najwyższą, i odpowiada: bo jest niepospolite, niepożyteczne, jaśniejące i zawsze się darowuje. Uczniowie łakną, by sami stać się darem, dlatego gromadzą bogactwa, aby je znów rozdawać. To samolubstwo nazywa zdrowym i świętym.

Czytaj w książce →
Chore samolubstwo i zwyrodnienieXXII. O cnocie darzącej
Bywa wszakże inne samolubstwo, nad miarę ubogie, głodne, zawsze kraść gotowe, — chciwość chorych, chore samolubstwo. Oczyma złodzieja spogląda ono na wszystko świecące; żarłocznością głodu mierzy tych wszystkich, którzy…

Inne samolubstwo kradnie, chciwie spogląda na tych, którzy mają obfitość, i pełza wokół hojnych stołów. Zaratustra nazywa to zwyrodnieniem, zmysłem, który woła „Wszystko dla mnie”, i mówi, że odgadujemy je wszędzie tam, gdzie brak duszy obdarzającej.

Czytaj w książce →
Wzwyż wzlatują ducha naszego zamysły: i tym są one przenośnią naszego ciała; są przenośnią jego wywyższenia. Takich wywyższeń przenośnie są imionami cnót. Tako przechodzi ciało szlakiem dziejów, jako stające się i…

Imiona zła i dobra są tylko przenośniami, które napomykają. Cnota zaczyna się, gdy ciało zostaje dźwignięte, a duch mówi w przenośniach: przepełne serce wzbiera jak strumień, a wola rozkazuje wszechrzeczy jako wola miłującego. Zaratustra nazywa tę nową cnotę mocą, złotym słońcem, wokół którego wije się wąż poznania.

Czytaj w książce →
Wiedźcie zbłąkaną cnotę na ziemięXXII. O cnocie darzącej
Tu zamilkł Zaratustra i spojrzał z miłością na uczniów swoich. Niebawem podjął w te słowa: — a przemienił się głos jego. Pozostańcie wierni ziemi, bracia moi, wierni potęgą waszej cnoty! Wasza miłość darząca i wasze…

Duch i cnota często odlatywały i błądziły, a człowiek jest wciąż próbą, która dziedziczy zarówno rozum, jak i szaleństwo tysiącleci. Zaratustra wzywa słuchaczy, by sami siebie uleczyli i na nowo ustanowili wartość rzeczy. Mówi, że ziemia ma stać się miejscem uzdrowienia, a samotni staną się kiedyś ludem, z którego wyrośnie nadczłowiek.

Czytaj w książce →
Zgubcie mnie, a siebie znajdźcieXXII. O cnocie darzącej
Sam oto idę dalej, młodzi moja! I wy takoż idźcie stąd, a samopas! Tako chcę. Zaprawdę, radzę ja wam: idźcie precz ode mnie i brońcie się przeciw Zaratustrze! Lub lepiej jeszcze: wstydźcie się jego! Może on was oszukał.…

Zaratustra mówi, że idzie sam, i każe uczniom odejść i bronić się przeciw niemu. Wyznawcy niewiele ważą, bo jeszcze samych siebie nie szukali; dopiero gdy wszyscy się go zaprą, powróci.

Czytaj w książce →
Zaprzyjcie się mnie, a powrócęXXII. O cnocie darzącej
Tak więc wzywam was, abyście mnie zgubili, a w zamian samych siebie znaleźli; i kiedy wszyscy mnie się zaprzecie, naonczas dopiero do was powrócę.

Zaratustra uzależnia swój powrót od tego, czy uczniowie się go zaprą.

Czytaj w książce →
Obietnica wielkiego południaXXII. O cnocie darzącej
I raz jeszcze przyjaciółmi mymi się staniecie oraz dziećmi jednej nadziei: zaczem po raz trzeci nawiedzę was, abyśmy społem wielkie święcili południe. I tym jest to wielkie południe, iż człowiek staje wówczas na połowie…

Zaratustra obiecuje, że po raz trzeci nawiedzi uczniów, by społem z nimi, jako przyjaciółmi i dziećmi jednej nadziei, święcić wielkie południe. Rozdział kończy się wolą: „Pomarli bogowie wszyscy, niechże więc za wolą naszą nadczłowiek żyje”.

Czytaj w książce →
Dojrzałe figi i spojrzenie na dalekie morzeXXIV. Na wyspach szczęśliwości
Figi padają z drzew, dobre są one i słodkie; a gdy padają, pęka na nich skóra czerwona. Jestem wichrem północnym dla dojrzałych fig. I jako figi spadają ku wam, przyjaciele, nauki me: pijcież ich sok i słodką ich…

W jesiennej scenerii Zaratustra porównuje swe nauki do padających fig. Mówi, że słowo nadczłowiek zastępuje teraz słowo Bóg.

Czytaj w książce →
Bóg jako domniemanie ograniczone do pomyślanegoXXIV. Na wyspach szczęśliwości
Bóg jest domniemaniem: lecz ja pragnę, aby domniemania wasze nie sięgały dalej, niźli wasza wola twórcza. Czybyście zdołali Boga *stworzyć*? — Więc milczcież mi o wszystkich bogach! Wszakże nadczłowieka stworzyć…

Zaratustra pyta, czy zdołaliby Boga stworzyć lub wyobrazić sobie, i ogranicza ich domniemania do granic pomyślanego. Dowodzi, że gdyby bogowie byli, nie zniósłby, że sam bogiem nie jest, a więc nie ma bogów.

Czytaj w książce →
Wstyd i wstydliwy poznającyXXV. O litościwych
Przyjaciele moi, głos mowy szyderczej dobiegł do waszego druha: „patrzcież na Zaratustrę! czyż nie obcuje on z nami, jako ze zwierzętami?” Lecz tak oto słuszniej rzec by należało: „poznający przebywa pośród ludzi, jako…

Zaratustra odpowiada na szyderstwo pod swym adresem: poznający przebywa pośród ludzi jak pośród zwierząt, bo człowiek zbyt często musiał się sromać. Szlachetny oszczędza cierpiącym wstydu, nie znosi miłosiernych i woli litość z daleka, z osłoniętą głową i nierozpoznany.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, tym i owym wygodziłem cierpiącym: lecz bodaj, iż zawsze rzecz lepszą czyniłem, gdym się uczył, jakbym się lepiej radował. Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi,…

Zaratustra tłumaczy, czemu jego pomoc zawstydzała cierpiących i jak wielkie zobowiązania rodzą zemstę, a małe dobrodziejstwa stają się toczącym robakiem. Radzi przyjmować z rezerwą, daje przyjaciołom, innym pozwala zrywać owoce ze swego drzewa i zniósłby żebraków.

Czytaj w książce →
Tak oto mawia wielka miłość: ona przezwycięża nawet i przebaczenie wraz z współczuciem.

Życie pośród ludzi jest trudne, bo trudno milczeć. Dla cierpiącego przyjaciela bądź twardym łożem polowym, a przyjacielowi, który cię skrzywdził, powiedz, że nie możesz mu przebaczyć krzywdy, którą wyrządził samemu sobie.

Czytaj w książce →
Razu pewnego Zaratustra dał znak uczniom swoim i rzekł tymi słowy: „Kapłani tu są: aczkolwiek to wrogowie moi, mijajcie ich w ciszy, i niech spoczywa oręż wasz! I między nimi są bohaterzy; wielu z nich cierpiało…

Zaratustra daje znak uczniom, by w ciszy minęli kapłanów. Nazywa ich wrogami, którzy cierpieli zanadto i dlatego pragną innym cierpienia przyczyniać, mówi jednak, że krwią jest z nimi spokrewniony.

Czytaj w książce →
Lecz gdy minęli ich, ból ogarnął Zaratustrę; niedługo borykał się wszakże ze swym bólem, niebawem rzekł tymi słowy: Żałosnym zda mi się ten kapłan. Nie w smak są mi też oni; wprawdzie od czasu gdy między ludźmi bawię,…

Gdy ich minęli, ból ogarnia Zaratustrę i mówi o kapłanach jako o więźniach zakutych w okowy przez ich zbawiciela. Porównuje fałszywe wartości do śpiącego potwora wziętego za wyspę, który się zbudzi i pożre wszystko, co na nim zbudowano.

Czytaj w książce →
Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody poprzez swoją ścieżkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec! Małe duchy a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz,…

Pasterze pędzą swe trzody jedną ścieżką ku przyszłości i wypisują krwawe znaki, ucząc, że krwią dowodzi się prawdy. Zaratustra odpowiada, że krew zatruwa naukę, czyniąc z niej obłęd i nienawiść.

Czytaj w książce →
Serce pałające, a głowa zimna: gdzie one się zetkną, tam się rodzi nawałnica, tam powstaje „wybawiciel”. Bywali więksi i zaprawdę, bardziej wysoko urodzeni od tych, których lud zbawicielami zowie, te ponoszące…

Zaratustra nazywa zbawiciela nawałnicą, która rodzi się tam, gdzie serce pałające styka się z zimną głową. Mówi, że bywali więksi i że jego bracia muszą zostać wyzwoleni przez jeszcze większych. Widział nago największego i najmniejszego człowieka i uznał ich za zbyt podobnych.

Czytaj w książce →
Nowe igraszki po faliXXVII. O cnotliwych
Lecz nie na to przyszedł Zaratustra, by tym łgarzom i błaznom powiadać: „I cóż *wy wiecie* o cnocie! I cóż wy o niej wiedzieć *możecie*!” — Lecz obyście się starymi słowy znużyli, przyjaciele moi, słowy nabytymi od…

Zaratustra mówi, że nie przyszedł powiadać im, iż nic nie wiedzą o cnocie, lecz by znużyli się starymi słowami o nagrodzie i karze. Utratę ich formuł porównuje do dziecięcych igraszek porwanych przez falę, która przyniesie nowe muszelki.

Czytaj w książce →
Wasza samość w postępkuXXVII. O cnotliwych
Och, przyjaciele moi! Że *wasza* samość tkwi w postępku, jak matka w dziecięciu: takimi niech będą *wasze* słowa o cnocie!

Zaratustra daje przyjaciołom formułę cnoty w miejsce dawnych.

Czytaj w książce →
Wichry ponad niechlujnymiXXVIII. O hołocie
Gdyż to jest *nasza* wyżyna i nasza ojczyzna: za wysoko i zbyt stromo mieszkamy dla wszystkich niechlujnych oraz dla ich pragnienia. Czyste oczy wasze, przyjaciele, niechże wejrzą w krynicę mojej rozkoszy! Jakżeby się…

Zaratustra zaprasza przyjaciół, by wejrzeli w krynicę i żyli jak wichry, sąsiedzi orłów, śniegu i słońca. Mówi, że kiedyś wionie między nizinami, i ostrzega wrogów przed pluciem pod wiatr.

Czytaj w książce →
Lecz tarantule pragną oczywiście inaczej. „To właśnie niech nam będzie sprawiedliwością, że świat się wypełnia burzami zemsty naszej” — tak oto mawiają między sobą. „Darzmy zemstą i spotwarzaniem tych wszystkich, którzy…

Przytoczone zostaje ślubowanie zemsty tarantul i ich wola równości, a następnie zdemaskowane jako zawiść i pycha przechodzące z ojca na syna. Zaratustra radzi przyjaciołom nie ufać tym, w których silny jest popęd karania, i tym, którzy wiele mówią o sprawiedliwości; „dobrym i sprawiedliwym” brakuje tylko władzy, by stać się faryzeuszami.

Czytaj w książce →
Nie mylić go z nimiXXIX. O tarantulach
Przyjaciele moi, ani pomieszany z innymi, ani uchodzić za kogo innego nie pragnę. Bywają i tacy, co głoszą mą naukę o życiu: lecz są zarazem kaznodziejami równości i tarantul. A że k'woli życia przemawiają, aczkolwiek,…

Zaratustra nie chce być pomieszany z tarantulami, które ze swych nor głoszą jego naukę o życiu. Mówi, że czynią to tylko, by dokuczyć tym, którzy mają władzę, i że niegdyś były zaprzańcami życia i podpalaczami stosów kacerskich.

Czytaj w książce →
I patrzcież mi, przyjaciele! Tu oto, gdzie tarantuli nora, wznoszą się ku górze ruiny starej świątyni, — spojrzyjcież mi tylko rozjaśnionymi oczy! Zaprawdę, kto tu niegdyś myśli swoje w kamieniu spiętrzył, ten życia…

Obok nory wznoszą się ruiny starej świątyni, której łuki i sklepienia światłem i cieniem prą przeciw sobie. Zaratustra odczytuje to jako przenośnię walki i nierówności w pięknie i prosi przyjaciół, by byli sobie wrogami w ten sam sposób.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, zamiecią ani wichurą Zaratustra nie jest; a jeśli tancerzem bywa, przenigdy być nie chce tarantul tancerzem! —

Tarantula kąsa Zaratustrę w palec, uważając, że nie powinien darmo śpiewać o wrogości. Prosi przyjaciół, by przywiązali go do kolumny; woli być słupnikiem niż wirem zemsty.

Czytaj w książce →
Pewnego wieczoru szedł Zaratustra wraz z uczniami poprzez las, a gdy zboczył z drogi w poszukiwaniu źródła, ujrzał się nagle na zielonej polanie otoczonej zacisznie drzewami i zaroślą. Na murawie tańcowały dziewczęta,…

Zaratustra z uczniami znajduje na polanie tańczące dziewczęta. Mówi im, by nie przerywały tańca, bo nie jest wrogiem dziewcząt, i zapowiada pieśń szyderczą na ducha ciężkości.

Czytaj w książce →
Wieczorny smutek po tańcuXXXII. Pieśń taneczna
Tako śpiewał Zaratustra. Lecz gdy taniec się skończył i dziewczęta się rozeszły, nawiedził go smutek. „Słońce dawno już zaszło — rzekł wreszcie — rośną stała się łąka, a z lasów chłodem powiało. Coś nieznanego jest…

Gdy taniec się kończy i dziewczęta się rozchodzą, Zaratustrę nawiedza smutek, bo zapada wieczór. Pyta, czy nie jest szaleństwem żyć jeszcze, i prosi przyjaciół, by wybaczyli mu zasępienie.

Czytaj w książce →
— Od czasu gdym ciało lepiej poznał, — mówił Zaratustra do jednego z uczni swoich, — jest mi duch już tylko niejako duchem; zaś wszystko „nieznikome” — przenośnią jest tylko. — Słyszałem już raz o tym — odparł uczeń; —…

Zaratustra mówi, że duch i wszystko „nieznikome” są tylko przenośniami. Uczeń pyta, dlaczego mówił, że poeci kłamią za wiele. Zaratustra odmawia podania powodów, przyznaje, że sam jest poetą, i odrzuca wiarę ucznia w niego.

Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra te słowa wyrzekł, żachnął się nań uczeń, wszakże się nie odzywał. Milczał też i Zaratustra; zaś oczy jego obróciły się ku wnętrzu, jak gdyby w odległe patrzały dale. Wreszcie westchnął i zaczerpnął…

Po chwili milczenia Zaratustra mówi, że jest w nim coś, co jest z jutra. Poetów uważa za powierzchownych, skłonnych do rozpusty i znudzenia, i za nieczystych mieszaczy.

Czytaj w książce →
Zaprawdę, rzekł do swych uczniów, niewiele brakuje, a nastanie ów długi zmrok. Och, jakże tu uratować me światło! Aby się ono nie zdusiło w tym zasmętnieniu! Odległym wszak winno światom świecić i nocom jak najdalszym!…

Zaratustra lęka się, że długi zmrok zdusi jego światło. Przez trzy dni nie je, nie pije i nie mówi, po czym zapada w sen, a uczniowie czuwają. Budzi się i przemawia jakby z wielkiej dali.

Czytaj w książce →
„Posłuchajcież, przyjaciele, snu, który mi się przyśnił i pomóżcież odgadnąć jego znaczenie! Zagadką jest mi jeszcze ten sen; znaczenie jego tkwi w nim ukryte lub polatuje ponad nim na wolnych skrzydłach. Wszelkiego…

Zaratustra opowiada swój sen: jako stróż nocy w zamczysku śmierci na górze otwiera skrzypiące wrota zardzewiałymi kluczami. Ryczący wicher rzuca mu czarną trumnę, która pęka, wyrzucając śmiejące się maszkary, a własny krzyk go budzi.

Czytaj w książce →
Tako opowiedział Zaratustra swój sen i zamilkł potem: gdyż nie wiedział, jako ma sobie wykładać to widzenie senne. Lecz uczeń, którego najbardziej miłował, powstał szybko, schwycił rękę Zaratustry i rzekł: „Twe życie, o…

Uczeń mówi, że Zaratustra sam jest wichrem i trumną, orędownikiem życia, którego śmiech rozbije grobowce. Wrogowie byli tylko jego snem i zbudzą się, by przyjść do niego.

Czytaj w książce →
Tako mówił uczeń: zaś wszyscy inni cisnęli się do Zaratustry, chwytali jego ręce, pragnąc go namówić, aby porzucił łoże, zaniechał posępnicy i powrócił do nich. Zaratustra siedział jednak wyprostowany na łożu i…

Uczniowie podnoszą Zaratustrę; dochodzi do siebie i każe podać dobrą wieczerzę jako pokutę za niedobre sny. Mówi, że wróżbiarz będzie jadł u jego boku i że wskaże mu morze, w którym zatonąć można, po czym długo patrzy na wykładacza snu i kręci głową.

Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra tak oto odparł garbusowi oraz tym wszystkim, których on był głosem i orędownikiem, zwrócił się pełen głębokiej goryczy do uczniów swoich i rzekł: „Zaprawdę, przyjaciele moi, obracam ja się między ludźmi…

Zwracając się do uczniów, Zaratustra mówi, że obraca się między ludźmi jak pośród ułomków i członków na pobojowisku. Żyje tylko jako jasnowidz przyszłości, który składa ułomki w jedność i wyzwala przypadek.

Czytaj w książce →
Wola — tako zwie się oswobodziciel i zwiastun radosny: tako i ja was pouczam, przyjaciele moi! Douczcież się wszakże i tego jeszcze: wola sama jest jeszcze więźniem. Chęć oswobadza: lecz jakże się to zwie, co nawet i…

Wola jest oswobodzicielem, lecz zakuwa ją w kajdany „to było”, kamień, którego nie zdoła potoczyć. Z gniewu dręczy wszystko, co cierpieć może, i to jest właśnie zemsta.

Czytaj w książce →
Kara i pieśń obłęduXLII. O wyzwoleniu
*Duch zemsty*: przyjaciele moi, to było dotychczas najlepszym zastanowieniem się człowieka; a gdzie cierpienie było, tam kara zawsze być musiała. »Kara«, tym słowem przezwała zemsta samą siebie: słowem kłamliwym udaje…

Duch zemsty czyni z cierpienia karę, a z całego życia pokutę. Obłęd głosi następnie, że wszystko musi zaniknąć i że jedynym wyjściem jest, by chcenie stało się niechceniem.

Czytaj w książce →
Wola twórcza i chcenie wsteczXLII. O wyzwoleniu
Odwodziłem was od tych starych baśni, gdym uczył: »wola jest twórcą«. Wszelkie »to było« jest ułomkiem, zagadką, okrutnym przypadkiem, póki twórcza wola na to nie powie: »lecz tak ja właśnie chciałam!« — aż póki twórcza…

Zaratustra przeciwstawia baśniową pieśń obłędu swej nauce, że wola jest twórcą. Pyta, czy wola oduczyła się już zemsty i czy ktoś nauczył ją chcieć wstecz.

Czytaj w książce →
— Lecz w tym miejscu przerwał Zaratustra nagle swą mowę, czyniąc wrażenie człowieka, którego ostateczne przerażenie ogarnia. Przestraszonymi oczyma wodził po uczniach swoich, a oczy te przebijały jak strzały ich myśli…

Zaratustra przerywa w przerażeniu, po czym śmieje się i mówi, że milczenie jest trudne, osobliwie dla gaduły. Garbus pyta, czemu mówi inaczej do uczniów, a Zaratustra odpowiada, że z koszlawym wolno i koszlawo pogadać.

Czytaj w książce →
Urwa i pierwsza roztropnośćXLIII. O roztropności ludzkiej
Nie wyż: urwa jest rzeczą straszną! Urwa, gdzie spojrzenie w dół zapada, a ręka *wzwyż* chwyta. Zawrót wówczas serce ogarnia od tej podwójnej jego chęci. Och, przyjaciele, odgadujecież serca mego wolę podwójną? Tym jest…

Zaratustra mówi, że straszna jest nie wyż, lecz urwa, bo jego spojrzenie pada wzwyż, a dłoń chwyta się głębi. Skuwa się kajdanami z człowiekiem i pozwala się oszukiwać, aby jego dłoń nie straciła wiary w mocne oparcie.

Czytaj w książce →
Cóż to się ze mną stało, przyjaciele? Patrzcie, jakem jest wzburzony, gdzieś przed się party, niewolnie uległy, gotów do odejścia, — och, do odejścia od *was*! Niestety, raz jeszcze musi Zaratustra do swej powracać…

Zaratustra mówi przyjaciołom, że wbrew woli odpędza go gniewna pani, jego najcichsza godzina, i obiecuje opowiedzieć im wszystko.

Czytaj w książce →
Płacze i odchodzi nocąXLIV. W najcichszą godzinę
— Otoście wszystko słyszeli, i czemu do samotni iść muszę. Niczegom przed wami, przyjaciele, nie zataił. Więc i to usłyszeliście ode mnie, *którym* jest przed wszystkimi ludźmi najskrytszy — i nim pozostać pragnący.…

Zaratustra mówi, że niczego nie zataił, i nazywa siebie najskrytszym z ludzi. Płacze głośno, nikt nie umie go ukoić, a nocą odchodzi samotny.

Czytaj w książce →
Tworzyć i doświadczać swe dzieciXLVII. O szczęśliwości wbrew woli
Towarzyszy szukał niegdyś twórca i dzieci *swej* nadziei: i oto tego się wreszcie doszukał, że ich nigdzie znaleźć nie zdoła, chyba że ich wprzódy sam potworzy. I tak oto jestem w połowie dzieła swego: od dzieci moich…

Jego dzieci są drzewami w jego ogrodzie; pewnego dnia każde z nich postawi samotnie nad morzem, by uczyło się samotności i przekory. Dlatego unika swego szczęścia i wystawia się na niedolę, by poddać się ostatecznej próbie.

Czytaj w książce →
Nowe szlachectwo patrzy ku krainie dzieciLVI. O starych i nowych tablicach
Tym jest me współczucie dla wszelkiej przeszłości, iż oto widzę: na pastwę oddana jest ona, — na pastwę łaski, ducha i urojeń pokoleń następnych, które wszystko „co było” na most swój przeinaczają! Wielki, przemocny…

Zaratustra współczuje przeszłości, którą każde pokolenie przeinacza na swój most, i wzywa do wielu szlachetnych. Namaszcza swych braci na szlachectwo, które patrzy przed się, ku krainie dzieci, a nie wstecz ku przodkom czy dworom.

Czytaj w książce →
Wywiezieni na pełne morzeLVI. O starych i nowych tablicach
Pierzchacie przede mną? Jesteście przerażeni? Drżycie przed tym słowem? O, bracia moi, gdym was wzywał, abyście złamali dobrych i ich tablice: wówczas dopiero wywiozłem ja człowieka na jego pełne morze. I oto teraz…

Bracia pierzchają przed jego słowem, lecz Zaratustra mówi, że dopiero teraz wywiózł człowieka na jego pełne morze. Wzywa ich, by byli dzielnymi żeglarzami, którzy sterują ku krainie dzieci.

Czytaj w książce →