Fragmenty: 6
Za daleko wybiegłem w przyszłość: dreszcz zgrozy mnie przejął. Bo kiedym się obejrzał, oto czas tylko był jedynym moim współcześnikiem! Pierzchnąłem czym prędzej wstecz, w czasy ojczyste i z coraz to większym…
Zaratustra mówi, że za daleko wybiegł w przyszłość i przejął go dreszcz zgrozy. Pierzchnął wstecz, do krainy oświaty, przybył z tęsknotą i przyłapał się na śmiechu z ujrzanej pstrokacizny.
Czytaj w książce →
Pięćdziesięcioma kleksami pomazani na twarzy i członkach: takich ujrzałem was ze szczerym zdumieniem, współcześni moi! I pięćdziesiąt luster wokół was, co te pstre plamy powtarzają bez końca i schlebiają wam nimi!…
Opisuje współczesnych jako pomazanych pięćdziesięcioma kleksami i otoczonych pochlebnymi lustrami. Ich twarze są ich maskami, a spoza ich gestów wyzierają wszystkie czasy i ludy. Bez farb pozostałby tylko strach na wróble, a on uciekł, ujrzawszy nagi szkielet.
Czytaj w książce →
To, tak, to jest goryczą trzewi moich, że — nagich czy odzianych — znieść was nie mogę, współcześni moi! Cała tajemnicza groza przyszłości, i to wszystko, co kiedykolwiek trwożyło ptaki zabłąkane w polotach, jest…
Nie znosi ich ani nagich, ani odzianych i mówi, że niepokojąca przyszłość jest bardziej przytulna niż ich „rzeczywistość”. Twierdzą, że są rzeczywiści i bez wiary, a są obrazami wszystkiego, w co kiedykolwiek wierzono, i tak zaprzeczają samej wierze. Bezpłodni, nie mają wiary, i są jak uchylone wrota, przy których czekają grabarze.
Czytaj w książce →
Jesteście żywym zaprzeczeniem samej wiary i torturowym kołem dla wszelkich myśli. *Niewiarogodni*! tako zwę was, wy rzeczywiści!
Zaratustra nazywa rzeczywistych niewiarogodnymi, bo zaprzeczają samej wierze.
Czytaj w książce →
O, gdy tak na was patrzę, wy, jałowi, na tę nędzę żeber waszych! A niejeden z was wejrzał zapewne nieraz już na tę nędzę swoją. I rzekł do siebie: „zapewne jakiś bóg zabrał mi coś tajemnie podczas snu mego. Zaprawdę,…
Szydzi z nędzy ich żeber i ze skargi, że jakiś bóg coś im ukradł, jak w opowieści o stworzeniu Ewy. Śmieje się z ich zdumień nad sobą i mówi, że żuki, które osiądą na jego węzełku, nie uczynią go cięższym.
Czytaj w książce →
O, dokądże dążyć mi jeszcze, dokąd się wspinać z tęsknotą swoją? Z gór wszystkich, ze szczytów wszelkich, spozieram na ziemie ojczyste i macierzyste. Ale ojczyzny nie znalazłem nigdzie. Przechodniem jestem w każdym…
Zaratustra z każdej góry wypatruje ojczyzny, lecz nie znajduje jej nigdzie, a współcześni są mu obcy. Kocha tylko ziemię swych dzieci na najdalszych morzach. Na dzieciach chce naprawić to, że jest dzieckiem swych ojców.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że rozdział „O krainie cywilizacji” streszcza atak Nietzschego na uczonych jego czasów jako jałowych, bo w nic nie wierzą, a jego ostatnie wersety wyjaśniają jego altruizm: odrzuca chrześcijańską litość i miłość bliźniego zarówno jako zwyrodniałe wartości niewolnicze, jak i dlatego, że może kochać jedynie ziemię swoich dzieci, odkupując w dzieciach błędy ojców.