scena W południe
Zaratustra śpi pod winoroślą w doskonałe południe; świat stał się doskonały.
Fragmenty: 5
— Śpieszył więc Zaratustra i śpieszył coraz dalej, i nie spotykał już nikogo, i był sam jeden, i raz wraz myślą do siebie powracał, i rozkoszował się samotnością, i chłonął ją, i rozmyślał o wielu dobrych rzeczach, —…
Biegnąc samotnie, Zaratustra mija stare drzewo oplecione winnym krzewem, ciężkim od gron. Chce zerwać grono, lecz woli zlec i zasnąć, z oczyma wciąż otwartymi na drzewo.
Czytaj w książce →
„Cicho! Cicho! Czyż nie doskonałym stał się właśnie świat? Cóż to ze mną dzieje się? Jak pieściwe wiatru tchnienie po taflowej morza toni tańczy niewidzialnie, lekko, jak puch zwinnie: tak oto — sen po mnie pląsa. Oka…
Zasypiając, Zaratustra mówi do swego serca o śnie, który lekko po nim pląsa, a duszę zostawia w jawie. Porównuje się do nawy w cichej zatoce i każe duszy milczeć, gdy południe pije kroplę złotego szczęścia.
Czytaj w książce →
Owóż to najmniejsze, to najcichsze, to najlżejsze, jaszczurki jednej szmer, jedno tchnienie, jeden mig, oka jedno mgnienie: — *mało*, oto przymiot *najlepszego* szczęścia. Cicho!
Zaratustra odwołuje swe dawne powiedzenie, że do szczęścia mało potrzeba, nazywając je bluźnierstwem. Teraz widzi, że najlepsze szczęście składa się z rzeczy najcichszych i najlżejszych.
Czytaj w książce →
— Cóż się dzieje ze mną: bacz! Czyż nie pierzchnął czas? Czy nie spadam ja? Czy nie spadłem — bacz! w studnię wieczności? — Cóż się dzieje ze mną? Cicho! Razi mnie — o biada — w serce? W serce mnie uraża! O złam się,…
Czas zdaje się pierzchać, a Zaratustra czuje, że spadł w wieczność, ugodzony w serce. Goni umykającą złotą obręcz, potem każe nogom i sercu wstawać, lecz dusza broni się i znów zapada w sen.
Czytaj w książce →
„Wstawaj — rzekł Zaratustra — ty złodziejko mała, mitrężąca dzienny czas! Jakże to? Jeszcze ciągle przeciągać się chcesz, ciągle ziewać, wzdychać i w głębokie studnie padać? Kimże jesteś! O duszo ma!” (i tu przeraził…
Zaratustra budzi się, przestraszony promieniem słońca na twarzy. Pyta niebo, kiedy spije z powrotem jego przedziwną duszę, po czym wstaje jak z upojenia i widzi, że spał tylko krótko.
Czytaj w książce →