Nie bądźcie cnotliwi ponad własne siły! I nie wymagajcie od siebie niczego nad podobieństwo!
Chodźcie tymi śladami, którymi już cnota waszych ojców chadzała! Jakże to chcecie wysoko się wspiąć, gdy cnota ojców waszych z wami się nie wspina?
Kto z rodu swego pierwszym być chce, niech baczy, aby się nie stał ostatnim! A w czym nałogi ojców waszych tkwiły, świętymi w tym być nie pragnijcie!
Czyi ojcowie zabawiali się kobietami, tęgim winem i łowami na dziki: jakżeby ten mógł czystoty od siebie wymagać?
Szaleństwem byłoby to! Zaprawdę, wiele, zda mi się, czyni już taki, gdy jest mężem jednej, dwóch lub trzech kobiet.
I choćby klasztory ustanawiał i ponad drzwiami swymi wypisywał: „droga do świętości”, — rzekłbym mimo to: po co! wszak to nowe tylko szaleństwo!
Ustanowił on sam dla siebie więzienie i ucieczkę: niech mu służą! Lecz nie wierzę ja w to.
W samotności wyrasta, co człowiek w nią wniesie, nawet bydlę wewnętrzne. Tym sposobem odradza się samotność wielu ludziom.
Czyż bywało coś niechlujniejszego na świecie ponad świętych pustelników? Wokół nich rozpasywał się nie tylko diabeł — lecz i świnia.
Co mówili krytycy
Mencken dowodzi, że nadczłowiek będzie doskonały ciałem i umysłem, będzie rozkoszował się walką, mówił „tak” przyjemnościom i niedolom życia, będzie wzgardliwy, bezlitosny i wolny od lęku przed bogami i prawami, nie będzie nic winien bliźnim i poświęci się tylko dla nienarodzonych pokoleń; będzie odróżniał instynkt od namiętności i wyrzekał się z celowości, co mają pokazywać słowa Zaratustry do braci i do ludzi wyższych.