Z tymi słowy zwrócił się Zaratustra do odejścia. Wówczas rzecze wróżbiarz: „O Zaratustro, jesteś przebiegły!
Wiem ja wszak: chcesz się mnie pozbyć! Raczej w lasy uciekniesz i złe zwierzęta tropić zechcesz!
Lecz na cóż ci się to zda? Wieczorem ujrzysz mnie ponownie; w twej własnej jaskini siedzieć będę, cierpliwy i ciężki jak kłoda, — na ciebie tak oczekiwać będę!”
„Niechże i tak będzie! — odparł Zaratustra na odchodnym: co zaś w jaskini mego jest, należy i do ciebie, gościa mego!
A gdybyś tam i miodu nieco znalazł, śmiało! zliżże go, mrukliwy ty niedźwiedziu, i osłódź duszę swoją! Chcę, byśmy wieczorem dobrej byli myśli,
— dobrej myśli i uradowani tym, że skończył się ten dzień! Zaś ty będziesz mi tańczył do mych pieśni jako niedźwiedź mój tańczący.
Nie wierzysz temu? Głową kiwasz? Hejże! Hej! Stary niedźwiedziu! Wszakże i ja jestem — wróżbiarzem”. —
Tako rzecze Zaratustra.
Co mówili krytycy
Ludovici utożsamia wróżbiarza z rozdziału „Krzyk trwogi” z Schopenhauerem, którego pesymistyczna etyka stawia litość najwyżej, i odczytuje tę scenę jako kuszenie Nietzschego przez Schopenhauera do ostatniego grzechu poprzez jego najgłębsze uczucie, współczucie dla ludzi wyższych.
Ludovici utożsamia wróżbiarza z rozdziału „Krzyk trwogi” z Schopenhauerem, którego pesymistyczna etyka stawia litość najwyżej, i odczytuje tę scenę jako kuszenie Nietzschego przez Schopenhauera do ostatniego grzechu poprzez jego najgłębsze uczucie, współczucie dla ludzi wyższych.