Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część trzecia · XLVI. O widmie i zagadce

Brama „chwila” i wieczny powrót

Czytaj w książce →
2

„Stój! karle! — rzekłem. — Ja! Albo ty! Jam silniejszy z nas dwóch —: ty nie znasz mej myśli przepaścistej! *Jej* byś udźwignąć nie zdołał! —

Wówczas stało się coś, co mnie lżejszym uczyniło: zeskoczył mi z ramion karzeł ciekawy! I przykucnął na kamieniu tuż przede mną. Gościniec wiódł właśnie pod bramę w tym miejscu, gdzieśmy się zatrzymali.

„Spojrzyj, karle, na ten gościniec pod bramą! — mówię do niego: dwa oblicza ma on w tym miejscu. Dwie drogi zbiegają się tutaj: nikt jeszcze dróg tych do końca nie zeszedł.

Ta długa droga wstecz: po wieczność ciągnie się ona. Owa zaś droga przed się — to druga jest wieczność.

Przeczą sobie te drogi; zderzają się one ze sobą głowami: — i tu oto przy tej bramie zbiegają się ze sobą. Imię podbramia stoi oto wypisane: „chwila”.

Lecz gdyby ktoś jedną z tych dróg poszedł dalej, jeszcze dalej i wciąż jeszcze dalej: sądzisz, karle, że te drogi wiecznie sobie przeczą? —

„Wszystko proste kłamie — odparł karzeł wzgardliwie. — Wszelka prawda jest krzywa, czas nawet jest kołem”.

„Ty duchu ciężkości! — odparłem gniewnie, — nie ułatwiajże sobie zbytnio! Albo cię tu pozostawię, gdzie utkwiłeś, kuternogo! — a zaniosłem cię wszak wysoko!

Spojrzyj — mówię dalej — na tę chwilę! Od tego podbramia chwili bieży długa wieczna droga wstecz: poza nami leży wieczność.

Nie przebiegłoż wszystko, co z rzeczy wielkich biec tylko *zdoła* już raz tą drogą? Nie musiałoż wszystko, co pośród rzeczy wszelkich stać się *może*, już raz się stawać, dokonywać, przebiegać?

A skoro wszystko już było: co sądzisz, karle, o tej oto chwili? Czyż to podbramie — nie było już raz niegdyś?

I czy rzeczy wszelkie nie są tym ładem ze sobą zwikłane, że ta oto chwila *wszystkie* przyszłe rzeczy za sobą wlecze? A więc — — i samą siebie na domiar?

Gdyż co z rzeczy wszelkich biec *może*: i tę długą drogę, przed się wiodącą, raz jeszcze przebiec *musi*!

I ten pająk powolny, co w świetle księżycowym pełza, i ta poświata księżycowa, i ja, i ty na gościńcu pod bramą zaszeptani obaj, o rzeczach wiecznych zaszeptani, — czyż my wszyscy nie musieliśmy już niegdyś tu oto być?

— i czyż nie musieliśmy powrócić, — tą oto drogą wciąż na nowo biec, aby tamtą długą, okrutną drogą — wiecznie na nowo powracać?” —

Zaratustra strąca karła i pokazuje mu bramę zwaną „chwila”, gdzie zbiegają się dwie wieczne drogi. Dowodzi, że wszystkie rzeczy, także pająk, światło księżyca i oni dwaj, muszą wiecznie powracać.

Komentarze do tego fragmentu

Co mówili krytycy

Duch ciężkości jako nieczyste sumienieAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że duch ciężkości, karzeł, którego Zaratustra dźwiga i któremu się przeciwstawia, oznacza poczucie winy i grzechu, jakie wartości chrześcijańskie i żydowskie zaszczepiły w instynktach ludzi, i że Nietzsche może potwierdzić powrót życia dopiero wtedy, gdy zrzuci tego karła, ogłaszając tę naukę na przekór niemu.

Powrót jako śmiałe przypuszczenieAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909ocena

Ludovici przyznaje, że wiele można powiedzieć na rzecz hipotezy wiecznego powrotu, ale uważa ją za bardzo śmiałe przypuszczenie i wątpi, czy Nietzsche kiedykolwiek należycie ocenił jej wpływ jako dogmatu na umysły ludzi.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Definicja ducha ciężkościAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici określa Nietzscheańskiego „ducha ciężkości” jako przytłaczające, paraliżujące poczucie winy i grzechu.

Pasterz jako człowiek nowoczesnyAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici odczytuje pasterza jako człowieka dzisiejszego, dławiącego węża jako paraliżujące wartości społeczne zagrażające ludzkości, a „Gryź!” jako wołanie Nietzschego do ludzkości, by zmieniła swoje wartości, zanim będzie za późno.