Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część druga · XXXIII. Pieśń grobowa

Litania zawiedzionych nadziei i uciszonego tańca

Czytaj w książce →

Tymi słowy mówiła raz w dobrą godzinę ma czystość: „boskimi niechaj mi będą wszystkie istoty”.

Wówczas opadliście mnie brudnymi upiory; och, dokądże pierzchła owa dobra godzina!

„Dnie wszystkie niech mi uświęcone będą” — mawiała niegdyś mądrość mej młodości: zaprawdę, radosnej mądrości to mowa!

Lecz wówczas ukradliście mi, wrogowie, me noce, aby je zaprzedać bezsennej męce: och, dokądże pierzchła owa mądrość radosna?

Pożądliwie wyglądałem niegdyś z ptasich polotów znaków szczęścia na niebie wróżebnych: wonczas wywiedliście mi w poprzek drogi potwora — sowę ohydną. Och, dokądże pierzchło me tkliwe pragnienie?

Ofiarowałem się niegdyś wyrzec wszelkiego wstrętu: i oto zamieniliście mych bliskich i najbliższych we wrzody ropne. Och, dokądże pierzchła najszlachetniejsza ma obiata?

Jako ślepiec szedłem niegdyś błogosławionymi drogi: wonczas rzucaliście plugastwa ślepemu na drogę: i oto obmierził sobie stare ścieżki ślepca.

A gdym najcięższą rzecz czynił i swych przemożeń zwycięstwa święcił: zdziałaliście tako, iż ci, których miłowałem, zawodzić jęli, iż im to sprawiam ja ból najdokuczliwszy.

Zaprawdę, takimi były zawsze zdziaływania wasze: zatruwaliście mi żółcią me najlepsze miody i pilność mych pszczół najskrzętniejszych.

Memu miłosierdziu nasyłaliście zawsze najbezczelniejszych żebraków; wokół mej litości czyniliście zawsze natłok nieuleczalnie bezwstydnych. I tako okaleczyliście mą cnotę na jej własnej wierze.

A gdym swą największą świętość na ofiarę złożył, wasza „pobożność” dołożyła czym prędzej swych tłustych datków: tak, że w wyparach waszych tłuszczy zdusiła się ma żertwa najświętsza.

I zatańczyć chciałem niegdyś, jakom nigdy jeszcze nie tańcował: poprzez wszystkie nieba w tan pójść chciałem. Wówczas podmówiliście najdroższego mi śpiewaka.

I oto wszczął pieśń ohydną, zahuczała mi ona w uszach jako głuchy róg!

Śpiewaku morderczy! złośliwości narzędzie! ty najniewinniejszy! Otom stał już w pogotowiu do najlepszego tańca: zamordowałeś nutą swoją me zachwytliwe natchnienie!

W tańcu tylko wypowiadać potrafię najwyższych rzeczy przenośnie: — i oto ma najwyższa nadzieja utkwiła niewypowiedziana w członkach mych!

Niewypowiedziana i niewyzwolona pozostała ma najwyższa nadzieja! A zmarły mi wszystkie oblicza i ukojenia młodości!

Wspomina każde młodzieńcze ślubowanie czystości, radosnej mądrości i miłosierdzia oraz to, jak wrogowie je zatruli. Nasyłali upiory, ohydną sowę, żebraków i tłustsze ofiary, a wreszcie uwiedli jego śpiewaka, tak że najwyższy jego taniec pozostał niewypowiedziany w członkach.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Nie od Zaratustry należy zaczynaćAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że Zaratustry, choć jest to opus magnum Nietzschego, nie należy czytać jako pierwszego: wiele rozdziałów jest niemal pozbawionych sensu bez znajomości życia i przyjaźni Nietzschego, a jego poglądy filozoficzne najlepiej objaśniają inne dzieła, które sam uważał za przygotowanie do tej książki.