„Jakże ubogi jest człowiek! myślał w swym sercu, jakże szpetny, bełkotliwy i jakże pełen ukrytego wstydu!
Powiadają mi, że człowiek samego siebie kocha: och, jakże wielka musi być ta miłość siebie! Ileż wzgardy ma ona przeciw sobie!
I tamten kochał też siebie, zarówno jak i nienawidził się, — wielkim miłośnikiem jest mi on i wielkim gardzicielem.
Nie spotkałem nikogo, kto by głębiej gardził sobą: i to jest wyżyną. Biada, byłżeby to ów wyższy człowiek, którego krzyk słyszałem?
Kocham wielkich gardzicieli. Człowiek jest czymś, co przezwyciężonym być winno”. — —
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje najszpetniejszego człowieka jako zabójcę Boga z ateizmu wielkiego, brzydkiego człowieka, który czci piękno: przed litością wszechwiedzącego Boga, pozbawioną wstydu i czci, nie można było się uchylić, więc Bóg nie mógł istnieć; Zaratustra czci jego pogardę dla siebie jako znamię wielkiego wzgardziciela.