— Jak o tym poucza oczywistość — wpadł mu Zaratustra w słowa; gdyż krew ociekała wciąż jeszcze z nagiego ramienia człowieka sumiennego. Dziesięć pijawek wpiło się weń.
O, człeku ty dziwaczny, jakże wiele poucza mnie ta oto oczywistość: mianowicie ty sam! A nie wszystko może wolno by mi było wlać w twe uszy surowe!
Tak więc, — rozstańmy się! Wszakże bym rad ujrzał cię raz jeszcze. Tędy górą wiedzie droga do mej jaskini: chcę, byś dzisiejszej nocy gościem był moim!
Rad bym i ciału twemu wynagrodzić, że Zaratustra nogą cię nadeptał: i o tym myślę. Teraz wszakże wołanie na ratunek przynagla mnie, abym cię opuścił.
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje sumiennego z ducha jako uczciwego naukowego specjalistę, takiego jak Darwin, który opanowuje piędź wiedzy i jest w niej rygorystyczny, a poza nią ślepy; to człowiek wyższy, którego Zaratustra szanuje.