Oto siedzę tu i czekam, wokół mnie stare połamane tablice, zarówno jak i nowe na poły zapisane. Kiedyż godzina ma nadejdzie?
— godzina mego znijścia i zajścia: gdyż raz jeszcze chcę ja do ludzi zejść.
Czekam tedy: gdyż wprzódy znak zwiastować mi musi, że *moja* to godzina, — lew nadejść winien uśmiechnięty w chmarze gołębiej.
Tymczasem jak ktoś, co czas ma jeszcze, mówię z samym sobą. Nikt mi nic nowego nie opowiada: opowiem więc siebie sobie samemu. —
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że największe niebezpieczeństwo Zaratustry wśród ludzi tkwiło w pobłażliwości i litości, które nauczyły go kłamać wśród dobrych, i że wraca on w wolne górskie powietrze, by siedzieć wśród potrzaskanych i do połowy zapisanych tablic, czekając godziny, gdy lew przyjdzie z gołębiami.