I czegóżem ja bardziej nienawidził ponad rozwłóczone chmury i wszystko, co ciebie plami? I swą nienawiść nienawidziłem ponadto, iże ona ciebie kalała!
Dla tych rozwłóczonych chmur złobym ja pełen, dla tych pełzających kotów drapieżnych: mnie i tobie kradną one nasze wspólne, olbrzymie, nieogarnięte „tak”! i „amen”!
Dla tych pośredników i mątw pełni jesteśmy złoby, dla tych chmur rozwłóczonych: dla owych połowicznych, co ani błogosławić, ani kląć nie potrafią.
Raczej pod zamkniętym niebem w beczce tkwić, raczej bez nieba na dnie przepaści trwać, niźli ciebie, świetlany niebios stropie, rozwłóczonymi chmury zbrukanym widzieć!
Po tylekroć brała mnie ochota złotym zygzakiem błyskawicy przygwoździć je do nieba, aby, jako piorun, na ich kałdunach, niby na kotłach, zabębnić: —
— tym gniewem mściwy pałkierz, że mi twe tak! i twoje amen! kradną — niebios ty stropie ponade mną przeczysty! Świetlany! Światła ty przepaści! — że mi me tak! i moje amen! zrabować chcą.
Bo ścierpię ja raczej łoskoty, gromy i wszystkie klątwy nawałnicy, niźli ten przebiegły, wątpiący spokój kotów; a i pośród ludzi najserdeczniej nienawidzę wszystkich lekko stąpających, połowicznych i wątpiących: te ociągające się rozwłóczone chmury.
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że psychologicznym problemem tego typu jest to, jak ten, kto mówi i czyni „nie” wobec wszystkiego, co dotąd potwierdzano, dźwiga najcięższe przeznaczenie i myśli najbardziej otchłanne myśli, może mimo to być tancerzem, który nie znajduje zarzutu nawet wobec wiecznego powrotu istnienia, lecz sam staje się „ogromnym i nieograniczonym mówieniem Tak i Amen”; właśnie to jest idea Dionizosa.
Nietzsche twierdzi, że Zaratustra przemawia do swej duszy w dytyrambie, którego jest wynalazcą, przywołując „Przed wschodem słońca”, i przedstawia „Pieśń nocną” jako nieśmiertelną skargę tego, kogo nadmiar światła i mocy skazuje na to, by nigdy nie kochać.