Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien?
Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym się pierścieniem, pierwszym ruchem, świętego „tak” mówieniem.
O tak, do gry tworzenia, bracia moi, należy i święte „tak” nauczyć się wymawiać: *swojej* woli pożąda duch, *swój* świat odnajduje, kto się w świecie zatracił.
Co mówili krytycy
Mencken dowodzi, że Nietzsche nigdy nie dał określonego obrazu nadczłowieka i że komentatorzy, którzy biorą go za brutala, „jasnowłosą bestię”, mylą się, co pokazują trzy przemiany: wielbłąd to człowiek dźwigający moralność, lew to człowiek wyższy, który ją zrzuca i wyzwala wolę mocy, a dziecię, niewinne i idealnie przystosowane, to nadczłowiek.