Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część pierwsza · XIX. O ukąszeniu żmii

Sprawiedliwość jako miłość o oczach widzących

Czytaj w książce →

Nie znoszę waszej zimnej sprawiedliwości; z oczu sędziów waszych wyziera zawsze kat i jego zimne żelazo.

Powiedzcież mi, gdzież jest tu sprawiedliwość, która jest miłością o oczach widzących?

Wynajdźcież mi tę miłość, co nie tylko wszelką karę, lecz i wszelką winę podźwignie!

Wynajdźcież mi tę sprawiedliwość, co każdego uniewinni, wyjąwszy sprawującego sądy!

Chcecie i tego jeszcze posłuchać? Kto z głębi duszy sprawiedliwym być pragnie, u tego nawet kłamstwo staje się przychylnością dla ludzi.

Lecz jakże ja bym mógł być sprawiedliwym z głębi duszy! Jakżebym ja mógł oddać każdemu, co jest jego! Niechże mi to wystarcza: daję oto każdemu, co jest ze mnie.

Nie znosi zimnej sprawiedliwości sędziów, z których oczu wyziera kat. Domaga się miłości, która podźwignie wszelką winę, i sprawiedliwości, która uniewinni każdego prócz sędziego. Mówi, że nie może być sprawiedliwy z głębi duszy, i daje każdemu to, co jego.