Potem spojrzało życie w zamyśleniu poza siebie i rzekło cicho: „O, Zaratustro, tyś nie dość mi wierny!
Nie kochasz mnie wcale tak bardzo, jako mówisz; toć wiem, że o tym tylko myślisz, jak by mnie niebawem opuścić.
Jest jeden, prastary, ciężki, ogromnie ciężki dzwon-mruk: nocą bije głuchy jego pomruk wzwyż aż do twej jaskini: —
— gdy o północnej godzinie dzwon ten słyszysz, o tym myślisz między pierwszym a dwunastym uderzeniem —
— o tym myślisz, Zaratustro, och, ja wiem, że mnie niebawem opuścić chcesz!” —
„Tak jest, — odparłem z wahaniem, — ale wiesz także” — Szepnąłem jej coś na ucho, w tę puszystą, płową, uroczną matnię złotych jej włosów.
„Więc: ty *wiesz o tym*, Zaratustro? Tego nikt nie wie. — —”
Spojrzeliśmy na siebie, potem przenieśliśmy wzrok na zieloną łąkę, ponad którą biegł właśnie wieczór tchnieniem wilgotnym. I zapłakaliśmy oboje. — O, wówczas było mi życie stokroć droższe nad wszystką mądrość moją. —
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.