Gdy Zaratustra tak oto odparł garbusowi oraz tym wszystkim, których on był głosem i orędownikiem, zwrócił się pełen głębokiej goryczy do uczniów swoich i rzekł:
„Zaprawdę, przyjaciele moi, obracam ja się między ludźmi jak pośród ułomków i członków ludzkich!
To jest dla mego oka rzeczą najstraszniejszą, iż widzę człowieka podruzgotanego o porozpraszanych członkach niby na pobojowisku lub na podwórzu rzeźni.
A gdy się me oko umknie od »teraz« ku »niegdyś«, znajduje zawsze to samo: ułomki, członki i okrutne przypadki — ludzi nie widzi.
Owo »teraz« i »niegdyś« na ziemi, — och! przyjaciele moi — to jest *moje* brzemię, najdokuczliwsze; i żyć bym przecie nie zdołał, gdybym nie był jasnowidzem tego, co przyjść musi.
Wieszczący, chcący, tworzący, sam przyszłością i sam sobie mostem ku przyszłości — i niestety! również i kaleką przy tymże moście: oto czym jest Zaratustra.
I wy zagadywaliście nieraz samych siebie: »kimże jest Zaratustra? Czymże ma być on dla nas?« I dawaliście sobie, jako ja to czynię, w odpowiedzi — pytania.
Jestże on zwiastunem? Czy dokonawcą? Zdobywcą? Czy też dziedzicem? Jestże jesienią? Lemieszem? Lekarzem? Czy też ozdrowiałym?
Jestże on poetą? Czy też prawdomówcą? Wyzwolicielem? Czy też pogromcą? Jestże dobrym? — Złym?
Błąkam się między ludźmi jak pośród ułomków przyszłości: przyszłości, którą ja oglądam.
I tym są me sny i zabiegi, iż w jedność wymarzam i w jedność czynnie znoszę, co jest ułomkiem i zagadką i okrutnym przypadkiem.
Jakże bym ja zniósł, żem jest człowiekiem, gdyby człowiek nie był wieszczem i zagadek odgadywaczem, i wyzwolicielem przypadku!
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że tylko Dionizos cierpi tak jak w „Pieśni nocnej”, na którą odpowiedzią byłaby Ariadna, i że zadaniem życiowym Zaratustry, a zarazem jego własnym, jest mówienie „tak”, które usprawiedliwia i odkupuje wszystko, co minione, przytaczając ustęp o przetapianiu ułamków i przemienianiu każdego „tak było” w „tak chciałem”.