Lecz nie na to przyszedł Zaratustra, by tym łgarzom i błaznom powiadać: „I cóż *wy wiecie* o cnocie! I cóż wy o niej wiedzieć *możecie*!” —
Lecz obyście się starymi słowy znużyli, przyjaciele moi, słowy nabytymi od błaznów i łgarzy. Umęczcie się słowami: „nagroda”, „odwet”, „kara”, „zemsta w sprawiedliwości” —
Umęczcie się mówieniem „że ten postępek jest dobry, ponieważ jest niesamolubny”.
Och, przyjaciele moi! Że *wasza* samość tkwi w postępku, jak matka w dziecięciu: takimi niech będą *wasze* słowa o cnocie!
Zaprawdę, zabrałem wam setkę słów miłych i lube igraszki waszej cnoty; i oto dąsacie się na mnie jak dzieci.
Igrały oto nad morzem, — przyszła fala i porwała im igraszkę w głębie: płaczą tedy.
Lecz ta sama fala przyniesie im nowe igraszki i wyrzuci przed nimi nowe barwiste muszelki!
Pocieszą się wnet dzieci; podobnież i wy, przyjaciele moi, znajdziecie niebawem swe pocieszenia — i nowe barwiste muszelki! —