Razu pewnego Zaratustra dał znak uczniom swoim i rzekł tymi słowy:
„Kapłani tu są: aczkolwiek to wrogowie moi, mijajcie ich w ciszy, i niech spoczywa oręż wasz!
I między nimi są bohaterzy; wielu z nich cierpiało zanadto: — pragną przeto innym cierpienia przyczyniać.
Źli to wrogowie: nic mściwszego nad ich pokorę. I łatwo kala się ten, kto ich dotyka.
Lecz krwią spokrewniony jestem z nimi; i chcę mą krew nawet w nich uszanować”. —
Co mówili krytycy
Förster-Nietzsche dowodzi, że ideał nadczłowieka był obecny już w pismach Nietzschego z lat 1873–75 jako nadzieja wyhodowania wielkich jednostek, młodzieńczy pogląd, że cel ludzkości leży w jej najwyższych okazach; w Zaratustrze ideał ten zostaje przeniesiony w przyszłość i osnuty stawaniem się, ponad nawet Zbawiciela, skoro „nie było jeszcze nigdy nadczłowieka”.