„Jakiż to sen mnie tak przeraził, żem się aż oto zbudził? Nie zjawiłoż mi się dziecię, przystępujące do mnie ze zwierciadłem?
»O, Zaratustro — rzekło do mnie dziecię — przejrzyj się w zwierciadle!«
A gdym w owo lustro spojrzał, krzyknąłem z przerażenia i ścisnęło się serce moje: gdyż nie siebie tam ujrzałem, lecz diabła maszkarę i śmiech jego szyderczy.
Zaprawdę, aż nadto pojmuję tego snu przestrogę i znak: *nauka* moja jest w niebezpieczeństwie, zielsko za pszenicę się podaje!
Spotężnieli wrogowie moi i spotwornili obraz mej nauki tak, że najdrożsi moi wstydzić się muszą darów, którymi ich obdarowałem.
Straciłem przyjaciół mych; nastała godzina, abym szukał straconych! —
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje „Dziecię ze zwierciadłem” jako żal Nietzschego z powodu błędnych interpretacji jego pism i twierdzi, że rozdział sugeruje, iż twórcy nowych wartości najbardziej przeszkadza sam język, którego słowa noszą piętno wartości długo panujących w rasie; stąd niejasność oryginalnych myślicieli.