Fragmenty: 11
Tymczasem jeden gość za drugim wymykał się z jaskini w chłodną i zadumy pełną noc; Zaratustra zaś wiódł pod ramię najszpetniejszego człowieka, aby mu pokazać swe królestwo nocy, wielki krągły księżyc i srebrne siklawy…
Na dworze, w nocy, najszpetniejszy człowiek pyta, czy i oni nie powiedzieliby śmierci „Jeszcze raz!” przez wzgląd na Zaratustrę. Ludzie wyżsi tłoczą się, by uczcić Zaratustrę, a wróżbiarz tańczy.
Czytaj w książce →
„Byłoż więc to — życie?” — powiem kiedyś śmierci. „Hejże więc! Jeszcze raz!”
Najszpetniejszy człowiek mówi, że powita śmierć słowami: „Hejże więc! Jeszcze raz!”.
Czytaj w książce →
Zaratustra jednak podczas tych wydarzeń z najszpetniejszym człowiekiem stał jak pijany: wejrzenie jego przygasło, język bełkotał i słaniały się nogi. I któż by wówczas odgadnął, jakie myśli przemykały przez jego duszę?…
Zaratustra stoi jak pijany, potem coś słyszy i trzykrotnie każe wszystkim ucichnąć i słuchać. Rozlega się głos dzwonu, a on mówi: wyjdźmy w noc.
Czytaj w książce →
O, ludzie wyżsi, północ się zbliża; chcę wam coś na ucho rzec, jak ten stary dzwon, co mi nieraz w ucho szepcze, — — tak tajemnie, tak okrutnie, tak serdecznie, jak przemawia ten północy dzwon, co przeżył więcej, niż…
W tajemniczej, sennej mowie Zaratustra powtarza za dzwonem: świat śpi, godzina pyta, kto ma być panem ziemi, a groby mamroczą. Oznajmia, że świat jest głęboki.
Czytaj w książce →
Słodka lutni! Lutni słodka! Kocham ja twój ton, twój upojny ton kumaka! — z jak dalekich dziejów, z jak dalekich stron dziś nawiedza mnie twój ton? hen, z oddali, gdzie kochania cichy staw! Stary dzwonie, słodka lutni!…
Stary dzwon i lutnia mówią o dawnym bólu, który dojrzał jak jesienne grona. Upojne szczęście północy jest głębsze, niż dzień zdołałby wyczytać.
Czytaj w książce →
Puść mnie! puść! Nie tykaj mnie! Jam dla ciebie za czysty. Czyż nie doskonały stał się owo świat? Za czysta skóra ma dla dłoni twych dotknięcia. Puść mnie, głupi i prostacki, puść mnie, gnuśny dniu! Zali północ nie…
Zaratustra odpycha prostacki dzień i świat, mówiąc, że panami ziemi mają być najczystsi, dusze północne. Nazywa siebie lutnią północy, której nikt nie rozumie, i mówi, że rozkosz jest głębsza niż ból.
Czytaj w książce →
— swój ból przeżuwa we śnie ona, głęboka stara ta północ, a bardziej jeszcze rozkosz swą. Albowiem rozkosz już, gdzie głęboki ból: *nad ból rozkosz głębiej drga*.
Zaratustra stwierdza, że rozkosz jest głębsza niż ból.
Czytaj w książce →
rozkosz wszakże chce nie dzieci, nie dziedziców, — rozkosz chce siebie samej, chce wieczności, chce wrotu, chce „wszystkiego, co zawsze jednakie”.
Zwracając się do winnego krzewu, Zaratustra przeciwstawia cierpienie, które chce przejść na dziedziców i zniknąć, rozkoszy, która chce siebie samej i powrotu.
Czytaj w książce →
Czyście potwierdzali kiedykolwiek waszym „tak” jaką bądź rozkosz? O, przyjaciele moi, waszym potwierdzeniem rzekliście zarazem „tak” i na *wszelaki* ból. Wszystkie rzeczy spętane są ze sobą, splątane i zakochane w…
Zaratustra mówi, że północ jest zarazem południem, ból — rozkoszą, przekleństwo — błogosławieństwem. Dowodzi, że kto chciał, by jedna chwila powróciła, chciał, by powróciło wszystko.
Czytaj w książce →
Gdyż rozkosz wszelka chce wieczności rzeczy wszelkich, chce miodu, chce drożdży, chce upojnej północy, chce grobów, chce ukojenia łez nagrobnych, zorzy chce pozłocistej — — *czegóż* rozkosz bo nie pragnie! bardziej ona…
Rozkosz jest bogatsza i straszliwsza niż ból. Chce wszystkiego, nawet bólu i tego świata, a ludzie wyżsi muszą się nauczyć, że rozkosz chce głębokiej, głębokiej wieczności.
Czytaj w książce →
Nauczyliście się już pieśni mej? Odgadliście już, dokąd ona zmierza? Hejże! Hej! Ludzie wy wyżsi, śpiewajcież mi pieśń mą okrężną! Śpiewajcież mi tę pieśń, której imię „Jeszcze raz”, a treść „po wieki wieczne!” —…
Zaratustra prosi ludzi wyższych, by zaśpiewali jego pieśń okrężną, po czym podaje jej słowa: świat jest głęboki, rozkosz głębsza niż ból, a wszelka rozkosz chce wieczności.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.
Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.
Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.
Ludovici nie chce ustalać interpretacji pijanej pieśni, ale zauważa, że powrót pojawia się tu po raz ostatni: wszelka rozkosz pragnie powtórzenia, a człowiek, który widzi radosny sens istnienia, musi wołać „Jeszcze raz!” do całego swego życia, jak dziecko.
Ludovici nie chce ustalać interpretacji pijanej pieśni, ale zauważa, że powrót pojawia się tu po raz ostatni: wszelka rozkosz pragnie powtórzenia, a człowiek, który widzi radosny sens istnienia, musi wołać „Jeszcze raz!” do całego swego życia, jak dziecko.