Fragmenty: 3
— Nie odchodź, — rzekł wówczas pielgrzym, zwący siebie cieniem Zaratustry — pozostań z nami, — gdyż dawna głucha żałość gotowa nas znów ogarnąć. Już stary wiła swym najgorszym zadrwił z nas w najlepsze i spojrzyj tylko,…
Cień prosi Zaratustrę, by nie odchodził. Mówi, że pieśń czarownika, łzy papieża i udawany spokój królów pokazują, że dawny posępek wciąż się czai. Przypomina pieśń poobiednią, którą ułożył niegdyś wśród dziewcząt Wschodu, po czym bierze harfę czarownika i zaczyna śpiewać.
Czytaj w książce →
*Pustynia rośnie: biada, w kim się kryje*!
Tytuł i refren pieśni, powtórzony na końcu.
Czytaj w książce →
*Pustynia rośnie: biada, w kim się kryje*! — Ha! uroczyście! W rzeczy samej uroczyście! Godny początek! Afrykańsko uroczysty! Godny lwa co najmniej Lub moralnego wyjca — — lecz nie dla was to, Przyjaciółki me najmilsze,…
Cień śpiewa komiczną, rozwlekłą pieśń jako Europejczyk siedzący w małej oazie obok dziewcząt Dudu i Zulejki. Żartuje o wielorybie, daktylu i palmie, która zgubiła drugą nogę, potem parodiuje ryk moralnego lwa. Kończy słowami, że nie może być niczym innym niż Europejczykiem.
Czytaj w książce →