Fragmenty: 7
Ledwie że dobrowolny żebrak uciekł i Zaratustra na chwilę sam pozostał, gdy odezwał się za nim inny głos: „Stój Zaratustro! Poczekajże chwilę! to ja jestem, Zaratustro, ja, twój cień!” Lecz Zaratustra nie czekał, gdyż…
Usłyszawszy głos, który nazywa się jego cieniem, Zaratustra w rozdrażnieniu ucieka, tak że trzej biegną jeden za drugim: żebrak, Zaratustra, cień.
Czytaj w książce →
„Tam do licha! — rzekł — czyż nie działy się z dawien dawna najśmieszniejsze rzeczy pomiędzy nami, starymi pustelnikami i świętymi? Zaprawdę, nierozsądek mój wyrósł wysoko pośród gór! Oto słyszę, jak sześć starych…
Zaratustra śmieje się z siebie, zatrzymuje się i zawraca, i przeraża się, jak chudy, sczerniały i przeżyty wydaje się jego naśladowca.
Czytaj w książce →
— Daruj, — odparł cień — że ja to jestem; a jeślim ci się nie spodobał, wiedzże, Zaratustro, chwalę za to ciebie i dobry twój smak. Pielgrzymem jestem, który z dawna już wędruje śladem twoich stóp: zawszem ja w podróży,…
Cień mówi, że wędrował za Zaratustrą bez celu i siedziby, złamał wszelką cześć i przekonał się, że i on utracił niewinność, a prawda kopnęła go w twarz.
Czytaj w książce →
„Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone”, — tak oto przekonywałem siebie. W najchłodniejsze wody rzucałem się głową i sercem. Och, jakże często wystawałem potem nagi, jak rak czerwony!
Cień przytacza maksymę, według której żył.
Czytaj w książce →
Zbyt wiele wyjaśniło mi się: obecnie nic już mnie nie obchodzi. Nie żyje już nic, co bym kochał, — jakżebym miał samego siebie jeszcze kochać? „Żyć wedle swych chęci, lub wcale nie żyć”: tego pragnę, nawet najświętszy…
Biada, że nie ma celu ani pomyślnego wiatru, ma serce znużone i złamany krzyż, a szukanie siedziby stało się jego pokuszeniem, które go trawi.
Czytaj w książce →
Gdzież jest — *moja* siedziba? O tom pytał, tegom szukał i szukał bez końca, — nie znalazłem jej. O, wieczne „wszędy”, wieczne „nigdzie”, o wieczne — „daremnie!”
Cień kończy swą skargę tym okrzykiem.
Czytaj w książce →
Tak oto mówił cień, a Zaratustry oblicze wydłużyło się przy tych słowach. — Ty jesteś mym cieniem! — rzekł wreszcie, ze smutkiem. — Niemałe jest twe niebezpieczeństwo, duchu ty wolny i pielgrzymi! Zły miałeś dzień,…
Zaratustra przestrzega cień, że jakaś ciasna wiara może go zniewolić niczym bezpieczeństwo więźnia, zaprasza go do jaskini i biegnie dalej, obiecując wieczorem tańce.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje cień jako śmiałego, krnąbrnego wolnego ducha, który podąża za każdym zuchwałym ruchem swojej epoki, aż traci wszelki cel i dom, woła „Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone” i staje się wrakiem, podatnym na pochwycenie przez ciasną wiarę.
Ludovici odczytuje cień jako śmiałego, krnąbrnego wolnego ducha, który podąża za każdym zuchwałym ruchem swojej epoki, aż traci wszelki cel i dom, woła „Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone” i staje się wrakiem, podatnym na pochwycenie przez ciasną wiarę.