Fragmenty: 6
Ciche jest dno mego morza: któż by odgadł, że kryją się na nim kapryśne potwory! Nieporuszona jest ma głębia: jednakże lśni się ona od pływających zagadek i uśmiechów. Wzniosłego widziałem dziś, uroczystego, — pokutnika…
Zaratustra opisuje uroczystego, napiętego łowcę poznania, który wraca z lasu obwieszony cierniami i szpetnymi prawdami. Z jego powagi wyziera jeszcze dzikie zwierzę, a Zaratustra nie znosi takich napiętych dusz.
Czytaj w książce →
Powiadacie mi, przyjaciele, że o gusty i smaki spierać się nie podobna? Ależ wszelkie życie jest waśnią o gusty i smaki!
Wobec przyjaciół, którzy mówią, że o gusty spierać się nie podobna, Zaratustra mówi, że gust jest zarazem ciężarem, szalą i ważącym, a żyć znaczy się o niego spierać.
Czytaj w książce →
Bodaj żeby się on znużył swą wzniosłością, ów wzniosły: wówczas dopiero jego piękno świtać pocznie, — wtedy ja go skosztuję i zasmakuję w nim. I wówczas dopiero, kiedy się od siebie odwróci, przeskoczy on swój cień…
Dopiero gdy znuży się swą wzniosłością i odwróci od siebie, wzniosły stanie się piękny. Zbyt długo siedział w cieniu ze wzgardą w oku; powinien być białym bykiem, którego ryk sławi wszystko, co ziemskie.
Czytaj w książce →
Lubię ja wprawdzie jego kark byka: chcę jednak i oczy anioła w nim ujrzeć. I swej woli bohaterstwa oduczyć się jeszcze musi: wzniesionym być mi powinien, a nie wzniosłym: — bezwolnego winien eter unosić! Poskramiał…
Zaratustra lubi kark byka, lecz pragnie w nim ujrzeć oczy anioła. Bohater musi oduczyć się woli bohaterstwa, wyzwolić swe potwory i pozwolić, by pożądanie zamilkło w pięknie, a nie w sytości.
Czytaj w książce →
Gdy się moc łaskawą staje i znijść raczy ku widoczności: pięknym mianuję znijście takie.
Piękno jest dla bohatera rzeczą najtrudniejszą, a Zaratustra określa je jako moc, która zniża się ku widoczności. Prosi mocarza, by dobroć była jego ostatnim przezwyciężeniem samego siebie.
Czytaj w książce →
Śmiałem się nieraz z tej słabizny, co się za dobrą uważa, ponieważ ma wątłe łapy. Cnotę kolumny naśladować winieneś: w miarę jak wzwyż sięga, staje się ona piękniejsza i coraz to bardziej smukła, a wnętrznie coraz to…
Zaratustra śmieje się ze słabizny, która uważa się za dobrą, bo ma wątłe łapy. Za wzór stawia kolumnę, piękniejszą i wewnętrznie twardszą w miarę, jak sięga wzwyż, i obiecuje wzniosłemu, że stanie się kiedyś piękny i będzie trzymał zwierciadło dla własnego piękna.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że wzniośli to typ, do którego Nietzsche nie miał całkowitej niechęci, lecz który traktuje życie zbyt poważnie i nigdy nie przekracza etapu wielbłąda; prawdziwa wielkość polega na mówieniu o rzeczach wzniosłych bez przytłoczenia nimi, a Nietzsche łamie rzeczy stare nie z lekceważeniem anarchisty, lecz palcami artysty swobodnego wobec piękna, kierując się własnym smakiem.