Lecz oto ma druga roztropność ludzka: oszczędzam *próżnych* bardziej niźli dumnych.
Czyż urażona próżność nie jest matką wszelkich tragedii? Lecz gdzie duma urażona bywa, tam zwykło wyrastać jeszcze i coś lepszego niźli duma.
Aby widok życia znośnym się wydał, winna być gra życiowa dobrze odgrywana: lecz na to dobrych potrzeba aktorów.
Dobrymi aktorami byli mi zawsze ludzie próżni: oni grają i pragną, aby im się chętnie przyglądano, — cały ich duch tkwi w tej chęci.
Oni wystawiają się na widownię, oni odkrywają samych siebie; lubię w ich bliskości przyglądać się życiu, — to leczy z przygnębienia.
Przeto oszczędzam próżnych, iż mi są lekarzami — w przygnębieniu i przywiązują do człowieka jako do widowiska.
A wreszcie: któż wymierzy całą głąb skromności u próżnego! Jestem dlań dobry i pełen współczucia, dla tej jego skromności.
Od was pragnie on zaczerpnąć wiary w samego siebie; on pasie się waszymi spojrzeniami, pożera pochwały z waszych rąk.
Nawet i kłamstwom waszym rad uwierzy, jeśli dobrze o nim kłamiecie; gdyż w najskrytszej głębi wzdycha jego serce: „czymże ja bo jestem!”
A skoro ta cnota jest prawdziwa, która nie wie o sobie: — otóż, próżny nie wie o swej skromności! —
Nietzsche w innych pismach
Nietzsche twierdzi, że Zaratustra, jako pierwszy psycholog dobrych, jest przyjacielem człowieka złego, ponieważ tam, gdzie zwierzę stadne jest cnotliwe, człowieka wyjątkowego piętnuje się jako złego; dobrzy i sprawiedliwi nazwaliby jego nadczłowieka diabłem, a nadczłowiek to człowiek dość silny, by widzieć rzeczywistość taką, jaka jest, i samemu być tą rzeczywistością.