Lecz tarantule pragną oczywiście inaczej. „To właśnie niech nam będzie sprawiedliwością, że świat się wypełnia burzami zemsty naszej” — tak oto mawiają między sobą.
„Darzmy zemstą i spotwarzaniem tych wszystkich, którzy nie są nam równi” — tak oto ślubują sobie serca tarantul.
Nadto „wola sprawiedliwości” ona to winna być nadal imieniem cnoty; zaś przeciw wszystkiemu, co władzę posiada, wszczynajmy swój krzyk!
Kaznodzieje wy równości, tyraństwa, to obłęd w niemocy woła tak przez was „sprawiedliwość”: wasze najskrytsze zachcianki tyraństwa kapturzą się tak oto słowami cnoty!
Utrapieńcza pycha i tłumiona zawiść, może ojców waszych pycha i zawiść: oto co z was płomieniem bucha i zemsty obłędem.
Co ojciec przemilczał, to się w synu głosi; i nieraz był mi syn tylko obnażoną tajemnicą ojca.
Zdają się pełnymi zapału: lecz nie serce zapał w nich nieci — lecz zemsta. A gdy się subtelni i zimni stają, nie duch, lecz zawiść subtelnymi i zimnymi ich czyni.
Zawiść wiedzie ich na ścieżki myślicieli; i to jest znamieniem ich zawiści — zawsze ona idzie za daleko: że wreszcie ich znużenie zlec musi na śniegu.
W każdej ich skardze brzmi zemsta, w każdej pochwale dokuczliwość; a być sędzią zda im się snadnie najwyższą błogością.
Aliści radzę ja wam, przyjaciele moi: nie dowierzajcie nikomu, w kim popęd do karania jest zbyt silny!
Lud to złego obyczaju i złego rodu: z twarzy jego wyziera kat i wyżeł tropiący.
Nie dowierzajcie nikomu, co o swej sprawiedliwości mawiać rad! Zaprawdę, ich duszom brak nie tylko miodu.
A gdy się sami za „dobrych a sprawiedliwych” podają, nie zapominajcie, że, aby stać się faryzeuszami, brak im tylko — władzy!
Co mówili krytycy
Ludovici twierdzi, że jako socjolog Nietzsche dążył do arystokratycznego ładu społecznego i wyhodowania idealnej rasy, utrzymując, że ludzie nie są równi i że każde podniesienie typu „człowiek” było dziełem społeczeństwa arystokratycznego o długiej skali rang.
Ludovici utożsamia tarantule z socjalistami i demokratami, których krytyka społeczeństwa od dołu jest stłumioną zawiścią, i twierdzi, że Nietzsche nie pozwala się z nimi mylić, łącznie z „nietzscheańskimi socjalistami”, którzy głoszą jego naukę razem z równością.