Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część pierwsza · XXI. O wolnej śmierci

Zbyt starzy, zbyt długo na gałęzi

Czytaj w książce →

Zaprawdę, nie chcę być jako powroźnicy, co wysnuwają nić coraz dłuższą, sami przy tym wstecz się cofając.

Niejeden staje się zbyt stary dla własnych prawd i zwycięstw; bezzębne usta nie mają prawa do każdej prawdy.

Zaś kto sławę mieć pragnie, powinien zawczasu z czcią się pożegnać i ćwiczyć się w ciężkiej sztuce — odchodzenia w porę.

Należy nie dopuszczać, aby nas zjadano doszczętnie wtedy właśnie, kiedy najlepiej smakujemy; wiedzą o tym ci, co pragną, aby ich długo kochano.

Bywają wprawdzie kwaśne jabłka, których dola chce, aby oczekiwały aż do ostatniego dnia jesieni: wówczas stają się równocześnie dojrzałe, żółte i pomarszczone.

Jednym starzeje się wprzódy serce, drugim duch. Bywają wreszcie i zgrzybiałe za młodu: lecz późna młodość czyni długą młodość.

Niejednemu chybiło życie: robak jadowity toczy mu serce. Niechże więc tym bardziej baczy, aby mu się skon udał.

Niejeden nigdy słodkim się nie stanie, on już latem gnije. Tchórzostwo jedynie trzyma go na gałęzi.

Zbyt wielu żyje i zbyt długo wisi na gałęziach. Obyż przyszła nawałnica, która by to wszystko zgniłe i robaczywe z drzew pootrząsała!

Zaratustra mówi, że niejeden staje się zbyt stary dla własnych prawd i powinien odejść, póki najlepiej smakuje. Inni zbyt długo wiszą na gałęzi, trzymani przez tchórzostwo, a on pragnie burzy, która by ich strząsnęła.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Dobrowolna śmierć, nie samobójstwoAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici twierdzi, że Nietzsche nie lubił słowa „samobójstwo” z powodu jego posmaku zła i nazwał ten czyn dobrowolną śmiercią, by przywrócić mu godność, jaką miał w starożytności klasycznej.